GN 24/2021 Archiwum

Na dawną nutę

– Odtwarzając muzykę średniowieczną, mamy duże pole manewru, jeśli chodzi o aranżację. Możemy z nią robić wszystko, a także zostawić w niej cząstkę siebie – uważa Przemysław Piejdak.

Obecnie w Polsce nie ma zbyt wielu zespołów odtwarzających muzykę dawną. Jedną z osób interesujących się tą niszową tematyką, jest elblążanin, zawodowy muzyk Przemysław Piejdak, który w ubiegłym roku postanowił założyć grupę Vocantus. Wraz z nim współtworzą ją: Karina Raźnikiewicz, Urszula Leśniewska, Adrianna Ciemińska, Tomasz Czypul i Marcin Skotnicki. Pochodzą z różnych miast – Elbląga Szczecina, Koszalina i Gdyni; wszyscy są zawodowymi muzykami.

Jak przed wiekami

Skupiają się na muzyce średniowiecznej. Jest to możliwe, bo zachowały się zapisy linii melodycznych, teksty i ikonografia przedstawiająca ówczesnych muzyków, a to pozwala domniemywać, jakich przed wiekami używano instrumentów. Ich odtwórstwem zajmuje się Tomasz Czypul, lutnik znany w kręgach rekonstruktorów muzyki dawnej na całym świecie. Dużą pomocą są dla niego instrumenty odkryte przez archeologów w czasie prac wykopaliskowych. Co ciekawe, Elbląg jest jedynym miastem na świecie, w którym odnaleziono dwa zabytkowe instrumenty strunowe – tzw. fidel elbląską i giternę. Jak brzmiała muzyka skomponowana przed wiekami – tego nie da się rozstrzygnąć.

Na pewno miały na to wpływ technologia i materiał, z którego wyrabiano struny– przede wszystkim były to jelita zwierzęce (baranie lub bycze), a w późniejszym okresie, prawdopodobnie od ok. połowy XIV wieku, mosiądz czy żelazo. Przemysław Piejdak zaznacza, że nie lubi rozpisywać poszczególnych utworów na nuty i podchodzić do nich w sposób akademicki, bo dla niego średniowiecze to „muzyczna wolność”. – Mam linię melodyczną i każdy utwór mogę dowolnie aranżować. Nikt nie może zarzucić mi wykonania „niezgodnego z historią”, bo też nikt nie wie, jak kiedyś to grano – twierdzi.

Niewiadomych jest wiele

Istnieje stereotyp, że tamta muzyka była toporna, siermiężna. – Wynika to przede wszystkim z niedostatecznej liczby źródeł i domniemań niektórych osób zajmujących się tym zagadnieniem, które wyszły z założenia, że muzyka w średniowieczu stała na niższym poziomie wykonawczym niż w renesansie. Mnie osobiście nie wydaje się, by taki tok rozumowania był w pełni trafny. Biorąc pod uwagę chociażby zachowane zapisy utworów ludowych, widać, że sposób prowadzenia linii melodycznej niczym nie różni się w nich od współczesnych odpowiedników. Zaryzykowałbym nawet twierdzenie, że na przestrzeni ostatnich kilkuset lat na płaszczyźnie muzyki ludowej nie zarysowały się żadne wymierne różnice – uważa P. Piejdak.

Dla muzyków, którzy dziś mają odwagę zmierzyć się z muzyką dawną, bardzo ważne jest zgłębianie jej tajników i podejście do niej przez pryzmat epoki, ale zarazem przedstawienie jej w ten sposób, by była atrakcyjna dla współczesnego odbiorcy. – Zespół Vocantus założyliśmy, bo czujemy tę muzykę. Ona jest w nas – podkreśla P. Piejdak. Dodaje, że ważne jest też to, gdzie się tę muzykę wykonuje. Dawne utwory niezwykle brzmią w murach zabytkowego klasztoru czy zamku. Muzycy zaś, nawet wychodząc na współczesną scenę, zawsze są przyodziani w odtworzone stroje z okresu późnego średniowiecza. Zespoły wykonujące szeroko pojętą muzykę dawną jeszcze przed pandemią, w czasie różnych imprez, nie narzekały na frekwencję podczas swoich występów. Ludzie z chęcią przychodzili ich posłuchać, a okazje ku temu mieli m.in. na wielu wydarzeniach związanych z rekonstrukcją historyczną. Członkowie grupy Vocantus czekają na moment, gdy zakończy się pandemia, a oni znów będą mogli wyjść na scenę. Obecnie szlifują materiał na koncerty i płytę. Na tę chwilę w ich repertuarze znajduje się kilkanaście historycznych utworów, zarówno świeckich, jak i religijnych, pochodzących z ośmiu krajów Europy. Utwory aranżują w taki sposób, by były przystępne dla przeciętnego słuchacza i go zainteresowały.

– W wykonywanej przez nas muzyce niewątpliwie czuć ducha folku, jest żywo i skocznie, choć nie brak też bardziej stonowanych momentów. To powoduje, że zespół może zagrać praktycznie wszędzie, nie jesteśmy ograniczeni wyłącznie do imprez rekonstrukcyjnych, nasz występ może być ciekawą odmianą na wydarzeniach niezwiązanych w ogóle z historią – mówi P. Piejdak.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama