Nowy numer 43/2020 Archiwum

Różne światy, wspólne światy

Działająca przy parafii katedralnej wspólnota Wiara i Światło wznawia swoją działalność po prawie trzyletniej przerwie.

Kiedy wspólnota Wiara i Światło przy parafii św. Mikołaja w Elblągu przestała istnieć w 2017 roku, było to przykre wydarzenie dla wielu osób.

– Nie tylko dla rodzin osób niepełnosprawnych, które przychodziły do mnie i z nostalgią wspominały, jak było dobrze razem się tam spotykać – opowiada Katarzyna Grabowska, która posługiwała w tej wspólnocie jako wolontariusz. – Stanowiła ona bardzo ważny element mojego życia. Pod wpływem tej wspólnoty zdecydowałam się nawet na wybór kierunku studiów, czyli pedagogikę specjalną. Kiedy usłyszałam, że się rozpadła, nie dawało mi to spokoju – opowiada. Kiedy ks. Arkadiusz Burandt zaproponował Katarzynie i jej przyjaciółkom, wówczas uczennicom gimnazjum, działanie przy wspólnocie z niepełnosprawnymi, niespecjalnie zapałały entuzjazmem. Musiało upłynąć pół roku, zanim wybrały się na pierwsze spotkanie. – Na początku to był szok, ponieważ nigdy nie miałam styczności z osobami niepełnosprawnymi. Pierwszą wspólną Mszę św. zapamiętam do końca życia, ponieważ w jej trakcie jeden z chłopaków zaczął udawać goryla, ktoś wstawał, kto inny krzyczał, a ktoś klaskał w nieodpowiednim momencie – uśmiecha się na wspomnienie tego wydarzenia. To jej jednak nie zraziło, poszła na kolejne spotkania. – Aż w końcu zakochałam się w tej wspólnocie. Kilkanaście lat wolonatriatu sprawiło, że informacja o tym, że Wiara i Światło przy elbląskiej katedrze przestała istnieć, była dla Katarzyny bardzo przykra. Powiedziała o tym swojej znajomej Annie Spychale. – Moim marzeniem byłoby działanie przy takiej grupie – powiedziała wówczas Anna. Katarzyna Grabowska zaczęła się zastanawiać, jak przywrócić ją w diecezji. – Długo się zastanawiałam, co zrobić. Ale widzę w tym procesie także duże działanie Pana Boga, dużo się modliłam, pytając, czy ruszyć z tą wspólnotą, czy nie – opowiada. Prosiła nawet Pana Boga o znak. – Pewnego niedzielnego ranka mówiłam: Panie Boże, jeśli ma być ta wspólnota, to mi to jakoś pokaż – wspomina. Później w ciągu dnia oglądała w telewizji program religijny, w którym poinformowano, że zmarł Jean Vanier, założyciel Wiary i Światła. – Wtedy to do mnie od razu dotarło, a moja mama skomentowała tylko: teraz już nie masz wyjścia, musisz to zrobić – uśmiecha się dziewczyna.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama