Nowy numer 42/2019 Archiwum

Najpiękniejsze były niejadalne

W mieście znano mnóstwo oryginalnych tradycji związanych ze świętami Bożego Narodzenia, ale najważniejsze wśród nich były... pierniki.

Co nasz Pasłęk może mieć wspólnego z piernikami? Przecież to nie Toruń, mówimy sobie – zastanawiał się Piotr Adamczyk, historyk, podczas spotkania pt. „Przedwojenne tradycje świąteczne w Pasłęku”.

Jak zauważył, aby zrozumieć jak ważnym wypiekiem był on dla mieszkańców tego miasta wystarczy sięgnąć do wspomnień Agnes Harder, podróżniczki i pisarki urodzonej właśnie w Pasłęku. „Pewien rodzaj miodowego wypieku z polewą lukrową wyśmienicie tu wyrabiano i jedzono przez cały rok” – napisała. Wokół piernika ogniskowało się wiele pasłęckich zwyczajów, jednakże w mieście były również inne oznaki zbliżających się świąt. Już na sześć tygodni przed Wigilią przed miejskim ratuszem ustawiano przystrojoną choinkę. – Wszystkie zaś sklepy dekorowały swoje witryny, a dominowały wymyślne dekoracje wykonane oczywiście z piernika oraz z marcepanu – mówi Piotr Adamczyk. Czasem wystawy były wykonane tak kunsztownie i cieszyły się tak dużym powodzeniem, że za wejście do takich sklepów pobierano opłatę. Pierniki ozdabiały także domowe choinki. Obok nich na drzewkach nie mogło zabraknąć pomarańczy, jabłek, orzechów, daktyli czy fig. Zaś pasłęczanie zasiadali do wigilijnych stołów dopiero wtedy, kiedy zakończył się przemarsz ulicami miasta miejskiego chóru. Śpiewacy wyruszali spod kościoła św. Bartłomieja i obchodzili dokoła całe miasto. – Śpiewano nie tylko pieśni bożonarodzeniowe czy adwentowe, ale także zwyczajne, codzienne przyśpiewki – opowiada historyk. – Dopiero wówczas można było zasiąść do wieczerzy, która, co dla nas dziś nie do pomyślenia, składała się przeważnie z potraw mięsnych. Na stołach znajdowały się różne rodzaje kiełbas czy salcesonów. Oczywiście dla dzieci najważniejsze były prezenty. – Pokój dzienny, w którym znajdowała się choinka zamykano przed dziećmi już na kilka dni przed Wigilią. 24 grudnia wszystkie dzieci w mieście z przyklejonymi do szyb nosami wypatrywały sań św. Mikołaja. Dopiero jego przejazd był znakiem do otwarcia prezentów – mówi P. Adamczyk. W czasie adwentu we wszystkich sklepach Pasłęka pojawiały się też zabawki. – Nawet jak na co dzień jakiś sprzedawca zajmował się handlem klatkami dla kur, to przed świętami pojawiał się u niego regał z zabawkami. A wśród podarunków królował oczywiście... piernik. Agnes Harder pisała: „Góry pierników wręczano dzieciom wieczorem”. Każda gospodyni, każda ciastkarnia i cukiernia jak oka w głowie pilnowały swoich przepisów na ten miodowy smakołyk. – Często było tak, że recepturę na mieszankę przypraw pan domu trzymał pod kluczem. Tak samo tajne były przepisy w cukierniach – opowiada P. Adamczyk. Nie inaczej było z marcepanem, który był drugim najważniejszym bożonarodzeniowym przysmakiem w Pasłęku. Z niego również wykonywano zdobne figurki i różnorodne precyzyjne elementy. – Co ciekawe zdobieniem zajmowali się mężczyźni. Kobiety przygotowywały jedynie ciasto, ale o to, aby słodkości wyglądały jak najpiękniej, dbali już przeważnie panowie – mówił historyk. Największe i najładniejsze pierniki osiągały naprawdę pokaźne rozmiary. – Warto jednak pamiętać, że te z nich, które były tak ogromne i posiadały najbogatsze zdobienia, nie nadawały się do jedzenia. One miały jedynie pięknie wyglądać i pięknie pachnieć – wyjaśnia pan Piotr. Nic dziwnego, że rady miast Warszawy i Krakowa swego czasu wydały specjalne oświadczenia, ostrzegające swoich mieszkańców, że niektórych pierników sprowadzanych z zachodu nie należy spożywać. Choć w czasie największego rozkwitu piernikowego biznesu w Pasłęku (miasto było nawet oficjalnym dostawcą tych słodyczy na dwór księcia pruskiego), nie mieszkał tu żaden Polak, to najwybitniejsi ich wytwórcy nosili polsko brzmiące nazwiska. Pasłęcki piernik wiązał się z nazwiskami Wawrzinsky i Zachowski. Dziś te tradycje próbuje odtwarzać cukiernia Marii Hildebrandt. – Choć nie zachowały się dawne przepisy i formy, staramy się powrócić do tradycji i wypromować pasłęcki piernik. Myślę, że pięknie opakowany, pachnący wypiek z karteczką opowiadającą o piernikowej historii naszego miasta byłby wspaniałą pamiątką wizyty w Pasłęku – podsumowuje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL