Nowy numer 42/2019 Archiwum

Razem przy Jego Sercu

– Panamczycy pokazali mi na nowo Jezusa. Mogę szczerze powiedzieć, że się nawróciłam. Doświadczyłam żywego Boga w tych ludziach i w tym dobrym czasie – mówi Iza Penkalska, pątniczka, która wróciła właśnie ze Światowych Dni Młodzieży.

Czasem niebezpiecznie jest wyjść z domu. Gdy staniesz na drodze, nigdy nie wiadomo, dokąd cię nogi poniosą – mawiał Bilbo Baggins, hobbit z powieści J.R.R. Tolkiena. Taki strach i niepewność towarzyszyły także wielu pielgrzymom, którzy wybierali się na Światowe Dni Młodzieży w Panamie.

Podróż na daleki kontynent, do kraju leżącego niemal 10 tys. kilometrów od Polski musi budzić obawy, ale także wielkie nadzieje. Iza Penkalska z Elbląga mówi, że największym problemem był dla niej język. – Nie znam hiszpańskiego, a rodzina, u której mieszkałam, nie mówiła po angielsku – opowiada. Bała się, że z tego powodu będzie miała dużo różnych problemów. Bardzo szybko okazało się jednak, że ten strach paraliżował ją zupełnie niepotrzebnie. – Miłość, którą mi przekazali, przezwyciężyła granice i dogadywaliśmy się, jakbyśmy znali się kilka lat – mówi z uśmiechem. – Dziś, już po zakończeniu ŚDM, mogę stwierdzić, że język to nie problem. Piękne było to, że choć nie mogliśmy płynnie rozmawiać, pokazali mi siebie, swoje życie i pokochali mnie jak własną córkę. Wielu wyjeżdżających bało się wysokich temperatur, jakie zazwyczaj panują w tym środkowoamerykańskim kraju. – Pogoda zaskoczyła mnie w pozytywnym sensie – mówi Ewa Łuczek z Torunia. – Trochę nas straszyli, że będzie bardzo gorąco… i faktycznie było, ale nie aż tak, jak myślałam. W zeszłym roku byłam w Hiszpanii i tam nie dało się wytrzymać. W Panamie było naprawdę przyjemnie – opowiada. Jeszcze inni zastanawiali się, czy zasmakuje im egzotyczna kuchnia. – Jedzenie jest rzeczywiście inne – zauważa Ewa. – A co najciekawsze, każdy posiłek, który jadłam, był jak obiad – opowiada. Jak wyjaśnia, na stole znajduje się zawsze dużo smażonych potraw, sporo warzyw i owoców. Przede wszystkim nie może zabraknąć bananów – pod każdą postacią. – Panamska kuchnia była dla mnie największą zagadką – mówi Marta Mądziel z Nowego Dolna. Jak dodaje, bardzo szybko ją jednak polubiła. – Fantastyczne jest to, że Panamczycy jedzą bardzo dużo owoców. Mogliśmy także skosztować egzotycznych potraw, które są charakterystyczne dla danego regionu – przyznaje. – Również moja rodzina dbała o to, abym nie schudła – śmieje się Iza. – Na stole codziennie była przyszykowana jakaś nowa potrawa. Z tego, co zauważyłam, Panamczycy uwielbiają kukurydzę w każdej postaci. To był stały posiłek na moim stole – wskazuje. Światowe Dni Młodzieży to także możliwość poznania nowych przyjaciół z całego globu. – Najbardziej zakolegowałam się z ludźmi z Chile, którzy pod względem charakteru okazali się bardzo zbliżeni do mnie – mówi Iza. – Myślę, że będziemy w stałym kontakcie, zwłaszcza że jeden z nich zadeklarował, iż w grudniu zamierza odwiedzić Polskę – dodaje. W zgodnej obserwacji pielgrzymów z Polski Chilijczycy to grupa bardzo żywa, roztańczona i rozśpiewana. – Oprócz nich mieliśmy okazję poznać także młodzież z Brazylii i Kuwejtu – wylicza Katarzyna Grabowska z Elbląga. – W mieście Panama mieszkaliśmy przy parafii św. Gerarda Majelli. Jest to parafia redemptorystów i byliśmy tam jedyną narodowością z Europy. Resztę stanowili młodzi głównie z Ameryki. Takie spotkania na długo zapadają w pamięć. – To nie tylko możliwość poznania innej kultury, ale także nauka otwartości na drugiego człowieka mimo różnorodności. Bycie dla innych świadectwem wiary, bycie ponad podziałami – tłumaczy Anna Kołodziejczak z Elbląga. Naszych pątników zachwyciła też szczodrość gospodarzy. – Czuję, że przez to, co zobaczyłam – bezinteresowność oraz miłość tych ludzi – zmieniłam siebie i swoją wiarę – mówi Iza. – Mieszkańcy tego ubogiego miasteczka pokazali mi na nowo Jezusa. Choć byli ubodzy, dali nam więcej, niż sami mieli. Mogę szczerze powiedzieć, że się nawróciłam. Doświadczyłam żywego Boga w tych ludziach i w tym dobrym czasie. Myślę, że jeszcze dużo refleksji przyjdzie po powrocie do Polski, kiedy będę opowiadała mojej rodzinie i przyjaciołom o tym, jak inny i piękny był ten świat. Ostatecznie wszystkie żywione na początku obawy znikają. – Ja jestem przede wszystkim wdzięczna za to spotkanie – podsumowuje K. Grabowska. – Wiadomo, że taki wyjazd to też wiele komplikacji i trudności. Dziękuję mojemu bratu, że mnie namówił, moim rodzicom i bliskim za troskę, modlitwę i pomoc. Dziękuję też wszystkim, z którymi przeżywałam te dni, za organizację, czas modlitwy, zawiązanie nowych znajomości, które – mam nadzieję – będą trwać dłużej. Przede wszystkim dziękuję Bogu za to, że nas gromadzi i jednoczy, byśmy byli razem przy Jego Sercu. – Światowe Dni Młodzieży w Panamie miały cudowną atmosferę i wydaje mi się, że nie można ich porównać do ŚDM w Polsce – zauważa Marta. – Nie mogę powiedzieć, że są lepsze lub gorsze, są po prostu inne. Zawsze przy takich spotkaniach zachwyca mnie to, że choć jesteśmy tak różni, potrafimy się zjednoczyć w imię Jezusa Chrystusa. To właśnie jest najbardziej niesamowite i niezwykle piękne – mówi. – Panama jest inna, ale wspaniała – zgodnie przyznają pielgrzymi. I dodają: – Do zobaczenia za trzy lata w Lizbonie!

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL