Kiedyś ser żuto

Za nami kolejne spotkanie z cyklu "Lato pełne smaków".

Jacek Opitz od 2013 roku prowadzi warsztaty serowarskie dla dzieci i dorosłych. Na potrzeby projektu zainteresował się historią żuławskiego sera. W czwartek swoją wiedzą podzielił się z uczestnikami spotkania z cyklu „Lato pełne smaków” w Bibliotece Elbląskiej.

Region może poszczycić się najbogatszą historią serowarską w Polsce. Pierwsze wzmianki o serach na Żuławach pochodzą z 1341 r. Wytwarzano go w miejscowości Kiezmark. Nazwę tę możemy przetłumaczyć, jako park serowy.

- Sery produkuje się przede wszystkim po to, żeby przedłużyć żywotność mleka. Żeby móc zachować substancje odżywcze zawarte w mleku na zimę. Pierwsze sery często były bardzo mocno solone, suche. Były one do tego stopnia suche, że ciężko było je ugryźć. Urywało się kawałki i żuło - opowiadał Jacek Opitz.

W połowie XVI wieku na Żuławy, z Niderlandów, przybyli mennonici. Byli to członkowie odłamu anabaptyzmu, wywodzącego się od Menno Simonsa. Byli oni specjalistami w przekształcaniu bagien, podmokłych terenów w urodzajne pola. Potrafili m.in. produkować ser.

- Każde gospodarstwo było małą mleczarnią. Każdy ser musiał delikatnie różnić się od siebie - w zależności z jakiego mleka go zrobiono, jakie miał warunki dojrzewania i recepturę. Żuławy były rajem dla miłośników sera - mówił.

W spotkaniu wziął także udział Jakub Konczerewicz, absolwent elbląskiego Zespołu Szkół Techniczno-Informatycznych, miłośnik serów. W czasie spotkania zaprezentował wywodzący się z Żuław ser Werderkäse. Każdy z uczestników spotkania mógł się nim poczęstować.

Sery z Żuław na znaczeniu straciły i stały się produktem regionalnym w XIX wieku. Zaczęły być wypierane przez przetwory produkowane przemysłowo.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..