publikacja 27.02.2020 00:00
– To, jakie piękne jest nasze miasto i jego okolice, zaczęłam doceniać dopiero, gdy wróciłam z Hiszpanii – mówi Tamara Frączkowska, przewodnicząca Elbląskiego Klubu Przyjaciół Pomorskiej Drogi św. Jakuba.
Pani Tamara podczas wędrówki na odcinku Próchnik–Elbląg.
Łukasz Sianożęcki /Foto Gość
Łukasz Sianożęcki: Spotkania elbląskiego klubu caminowiczów już na stałe zagościły w mieście. Jak to się stało, że taka grupa zaczęła działać w naszym regionie?
Tamara Frączkowska: W 2013 roku wyruszyłam samotnie na Camino w Hiszpanii. Kiedy z niego wróciłam, brakowało mi tej atmosfery wędrówki z plecakiem i obcowania z przyrodą. Wtedy zauważyłam tablicę przy katedrze św. Mikołaja, z której dowiedziałam się, że przez Elbląg przebiega Pomorska Droga św. Jakuba. Przyznaję, że nigdy wcześniej o niej nawet nie słyszałam. Pomyślałam więc, że skoro taki szlak tędy biegnie, to coś z tym trzeba zrobić. Dzięki uprzejmości władz miasta udało się zorganizować salę w ratuszu, w której spotykamy się do dziś. Pierwsze spotkanie klubu, na które przyszło ok. 20 osób, odbyło się 27 lutego 2016 roku. I z dumą możemy ogłosić, że właśnie wchodzimy w piąty rok działalności. Jesteśmy z tego dumni tym bardziej, że jesteśmy grupą całkowicie nieformalną – żadnych statutów, składek itp. Jesteśmy jedynie przyjaciółmi, którzy spotykają się, bo kochają ten temat.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.