Z wiosłem pod wiatr

łs

|

Gość Elbląski 27/2018

publikacja 05.07.2018 00:00

Wyprawa nie należy do najłatwiejszych. Nagrodą za trud są piękne widoki.

Trzy dni w kajaku to nie lada wyzwanie. Ale młodzi z RMS nie boją się go. Trzy dni w kajaku to nie lada wyzwanie. Ale młodzi z RMS nie boją się go.
Łukasz Sianożęcki /Foto Gość

Mam nadzieję, że to będzie bardzo fajny wypoczynek z Panem Bogiem, na wodzie – mówiła Karolina przed rozpoczęciem spływu kajakowego, który zorganizował w tym roku elbląski Ruch Młodzieży Salwatoriańskiej.

– Chcemy pokazać, że choć zaczęły się wakacje, to wcale nie są one dla nas odpoczynkiem od wiary i formacji samego siebie – dodaje dziewczyna. Tegoroczny spływ jest już drugą wyprawą, która zorganizował RMS z parafii św. Brata Alberta. – W ubiegłym roku płynęliśmy w górę rzeki Elbląg, w stronę jeziora Drużno. W tym zaś obraliśmy kierunek przeciwny – tłumaczy ks. Rafał Główczyński, opiekun grupy. Młodzież wraz z kapłanem wyruszyła z Elbląga z przystani przy ul. Radomskiej i po przepłynięciu Kanału Jagiellońskiego dotarła do Osłonki. – To jest cel naszego pierwszego dnia podróży, tam mamy nocleg pod namiotami – opowiada kapłan. Dalsze dni zapowiadają się równie ambitnie. Młodzi kajakarze planują przez Zalew Wiślany dotrzeć do Nadbrzeża, skąd powrócą do Elbląga. Cały spływ potrwa trzy dni. – Nie ma co ukrywać, trasa jest trudna. Trzeba się sporo napracować wiosłami, a zmienny wiatr nie będzie tego ułatwiał – mówi Krzysztof, kwatermistrz grupy. Jak opowiada, sam często pływa łodzią po Nogacie. – Ale wydaje mi się, że warto się namęczyć. Bo kiedy z tej rzeki będą wpływali na Szkarpawę, to widok wynagrodzi wszelki włożony trud – zapewnia.