Jego przesłanie żyje w nas wszystkich

Łukasz Sianożęcki

|

Gość Elbląski 17/2021

publikacja 29.04.2021 00:00

Długo modlili się o ten dzień. Teraz ich pragnienie się spełnia.

Założyciel salwatorianów inspiruje wspólnotę parafialną św. Brata Alberta w Elblągu. Założyciel salwatorianów inspiruje wspólnotę parafialną św. Brata Alberta w Elblągu.
Archiwum parafii św. Brata Alberta w Elblągu

Na 15 maja zaplanowano w Rzymie uroczystości beatyfikacyjne o. Franciszka Marii od Krzyża Jordana, założyciela dwóch wspólnot zakonnych – salwatorianów (Towarzystwa Boskiego Zbawiciela) i salwatorianek (Kongregacji Sióstr Boskiego Zbawiciela). Jest to wyjątkowy dzień zarówno dla tych zgromadzeń, jak i dla wspólnot parafialnych, którymi kierują. Nie inaczej jest w parafii św. Brata Alberta w Elblągu, gdzie księża salwatorianie posługują od 1982 roku.

– Zebraliśmy grupę 20 parafian, którzy bardzo chcą uczestniczyć w tej beatyfikacji, i wierzymy, że będziemy mogli być obecni na tym wyjątkowym wydarzeniu – mówi ks. Jerzy Urbanik, proboszcz parafii. – Wiemy od naszych współbraci, że wiele wspólnot zrezygnowało z wyjazdu ze względu na sytuację pandemiczną. My jednak wierzymy, że wszystko dojdzie do skutku i Pan Bóg pozwoli nam być tego dnia w Rzymie – dodaje ks. Szymon Kula. Wziąć udział w tym wydarzeniu bardzo chciałaby m.in. Katarzyna Borejko. – Z salwatorianami związana jestem całe życie. Jednym z pierwszych obrazków, jakie otrzymałam od księży jako mała dziewczynka, był właśnie wizerunek o. Jordana z modlitwą o jego beatyfikację. Zaczęłam ją wtedy odmawiać i odmawiam ją do dziś – mówi.

– Dzięki salwatorianom w ogóle poznałem postać o. Franciszka Marii od Krzyża Jordana, która mnie zafascynowała – opowiada Piotr Żyruń. – Miałem też okazję odwiedzić miejsce jego narodzin, czyli Gurtweil, oraz miejsce jego pierwszego pochówku, czyli Tafers. Są to miejsca, gdzie odczuwa się nie tylko obecność, ale i ogromny szacunek dla o. Jordana. Teraz chciałbym odwiedzić jego aktualny grób, znajdujący się właśnie w Rzymie. I wierzę, że w przyszłości wizytą w Ziemi Świętej będę mógł „skompletować” moją pielgrzymkę śladami o. Jordana – uśmiecha się.

– Ja również pochodzę z parafii salwatoriańskiej z Bielska-Białej i odkąd pamiętam, my również modliliśmy się po każdej Mszy św. o tę beatyfikację. Całe moje życie związane jest więc z tą modlitwą i tym pragnieniem, i teraz to pragnienie się spełnia – dodaje ks. Szymon. Jak podkreślają wierni ze wspólnoty salwatoriańskiej, poznanie o. Franciszka nie byłoby możliwe bez postawy księży z towarzystwa, które założył. – Według mnie w każdym z nich można wyczuć to przesłanie o. Franciszka, który nakazywał im docierać do każdego człowieka, na wszelkie możliwe sposoby – uważa Marta Szczepanik.

– Oni prowadzą nas do Zbawiciela. Wszak to właśnie On znajduje się w nazwie tego zgromadzenia – dodaje Marek Pastuszak. Jak podkreślają zgodnie wierni i kapłani, ich bliska współpraca to również realizacja postulatów założyciela. – Można powiedzieć, że o. Jordan wyprzedzał swoje czasy. On już pod koniec XIX w. wskazywał na wielką rolę osób świeckich w życiu Kościoła, na wiele lat, zanim zwrócił na nią uwagę Sobór Watykański II. On już wtedy podkreślał, że świeccy powinni wspólnie z kapłanami apostołować w swoich środowiskach – wyjaśnia ks. Kula.

– Ojciec Jordan jest po prostu stale obecny w naszym życiu. My, spotykając się z ludźmi, pełniąc posługę czy robiąc coś wspólnie, zawsze staramy się nieść jego przesłanie. Czy to w jakichś sentencjach, czy nawet w piosenkach, czy też w miejscach, które odwiedzamy lub na które wskazujemy – zawsze gdzieś nasz założyciel się pojawia. Staramy się, aby jego charyzmat był wciąż w nas żywy – dodaje ks. Jerzy.