Nowy numer 40/2020 Archiwum

Nie myślałam o świętym...

Przyszły Jan Paweł II naśladował ojca i tak jak on dzielił dzień na czas modlitwy, obowiązku i rekreacji, czyli sportu i czytania lektur.

O życiu Karola Wojtyły postanowiła opowiedzieć najmłodszym czytelnikom Wioletta Piasecka w swojej najnowszej książce.

– Właściwie podejmując się pisania o Karolu Wojtyle, nie myślałam o nim jako o świętym i w książce tematu świętości nie brałam w ogóle pod uwagę. Chciałam przekazać dzieciom, że papież też był dzieckiem i miał tak jak każde dziecko swoje marzenia, smutki i radości. Nie wiadomo, jak potoczyłoby się jego życie, gdyby nie wiele tragicznych czynników, które ukształtowały rocznik 1920 – mówi W. Piasecka. Młodzi czytelnicy dowiedzą się, że Karol najpierw marzył o tym, by zostać lotnikiem, potem – piłkarzem. Miał też talent krasomówczy i niezwykłe zdolności aktorskie. Grał główne role w amatorskich teatrach, pięknie recytował, pisał poezję, do tego znał wiele języków. Pragnął związać swoją przyszłość z teatrem.

– Do stanu duchownego zachęcał go książę Sapieha, arcybiskup metropolita krakowski, ale bez skutku. Gdy po śmierci ojca szedł wprost na łapankę, z której wywożono ludzi do obozów koncentracyjnych, w ostatniej chwili od pewnej śmierci uratował go Jan Tyranowski, prosty krawiec, i ostatecznie to właśnie ten człowiek miał największy wpływ na wybór drogi kapłańskiej młodego Wojtyły – opowiada pisarka. Autorka książki „Karol Wojtyła, zanim został papieżem” zwraca uwagę, że charakter przyszłego papieża ukształtowali rodzice, a zwłaszcza ojciec.

– I to nie nakazami czy zakazami, a nawet nie tyle rozmowami, ile własną postawą. Mama Karola wcześnie zmarła, natomiast ojciec był jego prawdziwym przyjacielem i wzorem. Podzielał wszystkie pasje syna, spędzał z nim każdą wolną chwilę, uczył obowiązku, zamiłowania do sportu, a do tego nie przymuszał do niczego, nawet do modlitwy, choć sam był człowiekiem wielkiej wiary. Karol po prostu naśladował ojca – wymienia W. Piasecka. Czy Karol Wojtyła z czasów dzieciństwa, młodości nie jest zbyt odległą postacią dla osób żyjących w XXI wieku? Autorka książki uważa, że to zależy od tego, co rozumiemy przez pojęcie „współczesne dzieci”. – Przecież tak naprawdę to, co w życiu jest najważniejsze, nie zmienia się od dawien dawna – mówi i wymienia takie wartości jak: rodzina, miłość bliźniego, respekt dla przyrody, poczucie obowiązku, praca, nauka, odkrywanie pasji, uprawianie sportu, szacunek do drugiego człowieka i do samego siebie.

– Niezależnie od tego, w jakich czasach przyszło nam żyć, te wartości są ponadczasowe. Jeśli natomiast weźmiemy pod uwagę dzieci pozostawione same sobie, niemające dobrych wzorców, ze smartfonami w ręku, które nigdy nie widziały rodziców czytających książkę, to tak – dla nich nie tylko życie Karola Wojtyły, ale wszystko, co nie ma zasięgu, będzie zbyt abstrakcyjne – zwraca uwagę. Kilka dni temu Wioletta Piasecka miała spotkanie online z uczniami Szkoły Podstawowej w Pogórzu. Dotyczyło ono książki o Karolu Wojtyle, a pisarka opowiadała dzieciom ciekawostki i odpowiadała na pytania.

– Potem przeczytałam fragment książki. Gdy skończyłam, dzieci prosiły, bym czytała dalej. Myślę więc, że często to my, dorośli, wciskamy dzieciom smartfony do ręki, czasami dla świętego spokoju, a potem zdziwieni twierdzimy, że nic ich więcej nie interesuje – podsumowuje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama