Nowy numer 21/2018 Archiwum

42 dni ze św. Bratem Albertem

Na taką ekspozycję czekali mieszkańcy północnej części Polski.

Wystawę „Oto człowiek. Święty Brat Albert – artysta ducha. Życie i twórczość Adama Chmielowskiego” w Muzeum Archeologiczno-Historycznym w Elblągu otwarto 29 września. Do 9 listopada odwiedziło ją ok. 1500 osób.

– Jesteśmy bardzo zadowoleni z frekwencji – mówi dr Maria Kasprzycka, dyrektor placówki. Ekspozycja największą popularnością cieszyła się wśród osób mieszkających nie w samym Elblągu, a w jego okolicach. – Bardzo satysfakcjonuje nas to, że zyskaliśmy nowego odbiorcę. Przygotowując wystawę, pracownicy muzeum wierzyli w sukces przedsięwzięcia, lecz nie ukrywają, że mieli pewne obawy. – Nie są to zwykłe obrazy i nie jest to zwykły malarz. Podchodziliśmy do tego z dużym dystansem i onieśmieleniem – tłumaczy dr Kasprzycka. Choć obrazy są bardzo cenne, udało się je wypożyczyć ze zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie i Warszawie, Zgromadzenia Braci Albertynów i Zgromadzenia Sióstr Albertynek Posługujących Ubogim w Krakowie. Przygotowanie wystawy było trudne również ze względów logistycznych.

We współpracy ze szkołami

By przybliżyć dzieciom i młodzieży sylwetkę Brata Alberta, muzeum zaprosiło szkoły do udziału w specjalnych lekcjach. – To był świetny pomysł. My jako katecheci mogliśmy pokazać uczniom postać Brata Alberta jako artysty – przyznała Anna Ostrasz, katechetka ze Szkoły Podstawowej nr 11 w Elblągu. Znaczna część jej uczniów należy do parafii pw. św. Brata Alberta, więc życiorys świętego nie jest im obcy. – Młodzieży bardzo podobała się proteza, której używał Brat Albert – dodała. Nauczycielka zasugerowała, że powinno się organizować więcej wystaw tematycznych, bo dziś młodzi ludzie mają większą chęć do samodzielnego zgłębiania tematu, dopiero kiedy wyjdą ze szkoły i coś zobaczą. W czasie muzealnych lekcji postać św. Brata Alberta opisywała młodzieży Wioleta Rudzka. Przypomniała, że Adam Chmielowski bardzo często malował konie. Przedstawiał je bardzo dokładnie. Pani Wioleta pytała chłopców, na co dziś zwraca się uwagę, kupując samochód. Usłyszała, że na markę, wygląd, rocznik itp. Wytłumaczyła, że kiedyś ludzie podobnie patrzyli na konie. Na to, czy są one dobrze umięśnione, czy są stare, czy młode. Stąd też precyzja w dziełach artysty. Adam Chmielowski walczył również w powstaniu styczniowym. Mówiono, że jest on tak dobry, że kule go omijają. Nawet Rosjanie mówili, że ma za sobą jakieś tajemne moce. Niestety, 30 września 1863 roku, w czasie bitwy pod Mełchowem, wbiegł na granat. Jego towarzysze myśleli, że umrze. Przeżył, ale stracił nogę. Groziła mu też zsyłka na Syberię. Był wtedy w szpitalu i zdołał uciec. Jak to zrobił, nie powiedział nigdy. Prawdopodobnie – jak mówiła Wioleta Rudzka – chory ze szpitala został wyniesiony w trumnie, a zmarłego, który miał w niej spoczywać, wywieziono na wozie w sianie. Chmielowski miał niezwykłe wyczucie koloru. Bardzo dobrze widać to na obrazie „Roraty”. Można odnieść wrażenie, że namalowane tam światełko świeci. – Miał takie wyczucie tonu i koloru, że jego przyjaciele – najwięksi polscy malarze – woleli po radę iść do niego niż do profesorów – opowiadała W. Rudzka. – Adam Chmielowski miał ogromny autorytet. Brat Albert uważał, że chcąc pomóc biednym, najpierw trzeba do nich pójść. Zwykł mawiać, że kiedy wyłamie się noga ze stołu, to nie kładziemy nic na wierzch, żeby go wyprostować, tylko zaczynamy naprawę od dołu. W tym samym czasie Adam Chmielowski przeprowadził się do ogrzewalni. Kiedy zaczęło się lato, bezdomni opuścili ją. Brat Albert został i wyremontował budynek.

Przemówił do młodzieży

7 listopada w muzealnej lekcji wzięli udział uczniowie klas V i VII ze szkoły podstawowej w Ryjewie. – Nigdy wcześniej nie uczestniczyłyśmy w takiej lekcji. Mam nadzieję, że w przyszłości będziemy częściej brały udział w podobnych spotkaniach i że będą one równie ciekawe – stwierdziła Nikola. Martyna dodała, że przed przyjazdem do Elbląga na religii rozmawiali o św. Bracie Albercie. Było to wprowadzenie do spotkania w muzeum. Nietypowa lekcja zaciekawiła również nauczycieli. – Jest to historia przekazana w interesujący sposób. Historia osoby, a także naszego kraju – oceniła Monika Guba, katechetka, nauczycielka historii. W muzealnych lekcjach o Bracie Albercie wzięło udział łącznie ponad 2000 uczniów. Większość grup obejrzała przy okazji wystawę. Pracownikom placówki zależało, żeby jak najwięcej osób zapoznało się z tematem. Dlatego także sami – gdy była taka potrzeba – jeździli do szkół i tam przybliżali dzieciom oraz młodzieży postać świętego artysty.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma