Mały kościół gościł ogromne serca. W słoneczną majową sobotę do niewielkiej wsi Kmiecin na Żuławach Wiślanych zjechało ponad 250 śpiewaków - dzieci, młodzieży i dorosłych z trzech diecezji: elbląskiej, gdańskiej i warmińskiej. Przyjechali nie po to, by rywalizować. Przyjechali, by się modlić.
Motto tegorocznej edycji, siedemnastej już z kolei, Festiwalu Pieśni Religijnej w Kmiecinie, zaczerpnięto ze słów świętego Jana Pawła II: „Mówi się, że aby śpiewać, trzeba mieć głos - a ja mówię, że aby mieć głos, trzeba śpiewać”. Ta papieska myśl doskonale wyraża ducha całego przedsięwzięcia. Festiwal ten nigdy nie był konkursem dla wybranych, dla dysponujących wyjątkowym talentem. Był i jest zaproszeniem skierowanym do każdego, kto chce wyrazić wiarę przez śpiew.
Organizatorem wydarzenia jest ks. Józef Kożuchowski, proboszcz parafii pw. św. Jadwigi Królowej w Kmiecinie, który na przygotowanie tegorocznej edycji poświęcił ponad dwa miesiące intensywnej pracy - przy wsparciu zaangażowanych parafian i życzliwych współpracowników. Efekt przeszedł wszelkie oczekiwania: do Kmiecina przyjechało 25 zespołów i 35 solistów, a łączna liczba wykonawców osiągnęła rekordowy poziom.
Festiwal rozpoczął się nie od dźwięku gongów i zapowiedzi prowadzącego, lecz od Mszy Świętej. Eucharystii przewodniczył biskup elbląski Wojciech Skibicki. To symboliczne otwarcie wyraźnie nadało całemu dniu właściwy charakter: nie show, nie spektakl, ale liturgia.
- To budujące, że do Kmiecina przyjechały liczne zespoły oraz soliści prezentujący swoje umiejętności, ale jednocześnie efekty ciężkiej pracy, która pozwala im rozwijać się muzycznie - powiedział pasterz diecezji elbląskiej. Słowa biskupa wyznaczyły perspektywę, w której należy patrzeć na cały festiwal: śpiew jako forma rozwoju, zaangażowania, a nade wszystko - oddawania chwały Bogu.
Samo miejsce jest niezwykłe. Zabytkowy drewniany kościół w Kmiecinie, otoczony zielenią, kwiatami i drzewami, przyciąga wzrok i usposabia do skupienia. Jedna z uczestniczek trafnie opisała tę przestrzeń jako „kwintesencję Polski - połączenie morza z górami; część drewniana płynnie przechodzi w kamień i cegłę”. - Ogrodzona, oddalona od miejskiego zgiełku posesja zapewniała dzieciom przestrzeń do zabawy, rodzicom - chwilę oddechu, a wszystkim gościom - poczucie bezpieczeństwa i ciepło prawdziwej wspólnoty - zauważyła mama jednej z małych wokalistek.
Teren wokół świątyni przygotowano z troską i dbałością o każdy szczegół. Nie zabrakło miejsca do odpoczynku, do rozmów, do nawiązywania znajomości przy kawie i domowych ciastach przygotowanych przez parafian. Wielu uczestników podkreśla, że właśnie ta serdeczna gościnność zapadła im w pamięć równie mocno co muzyka.
Dla wielu przyjeżdżających Kmiecin jest debiutem. Schola Anielskie Nutki z Pasłęka istnieje zaledwie rok, a mimo to jej opiekunka Magdalena Stolarowicz nie ma wątpliwości, że udział w festiwalu był właściwą decyzją: - Zdobyliśmy nowe doświadczenie, poznaliśmy wielu wspaniałych ludzi, którzy - podobnie jak my - odnajdują modlitwę w śpiewie i chwale oddawanej Panu Bogu muzyką - powiedziała.
Grzegorz Jabłonka, który na festiwal przywiózł swoją dopiero co powstałą scholę Aniołki z Sąsiedztwa z Elbląga, nie krył zaskoczenia: - Nie zdawałem sobie sprawy, że ten festiwal ma taki rozmach - przyznał. Jego podopieczni działają zaledwie od dwóch miesięcy, a już stanęli przed publicznością i jury. - Mam nadzieję, że to dzieło będzie trwało długo i będzie się rozwijało - dodał.
Schola Cantate Deo z Susza nie raz jeździła po różnych festiwalach, a Kmiecin i tak zdołał ich zaskoczyć pozytywnie. Maja Trzciałkowska, opiekunka scholi, zwraca uwagę na coś ważnego: - W tak trudnych czasach cieszy fakt, że działa tak wiele scholi, chórów i solistów parafialnych, którzy przyjechali zaprezentować swój warsztat i chwalić Pana - podkreśliła, dodając, że na pewno zamierzają wrócić za rok.
Kinga Kazimierczuk, nauczycielka, która przyprowadziła uczniów ze Szkoły Podstawowej w Wilczętach na swój pierwszy festiwal w Kmiecinie, zwraca uwagę na wyjątkowy szczegół, który dobrze podsumowuje filozofię imprezy: wszyscy uczestnicy - nie tylko laureaci - otrzymali dyplomy i wartościowe książki. - Każdy był ważny. Każdy doceniony - mówi.
- To był piękny czas. Dużo muzyki i skupienia, ale też śmiechu i zabawy. Ta równowaga - między powagą i radością, między modlitwą a wspólnotowym świętowaniem - jest może najlepszą definicją ducha festiwalu w Kmiecinie - zauważa Joanna Płaczkowska z Rozśpiewanej Armii Pana z Gdańska.
Kiedy w oczekiwaniu na werdykt jury wszyscy uczestnicy zaśpiewali razem - ponad dwustu pięćdziesięciu ludzi, z różnych parafii, diecezji, pokoleń - w starym drewnianym kościele na Żuławach musiało być coś wyjątkowego. - Coś, czego, nie opiszą żadne słowa - podsumowuje Kinga Kazimierczuk.
XVII Festiwal Pieśni Religijnej w Kmiecinie trwał od świtu do wieczora - od Mszy Świętej o godzinie dziewiątej po ogłoszenie wyników około dziewiętnastej. Długi, wypełniony po brzegi dzień. Dzień, który dla wielu uczestników stanie się jednym z tych, które chce się powtarzać.
LISTA LAUREATÓW NA KOLEJNEJ STRONIE









