Nowy numer 38/2022 Archiwum

Niespodzianki św. Jakuba

Symbolem ich wędrówki jest muszla.

Elbląski Klub Przyjaciół Pomorskiej Drogi św. Jakuba kolejny raz zaprosił wszystkich chętnych do pójścia lokalnym odcinkiem camino. Wyruszyli z Tolkmicka w niedzielę 24 lipca i dotarli do Suchacza. W kolejne soboty pokonują dalszą część trasy, tak by dojść do katedry św. Mikołaja w Elblągu. 6 sierpnia wyruszą z Łęcza i dojdą do Krasnego Lasu, a 13 sierpnia – z Krasnego Lasu do Elbląga. Tym razem Tamara Frączkowska, przewodnicząca elbląskiego klubu, zaplanowała przejścia ok. 10-kilometrowymi etapami. Ma nadzieję, że tak krótkie odcinki zachęcą nowe osoby do rozpoczęcia wędrówki.

drogi jakubowej, który prowadzi pielgrzymów także przez diecezję elbląską, wędrują nie tylko miejscowi. – W tym roku zachęcona przez Tamarę postanowiłam podjąć trud pielgrzymowania drogą pomorską – mówi Maria Drobiazgiewicz z Krakowa. Na szlak wybrała się z siostrą. Pani Maria jakubowymi drogami wędruje od 2009 r. 12 razy pielgrzymowała po Hiszpanii, w czasie pandemii szła Beskidzką Drogą św. Jakuba – od Piwnicznej do Szczyrku. Dla niej camino to spotkanie z Bogiem, drugim człowiekiem i przyrodą. Po raz pierwszy wyruszyła, żeby podziękować za lata życia, dobrą pracę. Teraz, idąc, modli się nie tylko w swoich intencjach, ale i tych powierzonych przez innych.

Pani Maria nigdy nie chodzi w grupie większej niż trzy osoby. Potrzebuje ciszy, bo to jest jej czas modlitwy – kolejne zdrowaśki Różańca wyznaczają rytm jej marszu. Idąc, odmawia Koronkę do Bożego Miłosierdzia, litanie. – To piękna droga do Boga – zapewnia. Pani Maria w tym roku wędrowała z Braniewa do Gdańska-Oliwy. Była to dla niej okazja, by zwiedzić północną część Polski. Zauroczyły ją kościoły jakubowe, w których modliła się na szlaku, szczególnie ten w miejscowości Tuja. Przyznaje, że gdy patrzyła tam na figurę św. Jakuba, ogarnęło ją wzruszenie. – On dba o swoich pielgrzymów – podkreśla.

Odcinek, którym wędrowała w tym roku, urzekł ją pięknem przyrody. Zapewnia, że jest on bezpieczny, jedyną niedogodnością były… komary nad Zalewem Wiślanym. Zwraca również uwagę, że fragment, którym opiekuje się pani Tamara, jest bardzo dobrze oznaczony, nie da się tam zgubić. – Zobaczyłam przepiękne kościółki. Uwielbiam gotyk, odwiedziłam każdy z nich – opowiada. Dodaje, że przeżyciem była także przeprawa promowa przez Wisłę w Mikoszewie.

Pani Maria, wędrując, doświadczyła wielu nieprzewidzianych sytuacji. Nazywa je niespodziankami św. Jakuba. Dotarły z siostrą w okolice Niedźwiedzicy, zostawiły w miejscu noclegowym rzeczy, zaplanowały zakupy, zmieniły jednak plany. Postanowiły pójść najpierw do kościoła. Dotarły o 16.56, na miejscu dowiedziały się, że za 4 minuty będzie Msza św. Podobna niespodzianka spotkała je w Oliwie. Doszły do kościoła św. Jakuba, w którym kończyły wędrówkę. W tym momencie do wyjścia na camino z tej właśnie świątyni szykowali się Rycerze Kolumba. Drogę rozpoczynali Mszą św. pod przewodnictwem bp. Zbigniewa Zielińskiego. Panie z Krakowa również uczestniczyły w tej Eucharystii – zakończyła ich tegoroczną wędrówkę.

Pani Maria zachęca wszystkich niezdecydowanych, by odważyli się i weszli na jakubowy szlak. – Coś cię niepokoi i nurtuje, pakuj plecak, bierz muszlę jakubową i wędruj. Człowiekowi wydaje się, że wszystko wie, że musi się gdzieś spieszyć, a na camino spieszyć się nie trzeba. Tam wśród przyrody jest czas, by przemyśleć swoje życie – zapewnia.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy