Nowy numer 30/2021 Archiwum

Chwalcie z nami Panią świata...

– Ludzie potrzebują zakątków, w których mogliby chwilę się zastanowić, przysiąść, odpocząć, przestać wciąż gdzieś gonić – uważa Wiesława Charyton-Kozioł.

W maju w wielu miejscowościach – nie tylko na wsiach, ale i w miastach – wierni spotykają się przy przydrożnych kapliczkach i krzyżach, śpiewając: „Chwalcie, łąki umajone” i modląc się słowami Litanii Loretańskiej do Najświętszej Maryi Panny.

Żeby u Matki Bożej było ładnie

W samym Tolkmicku takich miejsc jest dziewięć. Czciciele Maryi, by uczestniczyć w tradycyjnym nabożeństwie majowym, gromadzą się tam w kolejne poniedziałkowe i środowe wieczory. Wiosną rodziny, na gruntach których stoją te kapliczki, krzyże, bądź mieszkańcy okolicznych domów, odnawiają je, przyozdabiają kwiatami. Nabożeństwa odbywają się niezależnie od pogody, choć wiadomo – kiedy jest deszczowo, trwa ono krócej niż w ciepłe wieczory. W modlitwie uczestniczą osoby w każdym wieku – przychodzą młodzi, rodziny z dziećmi, osoby w średnim wieku i starsi. Udział bierze także kapłan z parafii. – Ludzie potrzebują takich nabożeństw na świeżym powietrzu, przychodzą na nie z potrzeby serca. Niektórzy najpierw uczestniczą w nabożeństwie w kościele o 17.30, a później jeszcze idą czy jadą pod kapliczkę – wyjaśnia ks. Józef Grochowski, proboszcz parafii św. Jakuba Apostoła w Tolkmicku.

W ubiegłym roku w Tolkmicku, przy szlaku Green Velo powstała kolejna kapliczka. Wybudowali ją na swojej działce Wiesława i Roman Koziołowie. Figurę otrzymali od księdza proboszcza. Pani Wiesława sprawdziła, że to Matka Boża Róża Duchowna. – Przy tej kapliczce można usiąść, by pomedytować, pomodlić się albo po prostu odpocząć. Czasami zatrzymują się przy niej rodziny z dziećmi. W ubiegłym roku pewien turysta... rozbił tam nawet namiot – opowiada pani Wiesława. Kobieta zaznacza, że zawsze chciała, żeby w tamtym miejscu powstała kapliczka. Sama często przy niej bywa, dba, żeby „u Matki Bożej było ładnie”. – To jest urokliwe miejsce, wielu osobom się podoba. Kapliczka jest tuż przy drodze, pod kasztanowcem. Ludzie potrzebują zakątków, w których mogliby przysiąść, chwilę się zastanowić, odpocząć, przestać wciąż gdzieś gonić – dodaje.

Serdeczna Matko, opiekunko ludzi...

– Na wsiach kult maryjny jest bardzo silny, ludzie modlą się za wstawiennictwem Maryi. Widać to szczególnie wśród rolników. Do uczestnictwa w nabożeństwach nie muszę zachęcać, parafianie sami przychodzą – zapewnia ks. Andrzej Mamajek, proboszcz parafii św. Stanisław Kostki w Rodowie. Przypomina jednocześnie pochodzącą z XVIII w., wciąż popularną pieśń „Serdeczna Matko”, w której śpiewamy, że szczęśliwy jest ten, „kto się do Matki uciecze”.

– Te słowa pokazują, że Maryja jest przekazicielką miłosierdzia Bożego – zwraca uwagę. Rodowo leży na Dolnym Powiślu, są to tereny poprotestanckie. Dlatego też znacznie częściej zauważyć można tam przydrożne krzyże niż kapliczki. Także kościół parafialny w Rodowie do 1945 r. był świątynią protestancką. Po II wojnie światowej w okolicę przybyła ludność z Kresów, Krakowskiego, ziemi dobrzyńskiej itd. – Majowe odbywało się koło krzyży, później pobudowano kapliczki, ale wciąż jest ich bardzo mało – mówi Ryszard Rabeszko, mieszkaniec Rodowa. Przypomina, że w latach 60. i 70. w nabożeństwach uczestniczyły starsze kobiety, które prowadziły modlitwę, i obowiązkowo dzieci. Jak wyjaśnia, bardzo duży wpływ na kształtowanie się maryjność lokalnej społeczności miała wpływ bliskość Gietrzwałdu.

– Doskonale pamiętam, jak w latach 60., 70. jeździliśmy na uroczystości odpustowe do Gietrzwałdu, które odbywały się 8 września. To były całe pielgrzymki, jechało pół wsi. Wyruszaliśmy nocą, pociągiem dojeżdżaliśmy do Samborowa, a później do sanktuarium trzeba było już dojść pieszo. W późniejszych latach, czasie stanu wojennego, ta tradycja zaczęła zanikać – wspomina. Od lat w rodowskiej parafii Litania Loretańska do Najświętszej Maryi Panny śpiewana jest nie tylko w kościele parafialnym, ale także przy krzyżach i kapliczkach w takich wsiach, jak Rodowo Małe, Gdakowo, Gonty Małe, Górowychy, Stążki. Ludzie spotykają się każdego dnia maja i śpiewem chwalą Maryję. Raz w miesiącu w modlitwie w plenerze, w każdej ze wsi, uczestniczy proboszcz. Po wspólnym odśpiewaniu litanii odprawia Mszę św. w intencji mieszkańców miejscowości.

Módl się za nami!

Od roku proboszczem w parafii Matki Bożej Częstochowskiej w Liwie jest ks. Rafał Giedrojc. Powstaje przy niej właśnie grupa rowerowa. W maju kapłan chce zaproponować, by w kilka osób – przy zachowaniu wszelkich koniecznych obostrzeń – w wybrane dni wyruszać spod kościoła parafialnego na rowerach w kierunku miejscowości, w których są przydrożne kapliczki, a tam wspólnie z mieszkańcami wsi modlić się Litanią Loretańską do Najświętszej Maryi Panny.

– Będziemy prosić Maryję o to, by oddaliła od nas wirusa, choroby, a także modlić się w intencjach dziękczynnych – mówi ks. Rafał. „Majowe w rejonach” to z kolei tradycja parafii św. Urszuli Ledóchowskiej w Malborku. Każdego dnia maja nabożeństwo odprawiane jest w kościele, ale w ostatnią niedzielę miesiąca parafianie spotykają się w swoich rejonach i w plenerze modlą się słowami litanii. Takich miejsc jest sześć, a ponieważ kapliczek między blokami nie ma, przed modlitwą mieszkańcy przygotowują ołtarzyki z figurą lub obrazem Matki Bożej, ozdabiają je kwiatami i zapalają świece. Pomysł narodził się w czasie układania Programu Odnowy Parafii. W tym roku „Majowe w rejonach” połączone będzie z zakończeniem rekolekcji „Oddanie 33”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama