Nowy numer 24/2018 Archiwum

Czy znikną sowieckie relikty?

– Wreszcie coś się rusza. Może miasto pozbędzie się tych czerwonych plam – tak decyzję władz Elbląga komentują mieszkańcy.

Takie nadzieje wywołała decyzja prezydenta miasta Witolda Wróblewskiego o powołaniu w nowym składzie komisji ds. nadawania nazw ulic. Jej członkowie wielokrotnie zapewniali, że w tych sprawach będą wsłuchiwać się w głos mieszkańców. Jeśli tak, to wzrasta szansa, że z naszych ulic znikną tablice z kontrowersyjnymi nazwami.

– Jeżeli będą wpływały wnioski w tej sprawie, to wówczas jako komisja będziemy się starali do nich ustosunkować pozytywnie. Nie należy bowiem utrudniać mieszkańcom ich oddolnych działań – wyjaśnia Małgorzata Adamowicz, nowa przewodnicząca komisji. Dotychczas takie wnioski mieszkańcy mogli składać wyłącznie za pośrednictwem radnych, co nie zawsze się udawało. Jednak już od października 2014 r. obywatelskie projekty uchwał może zgłaszać grupa mieszkańców licząca co najmniej 750 osób. – To hańba, że po tylu latach wciąż musimy patrzeć na to wielkie kłamstwo, jakim było „wyzwalanie” naszego miasta przez Armię Czerwoną – mówi Witold Kania, mieszkaniec Elbląga od 60 lat. – Przyjechałem do Elbląga w 1945 r., wraz z pierwszymi 300 polskim rodzinami, które tu osiedlono. Doskonale pamiętam, co wtedy robili nasi rzekomi sojusznicy – dodaje. Jego zdaniem jak najszybciej powinny zostać zmienione nazwy ulic, które budzą najwięcej skrajnych emocji, takie jak np. ul. Giennadija Diaczenki, Braterstwa Broni czy też Armii Ludowej. – Mam nadzieję, że w końcu coś się ruszy i te kłamliwe nazwy znikną – dodaje. – Zgadzam się z opinią, że nazwy, które kojarzą się z tą niechlubną przeszłością, należałoby zmienić – przyznaje Małgorzata Adamowicz. – Musimy jednak brać pod uwagę to, że nie wszyscy będą z tego rozwiązania zadowoleni i będą się pojawiały nieporozumienia. Część będzie broniła pozostawienia starych nazw, odwołując się np. do kwestii ekonomicznych – zauważa. Jak wyjaśnia, zmiany nazw wiążą się z wydatkami. – Wszyscy mieszkańcy zamieszkujący daną ulicę będą musieli wymienić np. akty notarialne i dokumenty – mówi. Jak dodaje, jest możliwe, by miasto zwróciło mieszkańcom poniesione wydatki. – Myślę, że ludzie nie będą chcieli płacić w własnej kieszeni za taką zmianę – mówi pan Zygmunt, mieszkaniec ul. Armii Ludowej. – Wydaje mi się, że pomimo szczerych chęci i tak pewnie wszystko rozbije się o pieniądze i pozostanie po staremu – podsumowuje.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma