Nowy numer 44/2020 Archiwum

Dróżką króla do grobu apostoła

Ten szlak nie jest najbardziej znany, ale wart każdej spędzonej na nim chwili.

Elbląski Klub Przyjaciół Pomorskiej Drogi św. Jakuba zakończył tegoroczne wędrowanie. – My nie tylko staramy się promować ten nasz szlak (a w tym roku przeszliśmy nim prawie 130 km – od Braniewa do Niedźwiedzicy), ale także chcemy poznawać inne szlaki i osoby, które nimi wędrowały – mówiła Tamara Frączkowska na spotkaniu klubu 20 listopada.

– Dlatego też dziś wysłuchamy opowieści o Camino Mozarabe, którym wędrował Kazimierz Filip – witała gościa. Jak wyjaśniał pan Kazimierz, Camino Mozarabe to szlak przebiegający przez południe Hiszpanii. Wiedzie śladem starożytnego traktu rzymskiego i średniowiecznych dróg i ścieżek, które służyły do przepędzania bydła.

– Liczy w sumie 230 km i prowadzi do Cordoby, a dalej do Meridy, gdzie łączy się z Camino De La Plata, którym dojdziemy już bezpośrednio do Santiago de Compostela, czyli miejscowości, w której znajduje się grób św. Jakuba – opowiadał. Jak wyjaśniał, zgodnie z opisem, Camino Mozarabe to szlak, na którym spotkamy wiele mostów z okresu rzymskiego i średniowiecza służących do dziś, a także wiele innych wspaniałych budowli z różnych epok. Jest on górzysty, o dużym zróżnicowaniu terenu. Po drodze trudno o źródełka czy krany z wodą do picia, a więc zapas wody należy zawsze nosić ze sobą. Rzadko trafiają się też wioski. Wędrowiec z Elbląga zapamiętał ten szlak z nieco innych względów.

– Szczególne wrażenie zrobiły na mnie temperatury. Byliśmy tam bowiem w połowie lutego, a w ciągu dnia było naprawdę bardzo ciepło, żeby nie powiedzieć gorąco. Momentami temperatura wynosiła nawet 27 stopni Celsjusza – wspomina. – No i przede wszystkim spadające pod nogi pomarańcze, których nikt nie zbierał. Ich zapach unosił się wszędzie – opowiada. Malaga, z której wyruszali, też zapadła w pamięć pana Kazimierza.

– Przede wszystkim liczba i bogactwo zabytków, takich jak choćby kościół św. Jakuba, w którym chrzczony był Pablo Picasso, a figury świętych były poprzebierane w prawdziwe ubrania – opowiada. Na trasie nie mogło zabraknąć także Torro del Cristo, wieży, w której celebrowana była Msza św. po pierwszym zwycięstwie krzyżowców nad muzułmanami. Częścią Camino Mozarabe jest też słynna Dróżka Króla, czyli Caminito del Rey. Jest to droga, która w znacznej części prowadzi wzdłuż skalistego wąwozu. W niektórych miejscach sterczące pionowo wapienne ściany mierzą kilkaset metrów wysokości. To okolice, które od wielu dekad ekscytują miłośników górskiej wspinaczki.

– Choć dróżka liczy zaledwie 8 km, poświęciliśmy nań cały dzień, tak ogromne robi wrażenie – mówi K. Filip. W związku z tym, że szlak nie należy do wyjątkowo uczęszczanych, każde spotkanie na nim było warte zapamiętania. – Co ciekawe, kiedy docieraliśmy już do jakichś większych ośrodków, prawie zawsze można było tam usłyszeć język polski. To było bardzo sympatyczne – wspomina.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama