Chcemy być dla nich

Łukasz Sianożęcki Łukasz Sianożęcki

dodane 05.05.2018 10:30

Dziś przeżywamy Dzień Godności Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną.

Chcemy być dla nich Malbork, Dzień Godności Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną Łukasz Sianożęcki /Foto Gość

Czy jest taka szkoła gdzie uczniowie codziennie z uśmiechem na ustach otwierają drzwi dyrektorowi? Albo taka, gdzie ulubionej nauczycielce codziennie przez trzy lata zaparza się herbatę? Takie rzeczy są możliwe w malborskim Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym, który odwiedziliśmy w związku z przypadającym dziś Dniem Godności Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną.

- Gdy tylko wchodzę do szkoły, witają mnie radosne, uśmiechnięte, pełne energii dzieci. Te poranne spotkania dają mi siłę do pracy na cały dzień - mówi dyrektor Małgorzata Bychawska.

SOSW w Malborku zajmuje się kształceniem dzieci i młodzieży z upośledzeniem intelektualnym w stopniu lekkim, umiarkowanym i znacznym oraz ze sprzężeniami, na wszystkich etapach edukacyjnych od 3. do 24. roku życia.

W skład ośrodka wchodzą: punkt przedszkolny, szkoła podstawowa, gimnazjum, branżowa szkoła I stopnia z oddziałami szkoły zawodowej, szkoła przysposabiająca do pracy oraz internat. Nauka tu daje dzieciom możliwość zdobycia wykształcenia i zawodu, obejmuje rewalidacją, czyli wielostronną stymulacją dzieci ze specyficznymi trudnościami w rozwoju i przystosowaniu się do środowiska społecznego, zapewniając im samodzielność w dorosłym życiu.

- Każde dziecko, zgodnie ze swoimi potrzebami, korzysta z bogatej oferty zajęć terapeutycznych, aby wydobyć potencjał, który w nim tkwi, budować wiarę we własne siły, przygotowując do życia w społeczeństwie - tłumaczy M. Bychawska.

W malborskim ośrodku uczy się obecne 172 dzieci, a 28 podopiecznych objętych jest zajęciami wczesnego wspomagania rozwoju, czyli zajęciami dla dzieci zagrożonych niepełnosprawnością.

- Z naszymi uczniami pracujemy, stosując daleko posuniętą indywidualizację, dostosowujemy tempo, formy i metody pracy tak, aby każdemu uczniowi umożliwić pełną realizację podstawy programowej - wyjaśnia dyrektor Bychawska.

Nawet zajęcia z katechezy są dostosowywane do indywidualnych wymagań poszczególnych uczniów. - W klasach, gdzie mamy dzieci z upośledzeniem lekkim, te lekcje przypominają standardowe, takie, jak prowadzi się w zwykłych szkołach. Zaś tam, gdzie mamy uczniów z większym stopniem niepełnosprawności, staram się, aby katecheza przybierała formę zajęć terapeutycznych - wyjaśnia Piotr Olbryś, katecheta.

Magdalena Górnik prowadzi klasę III gimnazjum. - W mojej grupie mam 6 uczniów z upośledzeniem w stopniu umiarkowanym i znacznym, w tym jedną osobę na wózku inwalidzkim. Prowadzę również zajęcia z języka migowego dla dzieci głuchoniemych - wyjaśnia nauczycielka. Jak mówi, zawsze czuła, że chce być nauczycielką. - W dzieciństwie moja szafa w domu zawsze była brudna od smug, bo pisałam na niej jak na tablicy. Miałam też dziennik „na niby” - opowiada.

Jak mówi, każdego ucznia się pamięta, niektórzy jednak mają szczególne miejsce w sercu nauczyciela. - Pamiętam, jak zaczynałam pracę i było mi ciężko się we wszystko wgryźć. Ale pomógł mi to przełamać uczeń Przemek - wspomina pani Magdalena. - Przemek wiedział, że bardzo lubię herbatę. I konsekwentnie, przez trzy lata, każdego dnia przychodził zawsze wcześniej, żeby mi ją zaparzyć. Więc kiedy tylko przychodziłam do pracy, czekał na mnie kubek gorącej herbaty i cukierek. Ja, udając zaskoczoną, pytałam, skąd to się tu wzięło, na co Przemek odpowiadał: "Wszystko się zrobi dla pięknej pani Madzi".

Pracownicy placówki przyznają, że pomimo zmieniających się czasów wciąż wokół ośrodków takich, jak ich, istnieje wiele stereotypów. - Mówi się, że nasi podopieczni to osoby ograniczone. A to nieprawda. Bo one mają ogromny potencjał, urozmaicają nasze społeczeństwo, urozmaicają nasze życie. I musimy złamać ten stereotyp i pokazać, jak wiele te dzieci i ta młodzież potrafią - opowiada pani Magdalena.

W tym celu właśnie organizowany jest Dzień Godności Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną. - Dziś mamy nie tylko więcej możliwości kształcenia osób upośledzonych, ale i tolerancja społeczeństwa jest większa. Wynika to także z tego, że pokazujemy efekty naszej pracy, poprzez choćby pokazywanie występów artystycznych przygotowanych przez nasze dzieci - opowiada dyrektor ośrodka. Jak tłumaczy, chodzi o to, aby pokazywać te osoby nie tylko jako kogoś, kto ma wyłącznie kłopoty w życiu codziennym. - Ale także jako osoby, które mają osiągnięcia, sukcesy i często przewyższają talentem przeciętnego śmiertelnika, jeśli chodzi np. o aktorstwo czy uzdolnienia wokalne bądź manualne. To nam uświadamia, że jesteśmy daleko za nimi, bo nie mamy takich umiejętności. Dzień taki, jak ten, jest przede wszystkim po to, abyśmy mogli uczyć innych, zarówno dzieci, jak i dorosłych, że niepełnosprawni nie żyją obok nas, ale z nami - podsumowuje nauczycielka.