Nowy numer 38/2023 Archiwum

Dzień wpisany w pamięć Polaków

Losy bohaterów powstania warszawskiego splatają się także z elbląską historią.

Centralne obchody w Elblągu rozpoczęły się tradycyjnie od odtworzenia dźwięku syren alarmowych o godz. 17, nawiązując bezpośrednio do godziny „W”, czyli momentu wybuchu powstania. Miejskie uroczystości upamiętniające wybuch powstania odbyły się pod pomnikiem Polskiego Państwa Podziemnego. O heroizmie powstańców z Warszawy mówił m.in. Ireneusz Ziemiński, prezes elbląskiego koła Niezależnego Związku Żołnierzy Armii Krajowej.

– W naszej historii pełnej narodowych zrywów było to wydarzenie niezwykłe. Przez dziesiątki lat rocznica wybuchu powstania warszawskiego była jedynym dniem, w którym świętowano spontanicznie przez różne nieformalne grupy patriotyczne. Jest to rocznica wielkiej bitwy stoczonej przez Armię Krajową z niemieckim okupantem – mówił I. Ziemiński. – Ten dzień na zawsze zapisał się w pamięci Polaków i będzie trwał w pamięci kolejnych pokoleń. To wtedy Polacy z pełną determinacją i zbrojnie wystąpili przeciwko niemieckiemu okupantowi. W planach powstanie miało potrwać kilka dni. Jednak rzeczywistość okazała się inna. Powstańcy toczyli zawziętą, nierówną, skazaną na porażkę walkę przez 63 dni – mówił z kolei Antoni Czyżyk, przewodniczący Rady Miejskiej w Elblągu. W przeddzień oficjalnych obchodów grupa elblążan spotkała się na cmentarzu Agrykola, aby uczcić powstańców warszawskich, którzy po wojnie swoje życie związali z Elblągiem. Spotkanie zorganizowały elbląskie środowiska patriotyczne. Mieszkańcy zgromadzili się pod Krzyżem Katyńskim. – Nie bez powodu spotykamy się pod tym właśnie krzyżem, gdyż jest on symbolem nie tylko samej zbrodni katyńskiej, ale także prześladowania przez władze komunistyczne, władze sowieckie powstańców warszawskich – opowiadała Grażyna Wosińska, organizatorka uroczystości. Pani Grażyna wyjaśniała także, dlaczego powstańcy warszawscy znaleźli się w Elblągu. – Stało się tak z dwóch powodów. Po pierwsze, kiedy tylko władza lubelska się umocniła, pojawiły się te słynne plakaty: „Zapluty karzeł reakcji”, które odnosiły się także do powstańców. Na obelgach się jednak nie kończyło. Za nimi szły aresztowania, tortury, wywózki w głąb Rosji. I tu dochodzimy do drugiego powodu: powstańcy musieli szukać nowego życia. I to życie znaleźli na ziemiach odzyskanych m.in. w Elblągu i okolicach – wskazywała. Niestety, również w – wydawałoby się – odległym, prowincjonalnym Elblągu władza komunistyczna w końcu odnajdywała powstańców. Wielu z nich aż do swojej śmierci zmagała się z prześladowaniami, szykanami i różnymi rodzajami utrudnień tylko i wyłącznie dlatego, że należeli do AK lub innych struktur Podziemnego Państwa Polskiego.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Quantcast