Wspólnota, która daje siłę

Michalina Rozbicka

|

Gość Elbląski 36/2020

publikacja 03.09.2020 00:00

– Gdybym miała wskazać zdanie, które opisuje nasze spotkanie, to wybrałabym słowa: „Oto ja, poślij mnie”. Bo jesteśmy tutaj nie tylko dla siebie, ale też dla innych – mówi Julia.

▲	Młodzi przyjechali na rekolekcje z całej diecezji elbląskiej, a także z archidiecezji gdańskiej i warmińskiej. ▲ Młodzi przyjechali na rekolekcje z całej diecezji elbląskiej, a także z archidiecezji gdańskiej i warmińskiej.
Michalina Rozbicka /FOTO GOŚC

W Mikoszewie zakończyły się oazy wakacyjne. Uczestnicy rekolekcji to dzieci i młodzież realizujący program Oazy Nowego Życia st. I oraz Oazy Nowej Drogi st. II. Rekolekcje prowadzili ks. Maksymilian Ślizień i ks. Arkadiusz Burandt razem z animatorami pełniącymi posługę wśród uczestników. Wakacyjne rekolekcje oazowe są wyjątkowym czasem. Ksiądz Franciszek Blachnicki, założyciel Ruchu Światło–Życie, mówił o nich jako o okresie rozkwitu życia religijnego, odcinającym się od szarzyzny i monotonii codzienności – będącym jak oaza na pustyni.

Kapłan zwracał uwagę, że młodzi ludzie mogą tu spotkać Pana Boga i drugiego człowieka, który ma podobne cele w życiu. Rekolekcje trwają piętnaście dni. Każdy dzień to jedna, kolejna tajemnica Różańca (w czasie, gdy formowały się struktury rekolekcji, było ich właśnie 15). Ten szczególny czas oparty jest na metodzie przeżyciowej. Bardzo ważnymi punktami dnia są tzw. wyprawa otwartych oczu i ewangeliczna rewizja życia. Dzięki nim uczestnicy mogą dostrzec pewne fakty i wydarzenia, osądzić je w świetle słowa Bożego i działać zgodnie z nim. Najważniejszym momentem każdego dnia jest Msza św. przeżywana we wspólnocie, podczas której młodzież uczy się posługi liturgicznej i muzycznej.

Rytm umożliwia wzrost

Dzień na oazie jest dokładnie zaplanowany. Od pobudki do ciszy nocnej uczestnicy mają wyznaczone konkretne punkty dnia i zajęcia. Jak przyznają rekolektanci, jest to pomocne w przeżywaniu czasu. – Plan dnia stwarza atmosferę, w której każdy robi to samo i jest na wszystko czas. Kiedy jesteśmy w domu, bardzo trudno jest znaleźć chwilę ciszy na modlitwę, a tutaj przeżywamy to wszyscy – mówi Julia Skrobun. Planowanie dnia ułatwia także zachowanie dyscypliny.

– W codzienności niekiedy ciężko mi wstać o danej godzinie, a tutaj o siódmej jest pobudka i gdy trzeba, to przyjdą animatorzy i nas obudzą, czasem nawet... obleją wodą – śmieje się Grzegorz Wierzbicki. Dla osób, które przeżywają I stopień Oazy Nowego Życia, jest to czas szczególny. Jak podkreślają oazowicze, obecne rekolekcje są poważniejsze od tych, na których byli w ubiegłych latach. W swoim programie skupiają się na osobowym przyjęciu Jezusa Chrystusa jako Pana i Zbawiciela. – Byłem cztery razy na rekolekcjach wakacyjnych niższych stopni i mogę potwierdzić, że te są najbardziej skupione na wartościach duchowych.

Nie mają charakteru niezobowiązującego wyjazdu ze znajomymi, są czasem odnowy i wzrostu – przyznaje Michał Orłowski. O wartości rekolekcji świadczą ich owoce. – Jednym z najważniejszych momentów Oazy Nowego Życia było przyjęcie Jezusa jako mojego Pana i Zbawiciela. Świadomie oddałem Mu kierowanie moim życiem i teraz widzę, jak bardzo tego potrzebowałem – przyznaje Grzegorz. Wielu uczestników przyznaje, że już teraz doświadcza owoców tego czasu. – Na oazie dostrzegam, że rozwijam się duchowo i zbliżam do Pana Boga, ale jednocześnie wiem, że po rekolekcjach będę mogła w jeszcze większym stopniu korzystać z łask, jakie niesie ze sobą ten czas – podkreśla Julia.

Nie być tchórzem

Fundamentem życia duchowego każdego członka Ruchu Światło–Życie jest praktyka Namiotu Spotkania, czyli indywidualnego rozważania słowa Bożego. W czasie rekolekcji wakacyjnych ten element nie może być pomijany. Każdego dnia uczestnicy mają czas na tę osobistą rozmowę z Panem Bogiem. – Podczas Namiotu Spotkania najbardziej dotknęło mnie zdanie z Drugiej Księgi Machabejskiej, gdzie jest napisane, żeby nie być tchórzem, ale walczyć dla Boga. Zrozumiałem, że potrzebuję czerpać odwagę i siłę od samego Jezusa – mówi Henryk Barcikowski. – Słowami, które kojarzą mi się z tymi rekolekcjami i trwają przy mnie, jest fragment z Ewangelii św. Jana: „Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne”. Rozważaliśmy je pierwszego dnia naszej oazy i bardzo mnie poruszyły – przyznaje Grzegorz.

Rekolekcje oazowe uczą służby. Uczestnicy przekonują się o tym w trakcie codziennych zajęć. Jak podkreślają, obowiązki przestają być nakazami trudnymi do spełnienia, ale stają się okazją do służenia z miłością całej wspólnocie. – Na Oazie Nowego Życia zmieniło się nasze podejście chociażby do śpiewania psalmu na Mszy. Chociaż często taka forma posługi wywołuje w nas stres, to robimy to z ochotą, bo wiemy, że nasze talenty są dobrem dla całej wspólnoty – zaznacza Patryk Szczepanik. – Gdybym miała wskazać zdanie, które opisuje tę oazę, to wybrałabym słowa: „Oto ja, poślij mnie”. Bo jesteśmy tutaj nie tylko dla siebie, ale też dla innych. Kiedy wrócimy do swoich środowisk, będziemy dzielić się tym wszystkim, czego tu doznaliśmy, i dawać świadectwo o Jezusie, którego przyjęliśmy jako naszego Pana i Zbawiciela – mówi Julia.

Spalać się, czyli być animatorem

Osobami, które w wyjątkowy sposób pełnią służbę na rekolekcjach oazowych, są animatorzy. Każdy z nich prowadzi mniejszą grupę, z których złożona jest cała oaza. Na rekolekcjach posługują także animatorzy od konkretnych zadań. Jednym z nich jest Paweł Dudziak, pełniący funkcję animatora muzycznego.

– Na oazie jestem animatorem po raz pierwszy. Dzięki temu uczę się służby, cierpliwości wobec innych ludzi i samego siebie. Nawet gdy mam dużo zadań, a diakonia muzyczna jest wymagająca, sprawia mi to ogromną radość i jest dla mnie bardzo cennym odkryciem. Dzięki temu, że więcej posługuję na Oazie Nowego Życia, na nowo przeżywam te rekolekcje i odkrywam ich bogactwo – zaznacza animator Paweł. Posługa animatorska jest spalaniem się dla drugiego człowieka i posiadaniem siebie w dawaniu siebie. – Mimo że chwilami jest trudno, a zmęczenie daje o sobie znać, bycie animatorem przynosi mi wielką satysfakcję i radość. Dzięki temu uczę się odpowiedzialności za drugiego człowieka – mówi Karolina Katarzyniak, animatorka Oazy Nowej Drogi. – Bardzo ważne jest, aby pomiędzy animatorami nie było żadnych nieporozumień. Uczymy się cierpliwości wobec drugiego i przyjmowania go takim, jaki jest. Często jesteśmy zmęczeni, bo służymy, ale przez to rodzi się w nas miłość – dodaje Magdalena Grzanka, animatorka tej samej oazy.

Jak podkreślają uczestnicy, oaza jest dla nich miejscem, gdzie czują się jak w domu. – Gdybym miała zachęcić kogoś do przyjazdu na oazę, na pewno wspomniałabym o atmosferze, jaka tu panuje. Tworzymy wielką rodzinę, pomagamy sobie i wspólnie poznajemy Pana Boga – mówi Zosia Toczek, która przeżywa Oazę Nowej Drogi. To właśnie aspekt wspólnoty jest dla oazowiczów bardzo istotny. – Ważne jest to, że robimy wszystko wspólnie, ale jest także czas przeznaczony na nasze osobiste spotkanie z Panem Bogiem. Kiedy mamy relację z Jezusem, wtedy potrafimy dostrzec Go w bliźnich. Wspólnota daje siłę i radość z przeżywania naszej wiary – kończy Grzegorz.•