Symbol obycia i prestiżu

Łukasz Sianożęcki

|

Gość Elbląski 23/2022

publikacja 09.06.2022 00:00

Kosztowne i piękne – księgozbiory te były prawdziwym skarbem.

Metalowe okucia zdobiły, ale także chroniły cenne wnętrze książki przed zniszczeniem. Metalowe okucia zdobiły, ale także chroniły cenne wnętrze książki przed zniszczeniem.
Jakub Szymczuk /Foto Gość

O tym, jak cennym skarbem była książka dla mieszkańca Prus Królewskich, czemu warto było obnosić się ze swoim księgozbiorem i dlaczego w bibliotekach do woluminów przymocowywano łańcuchy, opowiadała dr Maria Michalska podczas kolejnego spotkania Wirtualnej Regioteki. Spotkanie z badaczką, które odbyło się 31 maja, zorganizowała Biblioteka Elbląska.

Jak wyjaśniała dr Michalska, pierwsze książki na Pomorzu pojawiły się w średniowieczu. – Były to pozycje sprowadzane z innych części Polski i Europy, ale także powstające w lokalnych skryptoriach – mówiła. Średniowieczne księgi były niezwykle pięknie kaligrafowane, z ręcznie wykonywanymi ilustracjami i tzw. floraturą, czyli ozdobnymi elementami roślinnymi. – Ponadto taki wolumen był niemal zawsze oprawiony w deskę obciągniętą skórą, z metalowymi ozdobnymi okuciami, często pozłacanymi. W powstanie takiego dzieła zaangażowanych było wiele różnych profesji i rzemieślników. To sprawiało, że książka była czymś niezwykle drogim i elitarnym – wskazywała.

Prawdziwą rewolucją dla rozwoju książki było pojawienie się papieru. – Zmalały wówczas znacznie koszty jej powstawania. Zmniejszono także format publikacji, co również sprawiało, że coraz więcej osób mogło po nie sięgać. Książka stawała się bardziej dostępna, jednak wciąż była wyznacznikiem pewnego prestiżu – podkreślała prelegentka.

– Tak jak dziś wielu ludzi, aby uchodzić za światowych i obytych, robi sobie na przykład selfie w różnych miejscach, tak wówczas wszyscy ważni mieszkańcy Pomorza portretowali się ze swoim bogatym księgozbiorem w tle – uśmiechała się badaczka.

Następnym milowym krokiem w rozwoju książki i czytelnictwa było pojawienie się druku. – Pierwsze książki drukowane nie ustępowały swoim pięknem tym wykonywanym ręcznie. Nadal znajdowały się w nich liczne ozdoby i ilustracje. Jednak druk sprawił, że na książkę stać było coraz więcej osób – objaśniała M. Michalska. W renesansie znacznie poszerzyła się tematyka wydawanych publikacji. – O ile wcześniej były to w zasadzie wyłącznie pozycje teologiczne, prawnicze, medyczne i podręczniki szkolne, o tyle renesans przyniósł znaczny wzrost liczby podejmowanych tematów. Ponadto w wyniku reformacji pojawiły się książki w językach narodowych, co sprawiło, że baza ich odbiorców jeszcze bardziej rosła – dodała.

Właśnie w tym okresie najbardziej rozwijało się zamiłowanie wśród ludzi do kolekcjonowania książek. – Stały się one niemalże przedmiotem kultu. Wielu gdańszczan i elblążan wręcz obnosiło się ze swoimi księgozbiorami. Traktowano je jako pewien wyznacznik pozycji społecznej – wyjaśniała prelegentka.

Rozwój prywatnych, ale także miejskich czy kościelnych księgozbiorów przyczynił się do zrodzenia takiej instytucji jak biblioteka. – Ze względu na wysoką wartość ksiąg nie można było ich wypożyczać tak, jak to rozumiemy dziś. Należało korzystać z nich wyłącznie na miejscu, robiąc notatki. Zakazane było używanie pióra i atramentu, aby nie zniszczyć wysoce cennych zbiorów – podkreślała Maria Michalska.

Aby dodatkowo zabezpieczyć księgi w bibliotecznych zasobach, każda z nich do oprawy miała przytwierdzony specjalny łańcuch, którym przymocowywano ją do pulpitu. – W regulaminie Biblioteki Rady Miasta Gdańska z XVII wieku znajdziemy zapis, który mówi, że z książek należy korzystać z czystymi rękami. Można to oczywiście rozumieć literalnie, że nie należy przychodzić do czytelni z rękami ubłoconymi. Można również interpretować ten zapis w ten sposób, aby nasze ręce nie były „lepkie”, to znaczy aby nie przychodzić do biblioteki z zamiarem kradzieży. A zdajemy sobie sprawę, że taki cenny kąsek jak książka mógł w tamtych czasach kusić – podkreślała badaczka.