GN 48/2020 Archiwum

W myśl średniowiecznego hasła

O odznaczeniu „Krzyżem Pro Merito Melitensi” opowiada dr hab. Marta Kowalczyk.

27 maja w czasie konferencji naukowej „Działalność zakonów rycerskich w cylicyjskim Królestwie Armenii i Królestwie Cypru” została Pani odznaczona medalem „Krzyż Pro Merito Melitensi” za…

Dr hab. Marta Kowalczyk: …za pracę charytatywną na rzecz osób niepełnosprawnych, chorych, potrzebujących. Za pracę na rzecz Zakonu Maltańskiego.

Od jak dawna jest Pani związana z Suwerennym Rycerskim Zakonem Szpitalników św. Jana?

Z Zakonem Maltańskim po raz pierwszy spotkałam się na studiach magisterskich w Olsztynie, gdzie moim wykładowcą socjologii był ks. inf. Julian Żołnierkiewicz. Był on generałem Zakonu Maltańskiego, proboszczem parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Olsztynie.

Na studiach doktoranckich poznałam kolejnego kawalera maltańskiego. Był to czas, kiedy jeszcze mocniej zaangażowałam się w pomoc, jaką niesie zakon. Na Warmii w Klebarku Wielkim istnieją Kapelanat Maltański i Ośrodek Pomocy Maltańskiej. Przez kilka lat współpracowałam z nimi. W ramach fundacji, która jest jednym z dzieł zakonu przeprowadziliśmy m.in. projekt wparcia osób niepełnosprawnych na rynku pracy oraz stażu w administracji publicznej. Skorzystało z niego ok. 200 osób potrzebujących z Elbląga i powiatu elbląskiego.

W działalność zakonu wpisuje się zbieranie darów dla Polaków żyjących na Ukrainie. Organizowaliśmy również pomoc poszkodowanym w wojnie w Gruzji. Pomagaliśmy uchodźcom, którzy przybyli do Polski. Na potrzeby zakonu maltańskiego napisałam książkę-biuletyn dla osób starszych. Jest ona bezpłatnie rozdawana przez ośrodki maltańskie.

Działalność jest szeroka. Jest to praca na polu naukowym, a także pomoc osobom w potrzebie. Choć wiadomo potrzeby są zawsze dużo większe niż możliwości projektów.

Co zafascynowało Panią w Zakonie Maltańskim?

Od dawna interesuję się średniowieczem, jego duchowością. Idee rycerskości i joannitów są mi bliskie. Zakon został utworzony w 1113 roku na potrzeby pielgrzymów udających się z Europy do Jerozolimy. Trzeba było ich opatrywać, pielęgnować, ochraniać. Każdy kto był chociaż raz na pielgrzymce pieszej na Jasną Górę po kilku dniach, dowiedział się z czym to się wiąże. A co dopiero, kiedy ktoś z Polski, Francji szedł do Jerozolimy pieszo.

Istniały także zagrożenie ze strony muzułmanów, którzy napadali na krzyżowców. Po takich zdarzeniach również tym osobom trzeba było pomagać. Stąd też nazwa Szpitalnicy św. Jana i hasło, które od wieków się nie zmienia: „Tuitio Fidei et Obsequium Pauperum (Obrona wiary i pomoc ubogim).

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama