Oni są dla mnie świadectwem

Agata Bruchwald

|

Gość Elbląski 33/2022

publikacja 18.08.2022 00:00

Elbląską Pielgrzymkę Pieszą na Jasną Górę współtworzą ludzie z różnych zakątków nie tylko Polski, ale i świata.

▼	Do Pani Jasnogórskiej pielgrzymował także kapłan z Wietnamu. ▼ Do Pani Jasnogórskiej pielgrzymował także kapłan z Wietnamu.
Agata Bruchwald /Foto Gość

Pielgrzymka to także rzesze ludzi, których tak naprawdę nie widać. Tworzą ją bowiem nie tylko ci, którzy idą do Matki Bożej, i ci, którzy odpowiadają za jej właściwy i bezpieczny przebieg.

W czerwcu i lipcu, kiedy przygotowania wkraczają w ostatnią fazę, pątnicy odwiedzają parafie w swoich dekanatach. Dzielą się świadectwem pielgrzymowania, często włączają się w niedzielne Msze św. poprzez posługę śpiewu, a także proszą o intencje i zbierają ofiary, które ułatwią im przejście trasy. Podczas wędrówki odczytują te intencje codziennie w czasie modlitwy różańcowej, a same kartki zostawiają na Jasnej Górze. Jest ich zawsze naprawdę wiele – kiedy grupa Pomezania Kwidzyn wyruszała, miała ich ponad 600, a w trakcie drogi otrzymała kolejne od napotkanych osób. Wierni proszą o zdrowie, potomstwo, uwolnienie od nałogu. Nie brakuje intencji dziękczynnych.

Boży wędrowcy potrzebują na trasie dobroczyńców. Jedni przyjmują ich na nocleg, inni przygotowują posiłki. – Półtora tygodnia przed przyjściem pielgrzymki myślę o was i pomału się przygotowuję, robię zakupy – mówi pani Halina z miejscowości Kiełczygłowy. Wspólnie z synową Ireną od lat przygotowuje pątnikom kawę, herbatę i częstuje słodkimi bułkami. Panie stoją przy miejscowym kościele pw. św. Antoniego z Padwy, przy którym 9 sierpnia pielgrzymi jedzą obiad.

Z księdzem z Wietnamu

W tym roku na pielgrzymkowym szlaku diecezji elbląskiej nie zabrakło obcokrajowców. W połączonych grupach Zantyr Sztum i Pomezania Malbork pielgrzymował pochodzący z Wietnamu ks. Joachim. Zaprosił go ks. Patryk Jaszkowski. Pochodzący z Azji kapłan szedł bardzo dzielnie do Maryi, robił wiele zdjęć i nagrywał filmiki, które przesyłał najbliższym w ojczyźnie. Dla ks. Joachima czas spędzony wśród pielgrzymów był również świetną okazją do jeszcze lepszego poznania języka polskiego.

W tej samej grupie wędrowali Anna, Tamara i Ilja pochodzący z Zaporoża w Ukrainie. Do Polski przyjechali po napaści Rosji na ich ojczyznę. Pięć miesięcy temu zamieszkali w Malborku, gdzie kontynuowali naukę – Tamara i Ilja w VIII klasie szkoły podstawowej, Anna w liceum. W grupie czuli się dobrze, pielgrzymka im się podobała. – Modlimy się o pokój w Ukrainie i o to, żeby dojść do Matki Bożej na Jasną Górę – mówi Anna. Pielgrzymowanie nie jest jej obce. W Ukrainie także uczestniczyła w rekolekcjach w drodze, wędrowała do sanktuarium Matki Bożej w Mariupolu czy sanktuarium Boga Ojca Miłosiernego w Zaporożu.

Z relikwiami św. Zygmunta

Z kolei siostry ze Zgromadzenia Franciszkanek Rodziny Maryi, które wędrowały w grupie Franciszek Elbląg, zabrały ze sobą relikwie św. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, który jest założycielem ich wspólnoty. – Niesiemy je, ponieważ w tym roku przypada 200. rocznica jego urodzin. Chciałyśmy uczcić to wydarzenie i zabrałyśmy ze sobą św. Zygmunta, żeby się trochę z nami „przespacerował” – opowiada s. Marta. Relikwiarz mógł nieść każdy chętny, nie tylko siostry zakonne. Niosący zmieniali się co etap. Siostry przybliżyły pielgrzymom postać założyciela swojego zgromadzenia podczas konferencji. Jak tłumaczy s. Marta, relikwie św. Zygmunta są w każdym domu zakonnym sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi oraz w parafiach, przy których siostry posługują, m.in. w kościele w Lubieniu Kujawskim, czyli mieście, w którym pielgrzymi zatrzymują się na nocleg.

Relikwiarz, które niosą pątnicy grupy Franciszek, na co dzień mieści się w  domu zakonnym w Legnicy.

Na szlaku były również siostry Adrianna, Krystyna i Mirosława ze zgromadzenia Franciszkanek Misjonarek Maryi z Lublina. W pielgrzymce elbląskiej uczestniczą od trzech lat. W tym roku szły w połączonych grupach Pomezania Iława i Pogezania Morąg–Pasłęk. Zaprosił je ks. Kajetan Jakubowski, który jest ich kapelanem. Dla s. Adrianny była to 6. piesza pielgrzymka na Jasną Górę, jednak po raz pierwszy szła jako siostra zakonna i z diecezji elbląskiej. Wcześniej wyruszała ze swoje rodzinnej diecezji zamojsko-lubaczowskiej. – Bardzo mi się tu podoba. Może to, że idę jako zakonnica, zmienia moje przeżywanie tego czasu. Atmosfera jest niesamowita. Nie mogę nadziwić się ludziom, których spotkałam, są dla mnie świadectwem. Jest to dla mnie dobry czas – zapewnia.

Przyznaje, że fizycznie daje radę, choć w pewnym momencie pojawiły się problemy z głosem i pęcherz na stopie. – Nogi bolą, ale wiadomo dlaczego. Początkowo zaskakujące były dla mnie długie etapy między postojami [najdłuższe mają ponad 10 km – przyp. red.], ale jakoś daję radę, przekraczam swoje granice. W jednym momencie myślę, że nie pójdę dalej, ale za chwilę okazuje się, że to jednak możliwe. Idę przed siebie krok po kroku – uśmiecha się s. Adrianna.

W trasie s. Krystyna dzieliła się z pątnikami swoim doświadczeniem misyjnym, a s. Adrianna historią powołania. W grupie prowadziły modlitwy, rozważania różańcowe. – Najważniejszym naszym zadaniem na pielgrzymkowym szlaku jest po prostu bycie z ludźmi – podkreśla s. Adrianna. •