Nowy numer 46/2019 Archiwum

Wystarczył uniwersalny język miłości

Jest wiele osób wielkiego serca, które pomagają młodym wyjechać na misje.

Wszystko zaczęło się w październikowy dzień w ubiegłym roku. W czasie Mszy św. w parafii pw. Świętego Krzyża w Gdańsku, przy której działa duszpasterstwo akademickie „Winnica”, ksiądz poinformował, że poszukiwane są osoby, które chciałyby pojechać na misje na Syberię.

Komunikat ten usłyszała studiująca w Gdańsku Beata Kruszewska z parafii pw. bł. Michała Kozala w Morągu. Marzyła o takim wyjeździe, wypełniła więc formularz zgłoszeniowy i poszła na spotkanie organizacyjne. Wolontariusze – 8 studentów i siostra betanka, opiekunka duchowa – w Tomsku na Syberii mieli być 1 lipca, a więc niezwłocznie ruszyli z przygotowaniami, tymi duchowymi i materialnymi. Uczestniczyli w spotkaniach formacyjnych oraz rozpoczęli niedzielne zbiórki pieniędzy w parafiach na terenie Trójmiasta. Wyjechać udało im się w ogromnej mierze dzięki ludzkiej hojności.

– Dla wielu osób największą przeszkodą przed wyjazdem na misje jest czas. Wyjeżdżając nawet na kilkanaście dni, z wielu rzeczy trzeba zrezygnować – mówi Beata. Studenci z Gdańska planowali, że na Syberii spędzą miesiąc, jednak z przyczyn od nich niezależnych w kraju tym mogli pozostać tylko 15 dni. Przeżyli je bardzo intensywnie. Podzielili się na 2 grupy i pojechali z dziećmi na obozy. Odpowiadali za prowadzenie animacji w czasie wolnym. Było to w Malinówce i Białymstoku. To wciąż polskie miejsca w tym dalekim kraju, choć coraz mniej osób mówi po polsku. Dodatkowo kilka dni wolontariusze spędzili na obozie z osobami niepełnosprawnymi. Jedynie część wolontariuszy znała język rosyjski w stopniu komunikatywnym.

– Wydawało się nam, że to może być problem, ale w rzeczywistości było zupełnie inaczej. Z dziećmi porozumieć się można w zupełnie inny sposób. Jest przecież uniwersalny język miłości – opowiada Beata. Pomocne w komunikacji okazało się miłe spojrzenie, rozmowa na migi, a także dotyk. Wolontariusze z gdańskiego duszpasterstwa „Winnica” utrzymują kontakt z osobami poznanymi na Syberii – mieszkańcami i innymi wolontariuszami – poprzez portale społecznościowe. To, co tam przeżyli, w bardzo dużym stopniu wpłynęło na ich własne relacje. – Wyjazd zbliżył nas do siebie na wyjątkowej płaszczyźnie. Myślę, że połączyliśmy się w taki Boży sposób – przyznaje Beata. Misja nie zakończyła się wraz z powrotem do Polski. Przez najbliższy rok każdy z wolontariuszy będzie kontynuował formację pod okiem przewodnika duchowego oraz będzie pomagał innym na miejscu. Beata postanowiła włączyć się w wolontariat osób starszych.

– Dla mnie misje mają bardzo duchowy charakter. Przekazuję innym Bożą miłość, którą sama kiedyś otrzymałam. Przygotowując się do wyjazdu, myślałam, że będzie to czas, w którym przede wszystkim to ja będę wiele dawać ludziom, do których jadę. Okazało się, że ja od nich bardzo wiele otrzymałam – opowiada. Beata chciałaby wrócić na misję do jakiegoś odległego kraju, choć nie wie, czy to miałoby być w najbliższej przyszłości. Wierzy, że wyjedzie, jeśli Pan Bóg ją do tego powoła.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama