GN 24/2021 Archiwum

Elbląg jedzie na beatyfikację o. Jordana

Na beatyfikację o. Jordana do Rzymu wybiera się 20-osobowa delegacja z Elbląga.

Już jutro w samo południe z Elbląga wyruszy do Rzymu 20-osobowa grupa pielgrzymów, aby uczestniczyć w uroczystościach beatyfikacyjnych o. Franciszka Marii od Krzyża Jordana. Dzień ogłoszenia błogosławionym założyciela dwóch wspólnot zakonnych - salwatorianów (Towarzystwa Boskiego Zbawiciela) i salwatorianek (Kongregacji Sióstr Boskiego Zbawiciela) - zaplanowano na 15 maja. Jest to wyjątkowy dzień zarówno dla tych zgromadzeń, jak i dla wspólnot parafialnych, którymi kierują. Nie inaczej jest w parafii św. Brata Alberta w Elblągu, gdzie księża salwatorianie posługują od 1982 roku.

– Zebraliśmy grupę 20 parafian, którzy bardzo chcą uczestniczyć w tej beatyfikacji, i wierzymy, że będziemy mogli być obecni na tym wyjątkowym wydarzeniu – mówi ks. Jerzy Urbanik, proboszcz parafii. – Wiemy od naszych współbraci, że wiele wspólnot zrezygnowało z wyjazdu ze względu na sytuację pandemiczną. My jednak wierzymy, że wszystko dojdzie do skutku i Pan Bóg pozwoli nam być tego dnia w Rzymie – dodaje ks. Szymon Kula.

Także parafianie związani ze wspólnotą salwatoriańską podkreślają, że nie wyobrażają sobie nie uczestniczyć w tak ważnym momencie. – Ja jestem związana z salwatorianami całe życie - mówi Katarzyna Borejko. - Jednym z pierwszych obrazków, jaki otrzymałam od księży jako mała dziewczynka, był właśnie wizerunek o. Jordana z modlitwą o jego beatyfikację. Zaczęłam ją wtedy odmawiać i odmawiam ją już od wielu lat. Więc głęboko wierzę, że będę mogła osobiście w tym wydarzeniu uczestniczyć – mówi.

– Dzięki salwatorianom w ogóle poznałem postać o. Franciszka Marii od Krzyża Jordana, która mnie zafascynowała – opowiada Piotr Żyruń. – Miałem też okazję odwiedzić miejsce jego narodzin, czyli Gurtweil, oraz miejsce jego pierwszego pochówku, czyli Tafers. Są to miejsca, gdzie odczuwa się nie tylko obecność, ale i ogromny szacunek dla o. Jordana. Teraz chciałbym odwiedzić jego aktualny grób, znajdujący się właśnie w Rzymie. I wierzę, że w przyszłości wizytą w Ziemi Świętej będę mógł „skompletować” moją pielgrzymkę śladami o. Jordana – uśmiecha się.

Jak podkreślają wierni ze wspólnoty salwatoriańskiej, poznanie o. Franciszka nie byłoby możliwe bez postawy księży z towarzystwa, które założył. – Według mnie w każdym z nich można wyczuć to przesłanie o. Franciszka, który nakazywał im docierać do każdego człowieka, na wszelkie możliwe sposoby – uważa Marta Szczepanik.

– Ojciec Jordan jest po prostu stale obecny w naszym życiu. My, spotykając się z ludźmi, pełniąc posługę czy robiąc coś wspólnie, zawsze staramy się nieść jego przesłanie. Czy to w jakichś sentencjach, czy nawet w piosenkach, czy też w miejscach, które odwiedzamy lub na które wskazujemy – zawsze gdzieś nasz założyciel się pojawia. Staramy się, aby jego charyzmat był wciąż w nas żywy – dodaje ks. Jerzy.


Więcej na ten temat w "Gościu Elbląskim" nr 17/2021.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama