Prawie 600 kilometrów pieszo, przez niemal cały kraj - dla wielu ludzi, których pielgrzymi spotkają po drodze, będzie to trudne do pojęcia. Będą pytać, czy rzeczywiście dadzą radę, czy wytrwają w takim trudzie aż do końca. I właśnie w tym pytaniu, jak zauważył biskup elbląski Wojciech Skibicki, kryje się siła pielgrzymki jako świadectwa - nie potrzebuje ono słów, przemawia samym faktem wytrwałej, wspólnej drogi.
Tymi słowami biskup rozpoczął homilię podczas Mszy Świętej inaugurującej XXXIV Elbląską Pielgrzymkę na Jasną Górę, odprawionej w katedrze św. Mikołaja w Elblągu. Zaraz po Eucharystii pielgrzymi wyruszyli w drogę - z najdalszych zakątków diecezji elbląskiej aż do stóp jasnogórskiego obrazu.
Odnosząc się do formularza mszalnego o ewangelizacji Polaków, biskup Skibicki zauważył, że choć Polska jest krajem od ponad tysiąca lat katolickim, wciąż potrzebuje odnawiania więzi z Ewangelią. Pielgrzymka - jak mówił - jest właśnie taką formą ewangelizacji: przez drogę, przez trud, przez świadectwo składane tym, którzy będą pielgrzymów mijać na szlaku.
Hierarcha zwrócił uwagę na kontekst współczesności, w której wiele osób kalkuluje, jak oszczędzić energię i uniknąć niepotrzebnego wysiłku. Tymczasem pielgrzymi świadomie podejmują trud kilkunastu dni marszu. - Nie robicie tego dla własnej wygody, lecz dla Chrystusa i własnej drogi zbawienia. W tym wysiłku, pięknie objawia się też rola Kościoła - bo wszystko, co się dokonuje, dokonuje się we wspólnocie - mówił duszpasterz naszej diecezji.
Najwięcej miejsca biskup Skibicki poświęcił właśnie temu wspólnotowemu wymiarowi pielgrzymki. Zwrócił uwagę na panujący na szlaku zwyczaj zwracania się do siebie „bracie" i „siostro" - zwyczaj, który buduje więzi okazujące się nieocenione w trudniejszych momentach drogi. Gdy pojedynczemu pielgrzymowi brakuje sił, czy to fizycznych, czy duchowych, to właśnie bracia i siostry z grupy stają się tymi, którzy niosą i wspierają.










