− Jako mężczyźni i jako ojcowie musimy chronić nasze rodziny, nasze dzieci i nasz Kościół – deklarują Mężczyźni Boga.
Mszą św. w kaplicy Miłosierdzia Bożego w kościele MB Królowej Polski w Elblągu, Mężczyźni Boga podsumowali swój rok formacyjny. – Cieszę się bardzo, że przez ten miniony rok mogłem was poznawać, rozwijać się duchowo i tworzyć razem z wami tę wyjątkową wspólnotę – mówił do obecnych na Eucharystii Marek Poźniak, jeden z odpowiedzialnych wśród Mężczyzn Boga.
Spotkanie, które odbyło się 14 czerwca, nie zostało zdominowane przez podsumowania i wspomnienia, ale miało na celu wskazanie nowych zadań dla wspólnoty na nadchodzący czas. – Wprawdzie już wkrótce wakacje, ale pamiętajmy, że od formacji nie ma wakacji – uśmiechał się Marek. Dlatego, jak podkreślił, już wkrótce na wspólnotowym WhatsAppie pojawią się tzw. hasła tygodnia. – Jest to nowość. Będzie to słowo Boże, nauczanie oraz zadanie do wykonania – wyliczał.
Już wkrótce przed tą męską wspólnotą szereg nowych wyzwań i zadań formacyjnych, w tym m.in. także wyjazd na Męskie Oblężenie Jasnej Góry czy zaangażowanie się w promowanie projektu ustawy, który ma na celu ochronę dzieci przed ideologią gender.
Wzorem do naśladowania w tych działaniach może być dla Mężczyzn Boga, jak wskazywał w homilii ks. Grzegorz Puchalski, błogosławiony biskup Michał Kozal. – Zachował on wierność Chrystusowi nawet w najtrudniejszych warunkach, jakimi było zniewolenie totalitarnego państwa – podkreślał kapłan. – Dziś także mamy do czynienia z dobrze zakamuflowanymi formami totalitaryzmu, dlatego dobrze mieć odniesienie do takich postaci – mówił.
Szczególnie mocno wspólnota skupia się obecnie na działaniach związanych z odpowiedzią na zagrożenia ideologii gender i aktywnością tzw. ruchów LGBT. Jest to także ich odpowiedź na list Stolicy Apostolskiej, w którym wskazane są zagrożenia jakie niesie ze sobą ten ruch. – Nie wyobrażam sobie, abyśmy jako mężczyźni, ale także jako ojcowie, nie zaangażowali się w obronę naszych rodzin i naszych dzieci przed takimi niebezpieczeństwami – mówił M. Poźniak.
Wyraź swoją opinię
napisz do redakcji:
gosc@gosc.plpodziel się