Nowy numer 33/2018 Archiwum

Nadal chcemy iść

O tworzeniu odrębnej pielgrzymki, jeżdżeniu maluchem i czasie na wszystko mówi ks. Grzegorz Puchalski, pierwszy kierownik Elbląskiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę.

Łukasz Sianożęcki: Przed powstaniem diecezji elbląskiej pielgrzymi z naszego miasta wędrowali do Częstochowy wraz z pielgrzymką warmińską. Jak to się stało, że EPP istnieje jako oddzielny byt?

Ks. Grzegorz Puchalski: Tego, aby istniała oddzielna pielgrzymka naszej diecezji, chciał pierwszy biskup elbląski ks. Andrzej Śliwiński. Na wiosnę 1992 roku poprosił mnie, wówczas neoprezbitera, o przygotowanie i poprowadzenie takiej pielgrzymki. Wcześniej byłem pilotem pielgrzymki warmińskiej, więc ksiądz biskup liczył na moje doświadczenie. Tych kilka miesięcy to było jednak zbyt mało, żeby zorganizować pielgrzymkę, więc poprosiłem o rok zwłoki. W tamtym czasie poszliśmy więc jeszcze razem z grupą warmińską, lecz od kolejnego roku istniała już osobna Elbląska Pielgrzymka Piesza.

Ilu pielgrzymów szło w I EPP?

Kiedy chodziliśmy jeszcze z warmińską, pielgrzymów z terenów należących do powstałej wówczas diecezji elbląskiej było ok. 450. Kiedy stworzyliśmy naszą pielgrzymkę, nastąpił znaczny skok ilościowy i praktycznie od razu mieliśmy ponad 600 osób. To potwierdziło, że warto było oddzielić te pielgrzymki i zrobić swoją. W najlepszym momencie w EPP pielgrzymowało niemal 1000 osób. Wówczas kierownikiem był ks. Marek Witkowski. W następnych latach ta liczba nieco zmalała, ale dzięki działaniom i zaangażowaniu obecnego kierownika ks. Waldemara Maliszewskiego udało się tę tendencję zahamować i nie był to tak drastyczny spadek. W minionym roku na Jasną Górę weszło ponad 700 osób z naszej diecezji.

Co było najtrudniejsze w tworzeniu nowej diecezjalnej pielgrzymki?

Musimy pamiętać, że w tamtych czasach nie było telefonów komórkowych, GPS-ów i innych tego typu udogodnień. Trasę pielgrzymki należało przejechać samemu z mapą w dłoni, przeliczać kilometry, zapukać do każdego proboszcza i zapytać, czy parafia przenocuje pielgrzymkę lub przyjmie na obiad. Pamiętam, jak jeździłem swoim maluchem po tej trasie we wszystkie strony. Musieliśmy też zorganizować swoje własne zaplecze, służby sanitarne, medyczne i pilotaż. Logistycznie więc było to całkiem spore wyzwanie.

A co się nie zmieniło przez 25 edycji?

To, że ludzie nadal chcą pielgrzymować. To, że na tej trasie poszukują spotkania z Panem Bogiem. To, że wciąż chcą znaleźć czas dla Niego i dla siebie samych. Bo w dzisiejszym świecie bardzo często jesteśmy zabiegani. Brakuje nam czasu niemal na wszystko. A na pielgrzymce... Na pielgrzymce – to co innego. Tam jest czas na wszystko. I na modlitwę, i na rozmowę, na zabawę, na śmiech, na skupienie i łzy. • lukasz.sianozecki@gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma