Nowy numer 28/2018 Archiwum

To jest dobra droga

– Wiem, że oddając coś Bogu, otrzymamy dużo więcej. A oddając Bogu wszystko, otrzymamy dar nie do opisania – mówi Robert Gniado.

Często mówimy, że wszystko oddajemy Panu Bogu. Jednak czy naprawdę potrafilibyśmy zadeklarować, że wszystko, co nas otacza, nasze pieniądze, nasze domy i nasza praca, nie należą do nas, ale właśnie do Boga? Członkowie stowarzyszenia Christophoros uważają, że da się tak zrobić, a przy tym mówią, że warto. – W moim życiu finansowo nigdy nie było źle. Dużo podróżowałam. Spełniałam się w moim hobby, jakim jest poznawanie różnych krajów, różnych kultur – opowiada Marzena Szwagulińska. – Miałam dużo znajomych, prowadziłam atrakcyjne życie towarzyskie. Ale wciąż czegoś mi brakowało. Nieco inaczej było w przypadku Jarosława Stryjczyka. – Ja zawsze starałem się, aby Pan Bóg był obecny w moim życiu – przyznaje. – Ale wciąż odkrywałem te rejony, do których Go nie wpuszczałem. Był taki etap w moim życiu, kiedy sobie uświadomiłem, że jestem przekonany, iż finanse to tylko i wyłącznie moja sprawa – wspomina. – W związku z moją pracą zawodową bardzo dużo wyjeżdżałem. Cały tydzień byłem poza domem i wracałem jedynie na weekend – mówi Robert Gniado, kolejny z członków Christophorosa.

– To było uciążliwe i sprawiało, że pojawiało się coraz więcej trudności w kontaktach z pracodawcą. W końcu coś we mnie pękło i postanowiłem, że dłużej już nie chcę tego robić. Elżbieta Michalczyk przyznaje, że przez wiele lat w jej małżeństwie pieniądze były tematem tabu. – Nie umieliśmy z mężem o tym rozmawiać, a więc nie mogliśmy się porozumieć – opowiada. Zmiana nie przyszła z dnia na dzień. Pomocne były przede wszystkim kursy poświęcone temu, jak o finansach mówi Pismo Święte. Państwo Michalczykowie na taki kurs trafili do Gdyni. – Wtedy dopiero po raz pierwszy odważyliśmy się z mężem otwarcie porozmawiać o finansach. Od razu też postanowiliśmy, że natychmiast zaczniemy wprowadzać te zasady w nasze wspólne życie – wspomina. Pani Marzena przyznaje, że to nie był dla niej łatwy proces. – Myślałam sobie: „Panie Boże, te finanse to jest dla mnie sfera nie do ogarnięcia”. Zawsze bowiem lekką ręką wydawałam to, co zarobiłam – mówi. – A kiedy usłyszałam, że mam oddać Bogu wszystko, w tym na przykład swoje mieszkanie, poczułam lęk. Pomyślałem, że zrezygnuję. Jarosław Stryjczyk również doszedł do wniosku, że finanse to część życia, o którą wyjątkowo się bał. – Kiedy jednak to zrozumiałem, zdecydowanie łatwiej przyszło zawierzyć Bogu całą swoją sferę finansową. I od tego momentu nie była już moja, bo uświadomiłem sobie, że ona zawsze była Jego i On mi to wszystko dawał – zauważa. Dla większości członków Christophorosa punktem zwrotnym było zachęcenie, aby wszystko, co posiadają, oddać na władanie Boga. – Bez względu na to, jakie to władanie by było. Bez względu na to, czy zechce nam zabrać, czy dać więcej – podkreśla Jarosław. – Pierwsze, co się zmieniło w naszym życiu po tym, jak oddaliśmy nasze finanse Bogu, to to, że zaczęliśmy dzielić się z innymi – mówi pani Elżbieta. Jak dodaje, wcześniej zawsze brakowało w ich związku pieniędzy, więc nie myśleli w najmniejszym stopniu o tym, żeby jeszcze się nimi dzielić. – Ale przecież Pan Bóg mówi, żeby dawać dziesięcinę. Gdy zaczęliśmy to robić, już nie tylko rozmowy na temat finansów nie sprawiały nam problemów, ale cała ta sfera zupełnie się wyprostowała. Spłaciliśmy wszystkie długi i nawet wybudowaliśmy dom bez zapożyczania się. – Wiem, że oddając coś Bogu, otrzymamy dużo więcej. A oddając Bogu wszystko, otrzymamy dar nie do opisania – mówi Robert. – W tej chwili Pana Boga zaprosiłem do każdej sfery mojego życia. I prywatnej, i rodzinnej, i finansowej. We wszystkim, co robię, myślę o Bogu. Myślę o tym, co czyni, o tym, co ja mogę uczynić, i czuję się z tym świetnie – podsumowuje. – I mówię też o tym głośno, bo chcę dawać świadectwo, że droga, którą obrałem, to droga dobra.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma