Nowy numer 42/2019 Archiwum

Bezradni wobec „dzikuski”?

Czy w obliczu wcześniejszych, mniejszych zalań oraz powtarzających się alertów pogodowych nie należało dmuchać na zimne, zamiast liczyć na to, że jakoś to będzie?

Deszcz padał już od wczesnego rana. Mieszkańcy terenów sąsiadujących z rzeką Kumielą początkowo z zaciekawieniem, a później ze strachem patrzyli na wzbierający nurt. Nieduża rzeczka przepływająca przez Elbląg, nie bez powodu zwana „dzikuską”, w poniedziałek 19 września, występując z brzegów, wywołała w mieście chaos i spore straty.

Pani Regina mieszka przy ulicy Związku Jaszczurczego. To właśnie tam woda pojawiła się najwcześniej. – Patrzyłam tylko, jak woda zaczęła przybierać. Co mogłam zrobić? Zabrałam jedynie rower z parteru na wyższe piętro. Było tragicznie. Naprawdę się bałam – opowiada. Podobnie poranek wspominają pracownicy jednego z biur przy tej samej ulicy. Jak mówią, w poniedziałek byli już w pracy, gdy około godziny 10 woda pojawiła się przy budynku. A o tym, że zbiera się sztab kryzysowy, usłyszeli dopiero po godz. 11. – Ale wtedy wszystko było już tu zalane – mówią. Na szczęście służby ratunkowe pojawiły się wcześniej na wezwanie samych mieszkańców. Ulicę wyłączono z ruchu, a strażacy układali worki z piaskiem i rękawy przeciwpowodziowe. Przez kilka godzin trwała walka, głównie o niedopuszczenie wody na teren leżącego w pobliżu szpitala. Istniała groźba, że woda zaleje stację transformatorową oraz stację pomp niezbędną do wykonywania dializ. Ostatecznie placówkę udało się ochronić. Niestety, woda dostała się do dziesiątek biur i setek piwnic. Poszkodowani zostali również mieszkańcy ulic: Rawskiej, Wyspiańskiego i Fromborskiej. Ponadto aleja Grunwaldzka, jedna z głównych arterii Elbląga, na wiele godzin została wyłączona z ruchu. Poruszanie się samochodem po mieście było bardzo trudne. Wstrzymano również kursowanie autobusów i tramwajów. Następnej doby opady ustały. Wyszło słońce, a Kumiela wróciła do koryta. Mieszkańcy wzięli się za porządki, a władze za szacowanie strat. Wstępne szkody, jakie wyrządziły ulewy, opiewają na blisko 100 tys. zł. W samym Elblągu jest to ok. 25 tys. zł. Zaś pozostała kwota to straty poniesione przez mieszkańców gminy Elbląg, Pasłęka oraz gmin Godkowo i Wilczęta, gdzie ulewy również spowodowały liczne podtopienia. Mieszkańcy Elbląga w swoich ocenach są jednak zgodni, że takiej sytuacji można było uniknąć. Przypominają, że Kumiela już parokrotnie w ostatnim czasie pokazywała swoje groźne oblicze. Pani Magda przypomina, że niespełna miesiąc temu sytuacja była podobna. – Wtedy w czasie deszczu nasza ulica też była pod wodą – mówi o ul. Związku Jaszczurczego. Jak dodaje, nie wyciągnięto z tego żadnych konsekwencji. – Wielokrotnie postulowałam konieczność prowadzenia w Elblągu działań prewencyjnych i opracowanie planów postępowania w sytuacjach kryzysowych. Obecny problem po raz kolejny obnażył brak należytej koordynacji i metodyki działań. Prognozy pogody znane są z wyprzedzeniem, jednak nie skłoniło to władz miasta do odpowiednio wcześniejszych działań prewencyjnych – mówi Maria Kosecka, radna niezrzeszona. Jak podkreśla, problem nie dotyczy wyłącznie terenów w pobliżu Kumieli, ale pokazuje całkowitą ignorancję miasta w kwestii zabezpieczenia przeciwpowodziowego. Jako przykład podaje ul. Fromborską, na której w wyniku ostatnich opadów również musieli interweniować strażacy. – Pomimo że w okolicy nie mamy Kumieli ani innej rzeki czy potoku, to mamy powódź. Można było tego uniknąć, gdyby odpowiednie służby dbały o drożność kolektorów deszczowych. Brak przepustowości tych systemów połączony z bezmyślnymi pracami wykonanymi przez Spółdzielnię Jutrzenka... i efekt jest widoczny – ocenia M. Kosecka. Włodarze miasta tłumaczą, że wiedzieli o ostrzeżeniach, ale nie spodziewali się, że opady będą... aż tak duże. – Komunikaty z prognozą pogody nie podawały faktycznych opadów, mówiły o dużo mniejszej skali. W Elblągu i okolicach spadło w poniedziałek ok. 75 mm słupa wody, podczas gdy prognozowano 20–30, a lokalnie do 50 mm wody – powiedziała rzeczniczka Urzędu Miasta w Elblągu Joanna Urbaniak. Takie tłumaczenie nie przekonuje mieszkańców. Bo czy wobec wcześniejszych, mniejszych zalań i podtopień, wobec powtarzających się alertów pogodowych, nie należało dmuchać na zimne, zamiast liczyć na to, że jakoś to będzie?

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL