Nowy numer 42/2018 Archiwum

Na kolację były naleśniki

Za kilka dni – 13 sierpnia – Patrycja i Paweł będą obchodzić drugą rocznicę ślubu. Od urodzenia mieszkali w Sadlinkach i choć to mała miejscowość, poznali się dopiero w drodze na Jasną Górę.

Był rok 2013. Przewodnikiem grupy Pomezania Kwidzyn był ks. Piotr Radomski. Przygotowania do marszu rozpoczynają się kilka miesięcy przed wyjściem grupy, dlatego już w kwietniu ksiądz przewodnik spytał Pawła, czy mógłby zostać kierowcą autobusu pielgrzymkowego. Miał on nogę w gipsie i nie mógł jednoznacznie odpowiedzieć na tę prośbę.

– Pozwolenie od lekarza, żeby móc wrócić do pracy, dostałem trzy dni przed rozpoczęciem pielgrzymki. To był mój pierwszy wyjazd po chorobie – mówi Paweł.

W pierwszych dniach był tylko kierowcą – niejako obok grupy. Nie trwało to na szczęście długo, po kilku dniach Paweł poczuł się pielgrzymem. O co się modlił? O dobrą żonę.

Patrycja na Jasną Górę szła po raz ósmy i modliła się… o dobrego męża. – Zacząłem się kręcić koło Patrycji. To był dzień, kiedy szliśmy do Golubia-Dobrzynia – opowiada Paweł. Musiał się jednak wykazać, bo już pierwszego dnia pielgrzymki mieli małe słowne spięcie.

– Byłam medyczną, a Paweł zaczął za mnie nosić kontenery z potrzebnymi w tej posłudze rzeczami. Dźwigał też moją ciężką torbę – doskonale pamięta Patrycja.

Wymarzona kolacja

– Naleśniki w Poddębicach – wtrąca z radością Patrycja. Miała na nie ochotę, a Paweł stwierdził, że będą na kolację. W remizie w Klementynowie koło Poddębic nocowało prawie 40 osób, a Paweł – żeby spełnić marzenie swojej przyszłej żony – usmażył naleśniki dla wszystkich pątników. – I tak naprawdę wtedy nikt nie wiedział, o co mi chodzi z tymi naleśnikami – cieszy się Paweł.

Po dotarciu na Jasną Górę pielgrzymi Elbląskiej Pielgrzymki Pieszej trwają na nocnym czuwaniu w kaplicy Cudownego Obrazu. Kierowcy autobusów w tym czasie śpią. Ale nie Paweł. Poszedł z Patrycją i pozostałymi osobami z grupy na czuwanie.

Kwiaty w lodówce

Nietrudno zgadnąć, że Paweł oświadczyny zaplanował na Jasnej Górze. Młodzi jechali na urlop do Zakopanego. Po drodze Paweł chciał zajechać do Częstochowy. – To była wielka konspiracja. Patrycja dopytywała: „Czemu jedziemy o tak dziwnej godzinie? Co będziemy robić o szóstej rano w Częstochowie?” – opowiada Paweł.

A on chciał się oświadczyć tuż po porannej Mszy św. W takiej chwili nie może zabraknąć kwiatów, ale jak je przewieźć z Kwidzyna, żeby Patrycja ich nie zauważyła i by były piękne? W lodówce samochodowej? Dlaczego nie? Udało się, choć nie było łatwo, bo Patrycja bardzo chciała włożyć do tej lodówki „coś jeszcze” – do jedzenia i picia.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy