Nowy numer 24/2021 Archiwum

Elbląg w czasach wielkiej wojny północnej

Przypomnieli bitwę o miasto z 1710 roku.

Było to 8 lutego, choć ze względu na różnice w kalendarzach juliańskim i gregoriańskim czasem mowa jest o 2 lutego. W początkowej fazie wielkiej wojny północnej (1700–1721) miasto było omijane. Zmieniło się to jednak po bitwie pod Połtawą 8 lipca 1709 roku, w której to Rosjanie pokonali armię szwedzką.

Car Piotr Wielki obawiał się o tyły swoich wojsk, szczególnie ze strony szwedzkich garnizonów na północy, które znajdowały się także w Elblągu. 22 października 1709 r. w czasie tajnej konwencji między carem a królem Prus ustalono, że Rosjanie szturmem zdobędą miasto, w czym pomocna będzie pruska artyleria. Po bitwie miasto miało trafić pod władanie Prus. W tym czasie w mieście stacjonował szwedzki Elbląski Regiment Garnizonowy (Elbingska Garnisonregementet). Tego roku zima była niezwykle ciężka i fosy były zamarznięte, co wykorzystali Rosjanie, którzy żołnierzy wyposażyli w drabiny szturmowe. Jak podają źródła, miasto udało im się zdobyć w ciągu dwóch godzin. Dziś rocznica tego wydarzenia jest nieco zapomniana.

– Najprawdopodobniej był to ostatni raz w epoce nowożytnej, kiedy europejskie, potężne, fortyfikowane miasto zdobyto przy pomocy drabin, bez użycia artylerii – mówi Krzysztof Kucharski z Projektu Historycznego Garnizon Gdańsk. Inscenizacja przypominająca tamto wydarzenie odbyła się w sobotę 6 lutego na terenie Muzeum Archeologiczno-Historycznego w Elblągu i na ulicach miasta. Rekonstrukcję przygotowali odtwórcy z PH Garnizon Gdańsk. „Walczyły” dwa plutony – szwedzki i rosyjski. W rolę jednego z rosyjskich żołnierzy wcieliła się Aleksandra Kucharska – elementy stroju pożyczyła od męża. – Zawsze interesowałam się historią. Bardzo lubię odtwarzać życie codzienne z XVIII w. – mówi członkini PH Garnizon Gdańsk.

Aleksandra zajmuje się nie tylko odtwarzaniem strojów, ale też historyczną kuchnią i dawnym życiem codziennym. – Najbardziej fascynuje mnie to, że część zwykłych wówczas rzeczy sprawdza się do dziś, bo nie wymyśliliśmy nic lepszego niż ludzie 300 lat temu – uważa. Bardzo dobrze widać to w kuchni, bo sposoby peklowania ryb czy mięsa pochodzą właśnie z XVIII wieku. Wtedy też wymyślono przepis na kruche ciasto i to dziś nazywane ciastem francuskim. Ze względu na pandemię inscenizacji nie mogła obserwować publiczność, ale Krzysztof Kucharski ma nadzieję, że obchody rocznicy tej bitwy na stałe wpiszą się w kalendarz elbląskich wydarzeń.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama