Nowy numer 41/2019 Archiwum

To Bóg ułożył taki scenariusz

Pojechała w nieznane, a pracowała między świętymi.

Był rok 1982, kiedy Krystyna Włodarska, młoda nowicjuszka Zgromadzenia Sióstr Służebniczek NMP Niepokalanego Poczęcia, została skierowana przez władze zakonu do wspólnoty pracującej przy parafii św. Stanisława Kostki w Warszawie.

Urodziła się w Malborku, dorastała w Lichnowach. Jadąc do stolicy, nuciła: „Warszawa da się lubić”. Proboszczem w parafii był ks. prałat Teofil Bogucki, a rezydentem ks. Jerzy Popiełuszko. – Siostry i księża tworzyli wtedy wielką rodzinę. Pomagaliśmy sobie – wspomina s. Krystyna. Pomocy siostra doświadczyła już podczas pierwszego spotkania z ks. Jerzym. Ulewa zalała piwnicę plebanii. Siostry wodę wynosiły wiadrami na zewnątrz. Ks. Jerzy wiedział, że nowicjuszka cierpi na gościec stawowy, i postanowił ją zastąpić. Wspomnień związanych z dziś już błogosławionym kapłanem siostra ma więcej. Historie te opowiada podczas licznych spotkań m.in. w parafiach w południowej Polsce, malborskich wspólnotach oraz szkołach. Dotychczas dwukrotnie wysłuchali ich klerycy Wyższego Seminarium Duchownego w Elblągu.

Najpotężniejsza broń

1982 rok. Skończyła się Msza św., a na dziedziniec przed kościołem św. Stanisława przyszło może nawet 15 ubeków. Starsze panie rozpoznały ich. Wszyscy wiedzieli, że szukają ks. Jerzego. Panie o kulach, a przed nimi s. Krystyna, poszły tak szybko, jak tylko dały radę, do bramki przy plebanii. Zrobiły szpaler i zaczęły odmawiać Różaniec. Ubecy popatrzyli i odeszli. – Powtarzam, że Różaniec to najpotężniejsza broń. Masz jakieś pokusy, może coś chcesz źle zrobić – weź różaniec, wystarczy odmówić dziesiątkę. Jasno zrobi ci się w głowie – zapewnia s. Krystyna. Na warszawskim Żoliborzu powstała 30-osobowa grupa opiekunek, które pomagały chorym. Potrzebujących było ponad 200. Siostra Krystyna dołączyła do grupy, sama pomagała też choremu ks. Boguckiemu. Bywało, że gdy po całym dniu pracy siostra zdejmowała buty, na jej stopach ukazywała się jedna wielka rana. Tyle tam było pęcherzy. Historia ks. Jerzego ściśle związana jest z historią życia księdza proboszcza. Siostra Krystyna nie wyobraża sobie, by mówić tylko o jednym z nich.

Proboszcz czy prałat

Ks. Bogucki był prałatem. Jedni mówili „księże proboszczu”, a inni „księże prałacie”. Siostra Krystyna poczuła zakłopotanie, bo nie wiedziała, jak ma się do niego zwracać. Spytała o to, a w odpowiedzi usłyszała słowa: „Tytuły nie mają znaczenia. Najważniejsze jest serce kapłana, by dusze dla Chrystusa zdobywał. Ani tytuły, ani purpury u Pana Boga nic nie znaczą”. A siostrze zasugerował, by zwracała się tak, jak jej wygodniej. Pod jednym dachem z ks. Jerzym s. Krystyna mieszkała przez dwa lata. O sąsiedzie zza ściany pewnie dużo rozmawiała z księdzem proboszczem. – Proboszcz zastanawiał się: „Ciekawe, jaką pociechę będę z niego miał. Do kazań się nie rwie, śpiewu unika”. Ksiądz proboszcz w niczym nie krępował ks. Jerzego, ten młody kapłan przy nim rozwinął skrzydła. Proboszcz był takim motorem, a ja byłam między nimi i wszystko to widziałam. Ks. Jerzy miał wielki szacunek dla ks. Boguckiego, a ksiądz proboszcz – jako starszy kapłan – dla niego – przyznaje s. Krystyna.

O miłości ofiarnej

Kilka miesięcy temu s. Krystyna nagrała słuchowisko radiowe „Miłość ofiarna w dzisiejszym zwariowanym świecie na podstawie życia bł. s. Celestyny Faron i bł. ks. Jerzego Popiełuszki”. Była to praca na konkurs ogłoszony przez zgromadzenie. Chodziło o przybliżenie życiorysu sióstr, które szczególnie zapisały się w dziejach wspólnoty. – Historia ks. Jerzego wpleciona jest w losy naszego zgromadzenia, bo nasze siostry pracowały i wciąż pracują na Żoliborzu – zwraca uwagę s. Krystyna. Bł. s. Celestyna zginęła w Oświęcimiu, także śmiercią męczeńską. Siostra Krystyna zajęła II miejsce w konkursie, a płytą, która miała być wykorzystywana jedynie na potrzeby zgromadzenia, zainteresowali się jej znajomi. Rozdała ich tak wiele, że w pewnym momencie musiała wyprodukować kolejne kopie. Od najmłodszych lat s. Krystyna miała problemy ze zdrowiem, choroba uniemożliwiła jej nawet zdanie matury, ale Pan dał jej znacznie więcej. – Największym reżyserem jest Bóg. To On ułożył scenariusz mojego życia. Nigdy nie pomyślałabym, że znajdę się między dwoma świętymi kapłanami. Ks. Bogucki był tak pokorny, że wszyscy dookoła to widzieli. Był tak ubogi, że na plebanii nic swojego nie miał. Samochodu, który otrzymał z zagranicy, nawet nie zobaczył. Sprzedał go, a pieniądze przeznaczył na budowę dolnego kościoła. Dziś znajduje się tam muzeum ks. Jerzego – przypomina s. Krystyna.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL