GN 49/2018 Archiwum

Stale naśladować nauczyciela

Wszędzie tam, 
gdzie nie ma księdza, 
ma być salwatorianin. 


Dopóki żyje na świecie choćby jeden człowiek, który nie zna Boga i nie kocha Go ponad wszystko, nie wolno ci ani na chwilę spocząć – głosi tzw. hymn apostolski ks. Jordana, założyciela zgromadzenia księży salwatorianów SDS. To na te słowa jako treść całej posługi salwatorianów zgodnie zwracają uwagę wszyscy elbląscy księża z tej wspólnoty.


– Cały czas staramy się trwać w duchu nauczania naszego nauczyciela, nieustannie ewangelizując tych, których mamy obok siebie, oraz jednocześnie wysyłając naszych współbraci na misje w różne, nawet najbardziej odległe zakątki świata – wyjaśnia ks. Mieczysław Tylutki SDS, proboszcz parafii świętego Brata Alberta Chmielowskiego. – Właśnie w ten sposób staramy się troszczyć o zbawienie tych, którzy żyją bezpośrednio obok nas, jak i tych, którzy są dalej – dodaje. 
Jak wyjaśnił, te słowa ojca założyciela znaczą, iż wszędzie tam, dokąd jeszcze nie zdołał dotrzeć żaden inny ksiądz, ma dotrzeć salwatorianin.
Salwatorianie w latach 80. w naszej diecezji posługiwali w poszczególnych parafiach jako wikariusze i pomoc duszpasterska. Przełomowy okazał się rok 1984 r., kiedy to zgromadzenie dostało zgodę na prowadzenie parafii w Elblągu, ustanowionej pod wezwaniem wówczas jeszcze błogosławionego br. Alberta. Dziś to właśnie kierowanie ta parafią jest głównym zadaniem wspólnoty. Salwatorianie posługują także jako kapelani szpitalni Wojewódzkiego Zespolonego Szpitala w Elblągu. 
– W naszej parafii prężnie działa Wspólnota Małżeństw, która organizuje spotkania formacyjne i liturgiczne – wyjaśnia ks. Kamil Leszczyński SDS, wikariusz parafii. Wskazuje również na kilka innych wspólnot działających pod skrzydłami zgromadzenia. Są to m.in. Margaretki, Ruch Młodzieży Salwatoriańskiej (RMS), Wolontariat Misyjny i Duszpasterstwo Pielgrzymkowe (Grupa Salwator-Redemptor). – Dwaj braci posługują na stałe w kapelanii szpitalnej – podkreśla. 
Choć w rzeczywistości nazwa salwatorianie wywodzi się od łacińskiego Societas Divini Salvatoris (SDS), czyli Towarzystwo Boskiego Zbawiciela, to – jak żartują kapłani – dziś ten skrót rozwija się nieco inaczej. – SDS to znaczy Same Dobre Synki – przekonuje z uśmiechem ks. Kamil.


Ewangelizacja bez ograniczeń


ks. Michał Mańka SDS, przełożony wspólnoty salwatorianów w Elblągu
– Bardzo charakterystyczny jest fakt, że tym, co przyciągnęło nas wszystkich do wspólnoty salwatoriańskiej, jest przede wszystkim osoba jej założyciela. Założycielem salwatorianów jest
o. Franciszek Jordan, a zgromadzenie zostało utworzone w 1881 roku w Rzymie. Główną ideą naszego założyciela było, aby wszystkimi możliwymi sposobami dotrzeć do jak największego grona ludzi. „Wszystkim i wszędzie” 
– mówił o. Jordan. Nadrzędną posługą salwatorianów jest wolontariat misyjny, lecz jest to charyzmat bardzo uniwersalny i odmienny od większości zakonów. To nie jest bowiem tak, że zajmujemy się np. młodzieżą jak saletyni, czy głównie głoszeniem słowa Bożego jak redemptoryści. Nie musimy sobie stawiać ograniczeń, jeśli chodzi o głoszenie Ewangelii. W słowach ojca Jordana, który napominał, iż nie możemy spocząć, dopóki jest na ziemi choćby jeden człowiek, który nie kocha Jezusa, zawiera się cała idea naszej posługi. Ta uniwersalność naszego charyzmatu polega właśnie na tym, że mamy wszystkimi możliwymi sposobami przyciągać ludzi do Chrystusa.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy