Nowy numer 37/2021 Archiwum

Stres mija, gdy się modlę

– Pierwszy raz w życiu poszłam na Mszę św., bo tego chciałam, a nie dlatego, że ktoś mnie do tego zmusił – mówi Martyna Przybysz, która w tym roku w Spotkaniu Młodych Lednica 2000 weźmie udział po raz trzeci.

Do tego kapłana, do spowiedzi, zaprowadziłam jeszcze inne osoby z mojej grupy. Po powrocie usiedliśmy w swoim sektorze i zaczęliśmy płakać. Powiedziałam, że po raz pierwszy w życiu mam chęć się pomodlić. Poszliśmy do ks. Adriana Pazdyka, który był z nami. Spytaliśmy go, czy się z nami pomodli. Ksiądz Adrian zaczął dopytywać o intencję. Nie znaliśmy jej, my po prostu chcieliśmy się modlić.

Ze spotkania wróciliśmy późno w nocy. Myślałam wtedy, że po takiej wyprawie będę odsypiała cały kolejny dzień. Moja niedziela jednak wyglądała inaczej. Wstałam rano i poszłam do kościoła. Pierwszy raz w życiu poszłam na Mszę św., bo tego chciałam, a nie dlatego, że ktoś mnie do tego zmusił.

Moje życie zupełnie się zmieniło, obecnie należę do dwóch wspólnot: Namaszczeni Ogniem w Elblągu i Rybacy Pana w Dzierzgoniu. Pomagam też jako wolontariuszka w czasie rekolekcji dla młodzieży, które jesienią odbywają się w Elblągu.

A przede wszystkim mam ufność w Bogu. Jestem osobą nerwową, wszystkim się stresuję. Kiedy wiem, że ten stres jest zbyt duży, zatrzymuję się na chwilę i zaczynam się modlić. Stres mija, a ja się uspokajam. Dziś do wszystkich zadań podchodzę z zupełnie innym nastawieniem niż kiedyś. Teraz wiem, że wszystko, co robię, robię na chwałę Pana Boga. Wysłuchała

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama