Nowy numer 43/2020 Archiwum

Chodzi o moją świętość przejdź do galerii

- Bóg jest sprawiedliwy - przypomniał o. James Manjackal MSFS. Pochodzący z Indii misjonarz miłosierdzia poprowadził modlitewne spotkanie na kadyńskim wzgórzu.

Kilkaset osób uczestniczyło 13 października w modlitwie o pokój w duchu pokuty pod przewodnictwem o. Jamesa Manjackala MSFS.

- Głównym przekazem orędzia Maryi jest pokuta, nawrócenie, nowe życie. A później życie w świętości - przypomniał o. James. - Jeśli nawet w środku nocy zostaniecie obudzeni i ktoś was spyta, co jest wolą Bożą wobec was, powinniście bez wahania powiedzieć: „Moja świętość” - zaznaczył kaznodzieja. 

W dalszej części konferencji misjonarz wskazał, że wielu katolików uważa, że bycie świętym oznacza bycie kanonizowanym. A przecież nie każdy, kto jest w niebie jest świętym. Kanonizowanych jest tylko kilku z nich. - Pytam: ilu z was chce iść do nieba?

- Żyjemy w czasach, kiedy ludzie stracili wiarę w życie wieczne. Nie wierzą ani w niebo, ani w piekło - zaznaczył. 

- Moim obowiązkiem jest dziś powiedzieć wam, że jest życie po śmierci. Jest piekło i jest niebo - kontynuował. Przypomniał, że piekło widziała trójka dzieci z Fatimy. Widziały, jak cierpią w nim dusze.

- Mówimy dużo o Bożej miłości, o Bożym miłosierdziu. Ale niewielu ludzi pamięta o tym, że Bóg jest także sprawiedliwy. Bóg jest sprawiedliwy - powtórzył o. James Manjackala.

Pielgrzymi, którzy przybyli w piątek na kadyńskie wzgórze wspólnie odmówili Różaniec, uczestniczyli we Mszy św., wysłuchali konferencji wygłoszonej przez o. James Manjackala.

- Słyszymy tu rzeczy, które każdy chrześcijanin powinien sobie uświadomić. Wydaje się, że one są bardzo proste, ale nie zawsze o nich myślimy. Sądzę, że od czasu do czasu warto przypomnieć sobie te podstawy. Każdy z nas jest obarczony grzechem pierworodnym, każdy z nas musi żałować za każde zło jakie popełnia. Myślę, że to jest ważne - mówi Karolina, która do Kadyn przyjechała z Kętrzyna.

Nie pierwszy raz w modlitewnym spotkaniu z o. Jamesem Manjackalem uczestniczył pan Waldemar z Gdańska. Wcześniej był m.in. w Warszawie i Oborach. - O tym, co przeżyłem w czasie tych spotkań, nie da się opowiedzieć - przyznaje. - Najważniejsza jest jego modlitwa o uzdrowienie duszy i ciała. W takich spotkaniach trzeba uczestniczyć kilka razy, bo za pierwszym nie da się tego w pełni przeżyć - ocenia.

Pątnicy przybyli w piątek do franciszkańskiego klasztoru, modlili się o pokój. Tym samym przyczynili się do wypełniania próśb Matki Bożej Fatimskiej, by wynagradzać Jej Niepokalanemu Sercu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama