Nowy numer 38/2022 Archiwum

Kiedy zdobiono przepiórkę

Na zakończenie prac żniwnych pleciono kukłę wielkości człowieka, stawiano ją na wozie albo nawet… sadzano na koniu.

Żniwa to jeden z tych okresów w roku, na których skupiają swoją uwagę zarówno etnografowie, jak i historycy. Dr hab. Janusz Hochleitner (1966–2018) w publikacjach dotyczących naszego regionu zauważył, że kultura, zwłaszcza w społeczeństwach wiejskich, przez stulecia niewiele się zmieniła. Podobnie musiało więc być ze zwyczajami dotyczącymi zbiorów zbóż.

Opisy wiejskich zwyczajów zachowały się m.in. dzięki przeprowadzonym przed laty badaniom ks. Władysława Łęga (1889–1960) i książce „Ziemia malborska. Kultura ludowa”. Odnotował on, że raz w roku organizowano u sołtysa zgromadzenia chłopów. Odczytywano wtedy wilkierz, co na stałe weszło w zwyczaje gromad wiejskich.

W wilkierzach opisywano całokształt stosunków społecznych oraz określano kalendarz prac gospodarczych. Tak było na przykład w wilkierzu Szpitalnej Wsi z 1749 roku, w którym nakazywano chłopom ściśle przestrzegać terminów prac rolnych.

Przed dziesięcioleciami żniwiarki używały sierpów, którymi cięte były pszenica i żyto; kosy były mniej popularne. – Na Żuławach przed wojną był zwyczaj, że po skończonej pracy do dworu niesiono koronę żniwną uplecioną z ostatnich snopków, śpiewając przy tym polską pieśń „Plon niesiemy plon”. Pieśń ta doczekała się również niemieckiej wersji. Śpiewano ją jeszcze w Prusach Wschodnich, usłyszeć ją możemy nawet w internetowym filmie „Erntedandk in Ostpreussen” – mówi Wioleta Rudzka, etnograf.

Plonem nazywano wieniec – koronę wykonany przez żniwiarki. – Pierwotnie uroczyście niosła ją do dworu „przodownica”, czyli najszybsza ze żniwiarek. Na wsiach żuławskich upleciony przez żniwiarki wieniec ozdabiała gospodyni i zawieszano go pod powałą. Emil Schnippel w artykule „Volkskundliches aus dem Danziger Werder” wspomina, że wchodzących do sieni witał specyficzny zapach zgnilizny i suszonych kwiatów, a działo się tak za sprawą wielu starych koron żniwnych. Ziarna z kłosów w koronie wybierano i dosypywano do przyszłych zasiewów – opowiada W. Rudzka.

Opowiada także, że po zakończeniu prac był zwyczaj plecenia specjalnej kukły żniwnej wielkości człowieka. Nazywana była „Alter”, czyli „Starzec”, bądź jak na Żuławach Malborskich „der Ohle”; niekiedy ubierano ją w strój męski. Potem usadawiano ją na poczesnym miejscu na wozie, a niekiedy sadzano na koniu. Do wozu instalowano specjalne klekotki uderzające o koła. Podczas uroczystego pochodu do domu gospodarzy ich dźwięk uroczyście obwieszczał zakończenie żniw. Kukłę wręczano gospodarzowi i niekiedy w formie żartu przypinano do dłoni kukły pustą butelkę czy kieliszek, żeby zasygnalizować, że po pracy czas na ucztę.

Jednym z najdawniejszych obrzędów okresu żniw są dożynki. Zygmunt Gloger w „Obrzędach rolniczych” zanotował, że „przez cały czas trwania żniwa oziminy żniwiarka najprędzej rznąca zajmuje zawsze pierwszy zagon z brzegu; wyprzedza ona w swej pracy wszystkich żniwiarzy, czyli żeńców i zowie się »postatnicą« lub zostającą »na postaci«: tem daje sobie przywilej niesienia wianka na dożynkach”. Wytłumaczył, że „postacią” nazywane były całe rzędy żniwiarzy i pole ze zbożem, a określenie „postatnica” wzięło się stąd, że ona, pracując najszybciej, jakby prowadziła pozostałych, była ich przełożoną.

Kolejną – po „postatnicy” – ważną żniwiarką była ta, która cięła zboża najprościej. Zajmowała ona drugi zagon z brzegu, nazywana była postacianką, a w czasie dożynek niosła równiankę. Była to wiązanka dożynkowa, którą święcono 15 sierpnia, w święto Matki Bożej Zielnej. Równiankę układano z czterech rodzajów zbóż: owsa, pszenicy, żyta, jęczmienia, dołączano do niej również bukiet warzyw takich jak marchew, pietruszka oraz zioła.

Inny ciekawy zwyczaj wiązał się z koszeniem żyta. Było to „zdobienie przepiórki”. Kępkę pozostawionych kłosów – nazywaną przepiórką – żniwiarze związywali słomianą przepaską u góry, a ziemię dookoła niej czyścili. Związane kłosy przyozdabiali kwiatami, a w środku kładli niewielki kamień, na nim zaś kawałek chleba – często posolonego, a czasem też pieniądze. Kłosy te najczęściej pozostawiano przy drodze lub miedzy.

„Myśl tego starożytnego zwyczaju jest piękna, gdy bowiem pola zostają ze zboża ogołocone, chce ona przepiórce (mającej u ludu pewne znaczenie) zostawić garstkę tego zboża, ptak ten bowiem w zbożu gnieździ się i żyje” – czytamy u Glogera. Chleb, sól i pieniądze to symbol potrzeb ludu, kładziono je przepiórce po to, żeby urodzaj zaspokajający potrzeby rolników także w następnym roku dopisał.

Korzystałam z: Janusz Hochleitner, Kultura ludowa Ziemi Sztumskiej, „Studia Warmińskie” 46 (2009); Zygmunt Gloger, Obrzędy rolnicze, Warszawa 1868.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy