Nowy numer 42/2019 Archiwum

Czy państwo wiedzą, co to prawdziwy głód?

Młoda kelnerka przyjęła zamówienie, lecz po chwili wróciła, stanęła niemal na baczność i powiedziała: – Pan w klapie ma ten znaczek. Ja wiem, co on znaczy. Ja wiem, że pan był w obozie. Wiem, ile pan musiał wycierpieć...

Funkcjonował od 2 września 1939 r. do 9 maja 1945 roku. Był pierwszym i najdłużej istniejącym takim obozem na terenach wchodzących aktualnie w skład Polski. Działał 2077 dni. W tym czasie przeszło przez niego ok. 110 tys. więźniów. KL Stutthof, bo o nim mowa, był miejscem śmierci prawie 65 tys. osób. Jego więźniowie ginęli w wyniku chorób, ciężkiej pracy, fizycznego maltretowania oraz niedożywienia.

– Mam świadomość, że póki żyję, jako naoczny świadek muszę mówić i przypominać nieustannie o tym, co się tu działo i jak tu ludzie umierali – mówił Krzysztof Dunin-Wąsowicz, były więzień KL Stutthof. Słowa te skierował do uczestników obchodów 74. rocznicy wyzwolenia obozu, które odbyły się 9 maja w Sztutowie. Jednocześnie, jak podkreślał, był to dla niego wielki zaszczyt, że mógł tego dnia „oddać hołd wszystkim pomordowanym i zakatowanym w tym straszliwym miejscu”.

Piotr Tarnowski, dyrektor Muzeum KL Stutthof, podkreślał, że ma świadomość, iż z każdym rokiem pozostaje coraz mniej świadków wydarzeń z tamtych lat i tych, którzy przeżyli obozowe piekło. – Dlatego tym bardziej musimy dziś zadbać o to, aby kolejne pokolenia poznawały prawdę na temat tego, co stało się w tym obozie i w innych mu podobnych – mówił P. Tarnowski.

Obecni na uroczystościach byli więźniowie opowiadali wstrząsające historie, które zapamiętali z pobytu w tym miejscu. – Byłem w tym obozie przez rok. Rok w kalendarzu to stosunkowo krótki okres, ale rok tutaj, w tych warunkach trudno opisać słowami – mówił pan Krzysztof. Wspominał o morderczej pracy przy karczowaniu lasu, biciu i kopaniu przez esesmanów, nawet kiedy leżał już bez ruchu na ziemi. – Towarzyszył nam też nieustanny strach, a jeszcze te wielogodzinne apele, bez względu na pogodę i porę roku, a potem znów wycieńczająca praca. Przy tym także choroby. Jeśli ktoś trafiał do szpitala, na ogół z niego nie wychodził – opisywał.

– Czy państwo wiedzą, co to jest prawdziwy głód? – pytał zebranych K. Dunin-Wąsowicz. – Kiedy jedynym posiłkiem dnia był jeden czy dwa ząbki czosnku, popite rozpuszczonym w dłoniach śniegiem. Lub kiedy w desperacji sięgało się po surowego ziemniaka, który niemal natychmiast powodował całkowity rozstrój żołądka – opowiadał.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL