Rekolekcje kapłańskie w Jeziornej Osadzie

Tegoroczne rekolekcje kapłańskie w Jeziornej Osadzie zgromadziły kapłanów z całego kraju.

Gdy 32 księży z całej Polski zamknęło za sobą drzwi swoich parafii i zjechało do Jeziornej Osady, każdy z nich niósł ze sobą ciężar, o którym rzadko się mówi - ciężar codzienności, która potrafi przysłonić sens powołania. W świecie, gdzie kapłan jest zawsze dla innych, te cztery dni stały się rzadką szansą, by zatrzymać się i zapytać: a kto jest dla mnie?

„Odnowić łaskę święceń" - tytuł tegorocznych rekolekcji dla kapłanów brzmi jak medyczny zabieg, jak reanimacja czegoś, co zaczęło słabnąć. I właśnie o to chodziło. Bo być kapłanem to nie tylko odprawiać Msze i udzielać sakramentów. To przede wszystkim nieustanne mierzenie się z własną małością wobec wielkości misji.

Prowadzący spotkania ks. Dominik Gałądyk SAC, nie sięgał po górnolotne hasła. Mówił językiem autentyczności - o "groszach", które Bóg widzi, gdy świat oczekuje efektownych cudów. O kapłańskiej niedoskonałości, którą tak trudno zaakceptować, gdy nosi się koloratkę. O tym, że "jestem" sakramentu święceń nie jest deklaracją mocy, ale wyznaniem zależności.

W przestrzeni między konferencjami - w cichej adoracji, w spowiedzi, w rozmowach przy kawie - działo się coś, czego nie da się zapisać w żadnym programie. Kapłani z Elbląga, Krakowa, Katowic czy Gdańska, pallotyni i salezjanin, odkrywali na nowo coś oczywistego, a jednak zapomnianego: że są braćmi. Że ich słabości nie dzielą, ale łączą. Że wspólnota nie jest abstrakcyjną ideą, ale konkretnym księdzem obok, który też się męczy, też wątpi, też potrzebuje umocnienia.

Ostatniego dnia, gdy bp Wojciech Skibicki celebrował Mszę Świętą, jego słowa nie były tylko uroczystym zamknięciem. Były potwierdzeniem, że to, co wydarzyło się w Jeziornej Osadzie, ma sens tylko wtedy, gdy księża wezmą to ze sobą - do swoich parafii, konfesjonałów, przy łóżka chorych.

Cztery dni w ciszy nad jeziorem. Dla wielu za krótko. Dla niektórych wystarczająco długo, by przypomnieć sobie, dlaczego kiedyś powiedzieli "tak". I by odnaleźć siłę, by mówić je na nowo - każdego dnia, w każdej, nawet najmniejszej ofierze, która dla Boga nie jest groszem, ale wszystkim.

Kiedy kapłani opuszczali Jeziorną Osadę, malownicza przyroda pozostała taka sama. Ale oni - choć może niewidocznie dla postronnego oka - wracali odmienieni. Gotowi, by świętość nie była tylko hasłem, ale codziennym pragnieniem.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

E-BOOK DLA WSZYSTKICH SUBSKRYBENTÓW

ADWENTOWA SZKOŁA MODLITWY