Studnia, która przemienia

Michalina Rozbicka

|

Gość Elbląski 8/2022

publikacja 24.02.2022 00:00

To miejsce, gdzie zawsze możesz czuć się kochany i ważny.

We wspólnocie odnajdują radość oraz możliwość spotkania z Panem Bogiem i drugim człowiekiem. We wspólnocie odnajdują radość oraz możliwość spotkania z Panem Bogiem i drugim człowiekiem.
archiwum wspólnoty Studnia Jakuba

Wspólnota Studnia Jakuba powstała 5 lat temu przy parafii pw. św. Urszuli Ledóchowskiej w Malborku i do dziś rozwija się, gromadząc nowych członków. Jej nazwa pochodzi wprost z czwartego rozdziału Janowej Ewangelii, opowiadającej o spotkaniu Jezusa z Samarytanką przy studni.

– W moim odczuciu chodzi o to, co stało się przy studni Jakuba, a więc o to, żeby spotkać Jezusa, który mnie przyjmuje, znaleźć Go w swoim życiu. Zaczerpnąć ze Słowa i znaleźć w nim swoje życie, przyjąć i pokochać Boga, i zanieść to światu. I to, co – jak sądzę – jest też cenne w Studni, to wspólnota, świadomość, że masz się z kim podzielić tym, co przeżywasz i jak przeżywasz, i że są ludzie, na których możesz polegać – mówi ks. Patryk Jaszkowski, duszpasterz wspólnoty. Spotkania Studni Jakuba odbywają się w każdy czwartek po Mszy Świętej o 18.00. – Poza spotkaniami czwartkowymi organizujemy dni skupienia, spotkania z gośćmi, wspólne wyjazdy na czuwania diecezjalne. W tym roku mamy formację związaną z tematem miłości, podzieloną na trzy segmenty: do siebie, do bliźniego i do Pana Boga. Na spotkaniach dostajemy od naszego duszpasterza wspólnoty fragment z Pisma Świętego. Po przeczytaniu go dzielimy się tym, co nas poruszyło, i rozważamy Słowo z perspektywy naszej formacji – opowiada Natalia Baca. Mateusz Binerat mówi o bogactwie, jakie wynosi ze spotkań. – Wspólnota pomaga rozwijać się nie tylko duchowo, ale również psychicznie i emocjonalnie. W Studni jest spory rozstrzał wiekowy, który moim zdaniem jest jej największym atutem. Uczymy się wszyscy od siebie nawzajem, pochodzimy z różnych środowisk, co czyni wspólnotę jeszcze bardziej oryginalną. Pomimo różnic potrafimy się ze sobą dogadać i wszyscy razem żyć w zgodzie – zaznacza. Dla ks. Patryka Jaszkowskiego przejęcie wspólnoty było wielkim zadaniem. – To była i radość, i stres. No bo łatwo coś zepsuć, prawda? Oni przyjęli mnie bardzo ciepło, z czego bardzo się cieszę i dziękuję. Ważne jest dla mnie, żeby być przy nich, to znaczy żeby mieli świadomość, że jest blisko ktoś taki jak ks. Patryk, dla którego są ważni i który chce przy nich być. Myślę, że często w rozmowach o tym, kim powinien być dla młodzieży ksiądz, przywołuje się historię o. Jana Góry, który miał usłyszeć od młodych, że nie potrzebują kolegi, tylko ojca. I możliwe, że oni wtedy potrzebowali ojca. Ja chcę być tym, kogo akurat potrzebują. Jeżeli ktoś potrzebuje, żebym był ojcem, to chcę nim być, jeżeli ktoś potrzebuje brata – też jestem, a jeżeli ktoś chce porozmawiać z przyjacielem, to proszę bardzo. Ta obecność jest dla mnie ważna – przyznaje duszpasterz. Członkowie Studni podkreślają, że wspólnota ukazała im bogactwo Kościoła. – To Kościół, który jest żywy, w którym jest miejsce dla każdego. To przestrzeń, w której zawsze możesz czuć się kochany i ważny. Ja staram się ofiarować wspólnocie moją modlitwę, wsparcie i przede wszystkim pomoc we wszystkich działaniach, jakie podejmujemy. Staram się, aby wspólnota wciąż tak prężnie działała i rozwijała się – mówi Natalia. – Rozmawialiśmy jakiś czas temu o Kościele w ramach Synodu o synodalności. Pojawił się taki głos, że właśnie te małe wspólnoty jakoś pomagają w byciu w Kościele. Czasem możemy w nim być, ale trochę tak z boku i nie doświadczyć wspólnoty. A tutaj jest taka możliwość, żeby Kościół zobaczyć z nieco innej strony, trochę inaczej podejść do relacji z Panem Bogiem, zobaczyć, że dla młodych ludzi Pan Bóg też może być ważny, i przeżyć coś bardzo cennego – kończy ks. Patryk.