Już w pierwszych powojennych zapisach parafialnej Kroniki św. Stanisława Biskupa w Milejewie można znaleźć wzmianki o tym, jak istotne dla lokalnej wspólnoty były dożynki. Od lat przedstawiciele niemal każdej z wsi należących do parafii przynosili swoje wieńce na uroczystość. Zawsze także wadze gminy stawały w tym dniu przy ołtarzu. A delegacje sołectw dziękowały razem za plony. Zwyczaj ten odnotowywano od samego początku istnienia parafialnych zapisków.
W niedzielę 23 sierpnia tradycja ta zapisała się w kolejnym rozdziale parafialnych ksiąg. W miejscowym kościele odbyła się Msza św. dziękczynna za plony, której przewodniczył ks. Sławomir Nita, proboszcz parafii. Uroczystość rozpoczęła się korowodem z wieńcami dożynkowymi.
- Oto dzisiaj jest radosny dzień chwały, bo w tej świątyni, zgodnie z tradycją naszej parafii, gromadzimy się, aby podziękować Panu Bogu za tegoroczne plony, za chleb, za pożywienie - powiedział w homilii ks. Sławomir. Kapłan pytał zgromadzonych, dlaczego ta Msza jest tak istotna. - Ponieważ łączy pokolenia - odpowiadał.
Ks. Nita przywołał także słowa zmarłego bp. Edwarda Chrapka. - Idź przez życie tak, aby ślady twoich stóp przetrwały ciebie - cytował. - Pokolenia, które przed laty gromadziły się w milejewskiej świątyni, także zostawiły po sobie ślad. Tym śladem jest właśnie zwyczaj dożynek. Dlatego trzeba go dziś pielęgnować - z szacunku dla tych, którzy modlili się tu przed nami - podkreślił.
W homilii pojawiło się też pytanie o rolę Kościoła we współczesnym świecie. - On jest strażnikiem depozytu wiary, depozytu tradycji i strażnikiem depozytu kultury. I nie może być inaczej - podkreślił ks. Nita.
Jak mówił, depozyt wiary to Ewangelia, sakramenty i nauka przekazana przez Chrystusa i apostołów. Depozyt tradycji to zwyczaje, które przodkowie przekazywali kolejnym pokoleniom: modlitwa przy pracy, święcenie niedzieli, wspólne pielgrzymowanie, pieśń religijna, szacunek dla chleba i ludzkiego trudu. - Dlatego dożynki to dla parafii coś więcej niż koniec żniw. To znak, przez który wspólnota przypomina sobie, kim jest i skąd przychodzi - zaznaczał kapłan.
Proboszcz poświęcił sporo uwagi samemu wieńcowi dożynkowemu. - Nie był on tylko ozdobą, ale był znakiem zakończonego żniwa. W jego kształcie, zbożu, kwiatach i owocach zawarta była opowieść o życiu całej wspólnoty - mówił duszpasterz.
Uczestnicy obchodów podkreślali, że za organizacją obchodów stoi nie tylko pewne przywiązanie czy obyczaj. Wskazywali, że wyrażają w ten sposób szacunek do chleba i do ciężkiej pracy. Stoi za nimi także wdzięczność za ziemię i plon. Stoją rodzina i sąsiedzka wspólnota. I stoi wreszcie przekonanie, że człowiek nie jest panem wszystkiego, lecz otrzymuje dar, za który powinien umieć dziękować.
Po uroczystości każda rodzina otrzymała symboliczny chlebek wraz z cytatem św. Brata Alberta, który nawoływał do tego, aby "być dobrym jak chleb". Po wszystkich Mszach św. tego dnia przy kościele można było kupić warzywa oraz kwiaty ogrodowe - hortensje z lokalnych gospodarstw.









