Wołyńska rana wciąż się nie zabliźniła, bo wciąż brakuje jednego słowa: przepraszam. O nadziei na to słowo mówił 19 lipca w parafii św. Mikołaja w Pogrodziu ks. proboszcz Stanisław Szestowicki, wygłaszając homilię podczas Mszy Świętej poprzedzającej odsłonięcie obelisku ku czci ofiar Zbrodni Wołyńskiej.
Duchowny zaznaczył, że uczestnikom uroczystości nie zależy na zemście ani na zmianie granic, choć bywa to sugerowane przez część mediów i polityków. Chodzi raczej o prawdę i odbudowę dobrych, sąsiedzkich relacji.
- Milczeniem o pomordowanych na Wołyniu w pewnym sensie mordujemy ich po raz drugi - mówił, dodając, że winy za ludobójstwo nie ponosi cały naród ukraiński, lecz grupa nacjonalistów, która chciała wymazać Polaków z tamtych ziem. W tym miejscu przypomniał także o przedstawicielach narodu ukraińskiego, którzy wykazali się inną postawą i np. ostrzegali polskich sąsiadów, dzięki czemu części z nich udało się przeżyć.
- Nienawiść zawsze najbardziej niszczy tego, kto nienawidzi, dlatego nie warto nosić jej w sercu - mówił dalej ks. Szestowicki, porównując gotowość do pojednania między narodami do biblijnego obrazu miłosiernego Boga, który czeka na powrót grzesznika i chce mu przebaczyć, pod warunkiem, że ten uzna swoją winę i wyciągnie rękę zgody.
- Kiedy wybuchła wojna w Ukrainie, Polska przyjęła uchodźców z otwartym, chrześcijańskim sercem i zrobiłaby to ponownie. Szkoda tylko, że ta wyciągnięta dłoń nie doczekała się dotąd pełnej odpowiedzi z drugiej strony - mówił kapłan, wyrażając nadzieję, że nadejdzie dzień, gdy popłynie słowo przeprosin.
Duchowny wskazał też na sens samego pomnika: skoro nie można jeszcze zapalić zniczy na grobach ofiar ani odmówić przy nich modlitwy, potrzebne jest miejsce, w którym będzie można się zatrzymać i pamiętać.
Do uczestników uroczystości list skierował także biskup elbląski Wojciech Skibicki, który z powodu innych obowiązków nie mógł osobiście wziąć udziału w wydarzeniu. Ordynariusz przypomniał, że obelisk w Pogrodziu wpisuje się w rosnącą liczbę pomników i tablic upamiętniających ofiary na terenie dawnego województwa.
„Jako potomkowie jesteśmy zobowiązani do pamięci, gdy zdecydowana większość ofiar nie posiada nawet swojego grobu” - napisał biskup, przywołując zarazem słowa biskupów metropolii przemysko-warszawskiej Kościoła greckokatolickiego w Polsce, którzy w Dniu Pamięci przekazali rodzinom ofiar wyrazy bólu i żalu z powodu ukraińskich zbrodni. „Uważamy, że każda zbrodnia powinna być potępiona, w tym zbrodnie dokonane na Polakach” - napisali greckokatoliccy hierarchowie, apelując zarazem do władz Ukrainy i Polski o wsparcie w odnalezieniu i identyfikacji ofiar oraz w ich godnym pochówku, a do historyków obu narodów - o rzetelne wyjaśnienie okoliczności zbrodni i ustalenie liczby ofiar po obu stronach.









