Nowy numer 43/2020 Archiwum

Mamy coraz więcej nadziei

Ślub młodzi zazwyczaj planują z dużym wyprzedzeniem. Potrzebują kilku, nawet kilkunastu miesięcy, by wszystko przygotować. Ale jak te przygotowania kontynuować w czasie pandemii koronawirusa?

Aleksandra i Krzysztof ślub zaplanowali na 30 maja. Gdy pojawiła się informacja o wprowadzeniu w Polsce stanu epidemii, przygotowania do uroczystości trwały.

– To była połowa marca, mieliśmy nadzieję, że do maja wszystko się uspokoi. Początkowo patrzyliśmy na to bardzo optymistycznie – mówi Aleksandra. Przygotowań nie przerwali, jednak wstrzymali się z zapraszaniem gości. Choć katedra św. Mikołaja w Elblągu jest bardzo duża, nie wiedzieli, ile osób będzie mogło uczestniczyć we Mszy św. Wielką niewiadomą było również to, jak będzie wyglądało wesele: czy będzie mogło odbyć się małe przyjęcie, czy ograniczyć się będą musieli jedynie do uroczystego obiadu. Krzysztof przyznaje, że niepewność towarzyszy im do teraz.

Jednak – jak podkreślają – to nie wesele jest najważniejsze. Aleksandra i Krzysztof wiarę stawiają zawsze na pierwszym miejscu, chcą żyć sakramentami, dlatego najważniejszy jest dla nich ślub kościelny. Od lat wspólnie pielgrzymują do Matki Bożej w Elbląskiej Pielgrzymce Pieszej w grupie Katedra. W tym roku planowali wspólnie wyruszyć po raz 8., a na Jasną Górę chcieli wejść jako nowożeńcy.

– Każdego roku mamy różne plany na wakacje, jednak to pielgrzymka piesza jest w ich centrum. To stały punkt rocznych wydarzeń – nawet jeśli nie mogliśmy uczestniczyć w całej, staraliśmy się pielgrzymować choć przez kilka dni. Jest ona częścią naszego życia. W tym roku chcieliśmy powierzyć nasze małżeństwo i przyszłość Matce Bożej na Jasnej Górze – opowiada Aleksandra. Czy będzie to możliwe 11 sierpnia 2020 r., wciąż nie wiedzą. Jeśli nie, to być może uda im się to za rok...

W nieco lepszej sytuacji są Marta i Marek, którzy ślub zaplanowali na 11 sierpnia w kościele św. Wojciecha w Kwidzynie. O odwołaniu go nawet nie pomyśleli. – Cały czas mamy nadzieję, że ten trudny czas w końcu przeminie i wszystko ułoży się tak, jak planowaliśmy. Czekamy na kolejne etapy odmrażania gospodarki, wtedy najprawdopodobniej dostaniemy informację, ile osób będzie mogło być na sali weselnej – mówi Marta. Narzeczeni nie panikują i wierzą, że będą mogli zaprosić tylu gości, ilu wcześniej zaplanowali. Jeśli jednak okazałoby się, że nie ma możliwości zorganizowania wesela, przysięgę przed Bogiem i tak złożą w zaplanowanym terminie.

– Początkowo, po wprowadzeniu stanu epidemii, mieliśmy obawy, jak to się ułoży. Przygotowania trwały, a tu nagle taki czas. Nie widzieliśmy, jak to będzie, ale mamy coraz większą nadzieję, że będzie dobrze. Najważniejszy jest dla nas ślub. Jesteśmy ludźmi wierzącymi i praktykującymi, a wartości, które przekazali nam nasi rodzice, w przyszłości będziemy chcieli przekazać naszym dzieciom – podsumowuje Marta.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama