Nowy numer 43/2020 Archiwum

Puste miejsce na Mostowej

Pamięć i dobre słowo o tym kapłanie będą w nas żywe przez długi czas.

W ostatni dzień 2019 r. pożegnaliśmy ks. infułata Mieczysława Józefczyka, człowieka niezwykłego, zasłużonego dla Elbląga, jego honorowego obywatela, historyka, a nade wszystko szanowanego kapłana. W związku z tym organizatorzy cyklicznych spotkań z filmem, które odbywają się w kinie Światowid pod nazwą „Elbląg na dużym ekranie” styczniowe spotkanie postanowili poświęcić życiu i działalności tego zmarłego kapłana.

– Osoba, która nas dzisiaj gromadzi, jest osobą niezmiernie ważną dla naszego miasta – podkreślił na wstępie prowadzący spotkanie ks. Andrzej Kilanowski. – Czas, kiedy wspólnie żegnaliśmy księdza infułata, już minął, ale pamięć i dobre słowo o nim wciąż jest w nas żywe, dlatego cieszę się, że mogę tu państwa powitać – mówił Antoni Czyżyk, dyrektor Światowida. Jak mówił ks. Kilanowski, śmierć księdza infułata, zostawia jego znajomych, przyjaciół i wiernych w sytuacji bezradności i smutku.

– Przyzwyczailiśmy się przez tyle lat, że na Mostowej, przy kościele świętego Mikołaja zawsze można było się z nim zobaczyć, usłyszeć go czy też odwiedzić i spotkać. Dlatego z potrzeby serca przyszliśmy dziś tutaj, aby go powspominać i aby o nim mówić – dodał ks. Kilanowski. Wszyscy, którzy przyszli na seans, mogli zobaczyć trzy filmy krótkometrażowe poświęcone ks. Józefczykowi. „Prymas, przyjaciel Elbląga”, „Dziękujemy za solidarność” oraz ostatni wywiad telewizyjny przeprowadzony z księdzem infułatem. Pierwszy z wymienionych filmów opowiada o bardzo ciepłych stosunkach, jakie łączyły ks. Józefczyka z biskupem warmińskim, a później prymasem Polski Józefem Glempem.

Biskup Glemp bardzo żywo interesował się zawsze sytuacją w Elblągu i staraniami księdza Józefczyka, aby tutejsi mieszkańcy mogli jak najlepiej uczestniczyć w życiu religijnym. Wspierał jego działania w budowaniu nowych parafii w rosnącym w liczebność mieście. Przyjaźń między kapłanami trwała także jeszcze wtedy, gdy ks. Józef Glemp objął funkcję prymasa. Dlatego też dość często odwiedzał on Elbląg także w późniejszych latach. Widzowie, którzy przyszli na styczniowy pokaz „Elbląga na dużym ekranie”, podkreślają, że z całą pewnością ks. Józefczyk to jedna z najwybitniejszych postaci miasta, która łączy czasy działania Kościoła w PRL i przemian ustrojowych. – Wiemy, jak wiele zrobił dla naszego miasta, nie tylko jako kapłan, ale także dla ratowania zabytków, pielęgnacji historii, ale także dla mądrego działania Solidarności w naszym mieście – uważa pan Henryk.

Jak mówi, zapadła mu w pamięć scena z filmu, w której ks. Mieczysław wspomina celebrowanie Mszy św. 14 grudnia 1981 r., czyli dzień po wprowadzeniu stanu wojennego. – Wszyscy obecni wtedy na nabożeństwie członkowie Solidarności chcieli iść pod pomnik Ofiar Grudnia ‘70, ale ksiądz infułat ich powstrzymał, bo wiedział, że tam już stoi kilkuset zomowców. To świadczyło o jego mądrości, roztropności i trosce o zwykłych ludzi – podkreśla. – Taki właśnie był ks. Józefczyk i dziś – choć widzimy go jak żywego na ekranie – musimy sobie uświadomić, że nie będzie już można pójść na Mostową, kiedy będzie miało się jakiś problem, zagwozdkę historyczną czy pytanie o dzieje miasta i dostać tam odpowiedź. Taka jest kolej rzeczy – podsumowywał ks. Kilanowski.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama