Nowy numer 27/2020 Archiwum

Odnaleźć w gruzach eldorado

Nieliczni chcieli tu przybywać zaraz po wojnie. Tym, którzy się na to odważyli, dziś jesteśmy winni szacunek.

Język polski wraz z pięknym wileńskim zaśpiewem, a także ten z charakterystycznym zaciąganiem spod Lublina czy Lwowa, a nawet gwarę śląską z licznymi twardymi wtrąceniami niemieckimi – tak liczne odmiany naszej mowy można było usłyszeć w Elblągu tuż po zakończeniu II wojny światowej. O tym, w jak wielu jeszcze innych aspektach było zróżnicowane i jak w ogóle wyglądało nasze miasto w tamtym okresie, rozmawiali uczestnicy spotkania „Powojenny Elbląg – twórcy ówczesnej rzeczywistości”, które odbyło się 5 grudnia w Bibliotece Elbląskiej.

Wielobarwna mozaika

Elbląg, podobnie jak Kwidzyn, Sztum, Malbork czy Gdańsk, należą do tzw. miast odzyskanych. To, co je wszystkie jeszcze łączy, to także ogromne zniszczenia, jakich doznały one w wyniku ofensywy radzieckiej w 1944 roku. Uczestnicy spotkania przypominali nie tylko szkody wywołane działaniami wojennymi, ale też celowe rozkradanie majątków fabryk i mniejszych zakładów przez armię sowiecką. Spustoszone miasto, pozbawione potencjału rozwoju nie zachęcało do osiedlania się.

– W 1946 r. mieszkało w nim mniej niż 30 proc. osób ze stanu z roku 1939 – opowiadała dr Sylwia Bykowska, historyk. Jak mówiła, wśród języków słyszanych na ulicach miasta był także język czysto niemiecki. – Uciekający przed Armią Radziecką mieszkańcy Prus Wschodnich także znaleźli tu swoje schronienie. Ocenia się, że już po wojnie zostało ich w Elblągu ok. 3500 – wyliczała. „Wielobarwna mozaika ludzka” – tak najczęściej badacze opisują powojenny Elbląg, ale także inne części Ziem Odzyskanych. Na to określenie wpływał przede wszystkim fakt, że zaraz w latach powojennych dochodziło do masowych przesiedleń w związku z przesunięciem się granic państwa polskiego.

– Ale nie tylko. Wiązało się to także z tym, że wiele osób, weteranów wojennych czy przesiedleńców, szukało swojego „wymarzonego miejsca na ziemi” – wyjaśniała dr Bykowska. – Niestety, ze wskazanych wcześniej względów, czyli niemal doszczętnego wykradzenia wszystkiego, co cenne, przez Sowietów, Elbląg nie był wówczas najpopularniejszym kierunkiem poszukiwań – zaznaczała.

To byli pionierzy

Pewna jednak grupa dostrzegała w tym miejscu potencjał, miejsce do życia, do stworzenia swojego małego eldorado. Tych, którzy przybyli na te ziemie i zabrali się za podnoszenie miasta z upadku, dziś określamy mianem „pionierów”. To także im poświęcone było to spotkanie, które odbywało się w bibliotece. Zostało ono zorganizowane również w związku z zakończeniem Roku Pionierów. – Ten rok i to dzisiejsze spotkanie ma pokazywać, że cały czas pamiętamy o pionierach – mówił Antoni Czyżyk, przewodniczący Rady Miasta Elbląg.

– To oni oswajali to miasto, rozpoczęli jego kształtowanie i wskazali kierunki, w jakich ma podążać – podkreślał. W czasie spotkania zaprezentowano także projekt „Elbląskiego słownika biograficznego”. W jego pierwszym tomie ma znaleźć się ok. 50 biogramów najwybitniejszych spośród „pionierów” Elbląga, tych, którzy najbardziej przysłużyli się do podźwignięcia z ruin miasta w latach powojennych, ale i jego rozwoju w latach późniejszych. Wszyscy przybyli do biblioteki mieli także okazję porozmawiać o codziennym życiu w powojennej rzeczywistości z „pionierami” i ich rodzinami. Na koniec wyświetlony został film „Przychodźcy” zrealizowany przez Centrum Spotkań Europejskich Światowid.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama