Nowy numer 28/2020 Archiwum

Jak to jest żyć Zamechem

Fabryka wpływała na życie miasta, ale i rozsławiała je w kraju i na świecie.

Był taki czas w dziejach Elbląga, że tutejsza fabryka turbin parowych była dla miasta tym, czym dla Śląska są kopalnie albo dla Szczecina i Gdańska stocznie.

– Było tak – i pewnie w dużym stopniu jest do dziś – że każdy z elblążan miał w swojej rodzinie „zamechowca” – przypomniał prezydent Elbląga Witold Wróblewski. Nawiązał w ten sposób do nazwy zakładu produkującego te wyjątkowe urządzenia, który przez większy czas swojego istnienia nosił nazwę Zamech. 14 stycznia w Bibliotece Elbląskiej odbyła się prezentacja publikacji poświęconej temu zakładowi i jego pracownikom – „Ludzie i megawaty”. Praca zbiorowa pod redakcją Daniela Lewandowskiego jest zapisem 70 lat pracy i osiągnięć kilku pokoleń konstruktorów. Książka powstała, aby uczcić jubileusz zakładu, który dziś działa pod nazwą GE Power.

– Poświęcona jest przede wszystkim pracownikom biura konstrukcyjnego, które działalnością wpływało nie tylko na Elbląg i kraj, ale na cały świat – wyjaśnił D. Lewandowski. – Z tego biura wychodziły bowiem różnorodne projekty turbin. Od zupełnie małych, aż po takie, które trafiały do elektrowni jądrowych – przypomniał. Jak podkreślił D. Lewandowski w czasie prezentacji, główną ideą przyświecającą powstaniu monografii jest pragnienie udokumentowania dorobku elbląskich konstruktorów i ocalenie go przed zapomnieniem.

– Dziś czasy się zmieniają. Mamy schyłek ery węglowej, a to oznacza, że powoli odchodzi się od turbin parowych. Nie będziemy produkowali ich wiecznie – mówił Robert Butzke, prezes GE w Elblągu. – Nasz zakład wkomponowuje się w zmieniające się potrzeby i z ogromną nadzieją patrzy w przyszłość – dodał. Jak podkreślił, Elbląg zawsze był związany z Zamechem. – Największą wartością tej firmy byli ludzie. Wspomniane przeze mnie zmiany to także większa digitalizacja i postępujące odhumanizowanie naszej pracy – zauważył R. Butzke.

– Dlatego tym bardziej musimy pamiętać i doceniać wkład pracowników z wcześniejszych pokoleń, stąd też ta publikacja – zaznaczył. Zakład produkcji turbin parowych od początku istnienia na różne sposoby oddziaływał na miasto. – Już od samego początku, w 1948 r. pracownicy musieli mierzyć się ogromnymi trudnościami – przypominał D. Lewandowski. W powojennej rzeczywistości wyjątkowo trudno było o dobrze wykwalifikowaną kadrę. Równie trudno było zachęcić specjalistów z innych miast do przybywania do Elbląga, który jako niezbyt duże miasto nie oferował tak wielu możliwości, jak choćby sąsiedni Gdańsk. Tak pozostawało przez wiele lat. A jednak Zamech rozwijał się.

– Pracownicy nie tylko wykonywali swoje obowiązki, ale także prowadzili działalność kulturalną wewnątrz zakładu, funkcjonował zakładowy radiowęzeł i przez wiele lat wydawano „Głos Zamechu” – wylicza redaktor monografii. To właśnie to wewnętrzne pismo okazało się doskonałym źródłem informacji na temat historii zakładu.

– Przeprowadziłem też setki wywiadów i rozmów z byłymi pracownikami oraz z rodzinami tych, którzy już odeszli. Wierzę, że to pozwoliło stworzyć pracę pełną ciekawych ludzkich historii, w których mogą odnaleźć się byli i obecni konstruktorzy naszego zakładu – podkreślał D. Lewandowski. – To dzisiejsze spotkanie pokazuje, że dziedzictwo Zamechu jest niesione do dziś. Pokazuje jak wielu elblążan wciąż żyje Zamechem – podsumowywał W. Wróblewski.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama