Nowy numer 40/2020 Archiwum

Tam nikt nie płaci…

Wśród nas są nie tylko potrzebujący, ale i ci, którzy chcą pomagać.

Zespół Caritas przy parafii Trójcy Świętej w Elblągu działa od ponad 20 lat. Od samego początku jest z nim związana Janina Kulecka. – Ludziom trzeba pomagać. Kiedyś ktoś mi pomógł, a teraz ja to robię – mówi. Parafialna Caritas ważna jest z wielu względów. – Wśród nas są ludzie potrzebujący, ale i ci, którzy chcą się dzielić tym, co mają – przyznaje ks. Ryszard Półtorak, proboszcz parafii.

Główne zadania zespołu to zbiórka i przekazywanie odzieży potrzebującym. Tak jest przez cały rok. W okresie jesienno-zimowym dodatkowo poszukiwane są koce i kołdry. – Zbliża się zima. Ludzie potrzebują więcej ubrań. Wszędzie trzeba za nie zapłacić, ale nie u nas – precyzuje Janina Kulecka. Kiedy tylko półki magazynu pustoszeją, ksiądz proboszcz w czasie ogłoszeń zachęca parafian, by przynieśli odzież dla potrzebujących. Wierni nigdy nie zawodzą. Obecnie do Caritas przychodzi wiele osób starszych, samotnych. – Oni naprawdę nie mogą sobie kupić żadnej rzeczy. Nie mają na to pieniędzy – zaznacza pani Janina. I dodaje, że od momentu, kiedy wszedł w życie program 500 Plus, przestały przychodzić do nich matki z małymi dziećmi. Raz w miesiącu w parafii przeprowadzana jest zbiórka pieniędzy na rzecz Caritas. Z tych datków panie kupują żywność potrzebującym. Nieraz z osobą starszą idą do apteki i wykupują lekarstwa. Janina Adamczuk i Wiesława Suwała w parafialnej Caritas pomagają od kilku tygodni. Przez pewien czas Janina Kulecka prowadziła go sama, ale musiała wyjechać do sanatorium i potrzebna była pomoc. – Podszedł do mnie proboszcz i spytał, czy mogłabym pomóc pani Janeczce. Zgodziłam się – opowiada pani Wiesława. Do zespołu zaprosiła koleżankę, Janinę Adamczuk. Dla pani Wiesławy pomoc w Caritas to dodatkowe zajęcie. Na szczęście ma nienormowany czas pracy, więc wszystko udaje jej się pogodzić. Pani Wiesława opowiada historię pewnej kobiety, która została eksmitowana z mieszkania wraz z synem. – Byli bez niczego, musiałyśmy ich ubrać, nakarmić – wspomina. Potrzebujący zgłosili się po pomoc na plebanię. Choć nie był to dzień, w którym działa parafialna Caritas, panie przyszły. Przekazały ciepłe ubrania, kupiły jedzenie i… świeczki. Bo w barakach, w których matka i syn się schronili, nie ma prądu. Ludzie już wiedzą, gdzie zawsze mogą poprosić o pomoc. – Kiedy mi czegoś brakuje, mogę tu przyjść i to wziąć – mówi pani Mariola. Z kolei pani Agnieszka o parafialnej Caritas dowiedziała się od koleżanki. Przyszła tu po raz trzeci. Szuka dla siebie ubrań. Nie stać jej na nowe. – Panie, które nas obsługują, są bardzo miłe. Cieszę się, że mamy takie miejsce. Jest ono bardzo ważne – przyznaje pani Małgorzata. Dla kobiety istotne jest także to, że magazyn znajduje się przy kościele. Przychodząc do Caritas, może wejść do świątyni, by się pomodlić. Potrzebujący po ubrania mogą przychodzić w każdą środę od godz. 15 do 16. Janina Adamczuk pokazuje zeszyt, w którym zapisuje nazwiska osób, które przyszły danego dnia. Podczas jednego dyżuru przychodzi ok. 10 potrzebujących. Ofiarodawcy mogą przynosić rzeczy do magazynu w tym samym czasie. Pani Kulecka przyjmuje też odzież w swoim mieszkaniu. Biedni do drzwi plebanii pukają bardzo często. – Ludzie proszą nas o pomoc. My możemy wskazać im miejsce, gdzie ją otrzymają. Ważne jest to, że wszystko jest zorganizowane. Panie bardzo troszczą się o potrzebujących. Podziwiam to, z jaką miłością podchodzą do potrzebujących – podsumowuje ks. Ryszard Półtorak.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama