Nowy numer 44/2020 Archiwum

Dziś byłby gwiazdą YouTube’a

Wyczekiwana od lat beatyfikacja abp. Fultona Sheena została przesunięta zaledwie kilkanaście dni przed uroczystościami. Odwołanie zaplanowanej podróży do Stanów Zjednoczonych nie było jednak tak łatwe. Dwaj kapłani z diecezji elbląskiej wybrali się więc do Peorii, gdzie miała odbyć się ceremonia.

Księża Marek Piedziewicz i Piotr Radomski swoją podróż do USA nazywają wyjątkowym, duchowym przeżyciem, mimo że nie mogli cieszyć się z ogłoszenia nowego błogosławionego.

– Mieliśmy jednak okazję pojechać do jego grobu i modlić się przy nim. Amerykanie byli zadziwieni, kiedy mówiliśmy im o rosnącej w Polsce popularności abp. Sheena. Byli zaskoczeni, że przyjechaliśmy z Polski specjalnie na planowane uroczystości, a na wieść o tym, że na nasz język przetłumaczono już ponad 20 jego książek – padało zazwyczaj jedno stwierdzenie: „Wow!” – opowiada ks. Marek. Elbląscy kapłani dotarli do Peorii, gdzie pochowano amerykańskiego duchownego, w przeddzień odwołanych uroczystości. Arcybiskup Sheen dorastał i kształcił się w tym mieście, a w roku 1919 otrzymał w nim sakrament święceń kapłańskich.

– Pierwszym miejscem, które tam odwiedziliśmy, było dedykowane mu muzeum – mówi ks. Marek. Znajdują się w nim pamiątki po abp. Sheenie: krzyże biskupie, szaty liturgiczne, krzesło z prywatnej kaplicy, osobiste dewocjonalia. Jest też sporo książek, fotografii z wydarzeń, w których uczestniczył, czy też osobista korespondencja. Na szczególne wyróżnienie zasługuje gablota z dokumentami z procesu beatyfikacyjnego. Złożono w niej zbierane przez długie lata materiały. – Mieliśmy okazję porozmawiać z pracującą w muzeum, a pochodzącą ze Słowacji siostrą Leą. Opowiadała nam, że ostatnio muzeum odwiedził polski jezuita, który studiuje w Stanach. Zauważyła, że Polacy są zainteresowani arcybiskupem... – opowiada ks. Piedziewicz.

Podobne słowa kapłani usłyszeli w katedrze Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, dokąd poszli prosto z muzeum. Posługująca w świątyni kobieta przepraszała ich, że nie będzie beatyfikacji. – Wtedy powiedzieliśmy jej, że mamy nadzieję, iż to tylko kwestia czasu. Mówiliśmy, że może znów przyjedziemy, by wziąć udział w uroczystościach. Dodaliśmy na koniec, że ludzie w Polsce kochają arcybiskupa – opowiadają pielgrzymi. Księża Marek i Piotr przy grobie abp. Sheena pomodlili się i wymienili kilka zdań z mężczyzną pochodzącym z Polski, który osobiście spotkał kandydata na ołtarze z Peorii. Opowiadał, że zawsze słuchał jego wyjątkowo celnych uwag na temat wojny, komunizmu i innych problemów świata. Ksiądz Marek nigdy nie spodziewałby się spotkać rodaka w takim miejscu, a tym bardziej tego, że będzie mógł porozmawiać z nim nie tylko o Polsce, ale także o wierze i arcybiskupie Sheenie.

– Klęcząc przy jego grobie, mieliśmy niezwykłą okazję prosić o wstawiennictwo przed Bogiem człowieka, który całe swoje życie poświęcił Jego imieniu. Rozmawialiśmy tam z ludźmi, którzy spotkali go osobiście lub doświadczyli głębi jego wiary i intelektu – podsumowuje ks. Piedziewicz. Jak podkreślają zgodnie elbląscy księża, wizyta w Peorii była jednak przede wszystkim podróżą duchową. Fulton Sheen to człowiek znany na całym świecie. To ciekawe, że ten „medialny” biskup nadal przyciąga ludzi, którzy czerpią z jego nauczania sprzed kilkudziesięciu lat.

– Jak widać, Sheen był prawdziwym prorokiem. Bez wątpienia wyprzedził swoją epokę, głosząc Chrystusa za pomocą mediów – zyskał sławę, prowadząc popularny program telewizyjny w latach 50. Kto wie, może dziś miałby kanał na YouTubie lub korzystałby z mediów społecznościowych? Bo przecież Ewangelia Jezusa, którą ukochał i przepowiadał, nadal jest taka sama. Zmieniła się jedynie ludzka mentalność, środki komunikacji – zastanawiają się kapłani.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama