Nowy numer 43/2020 Archiwum

Ciągną jak pszczoły do... miasta

Kiedyś był to ogródek, teraz częściej dach kamienicy, urzędu, uczelni lub nawet galerii handlowej...

Miejskie pasieki to w ostatnim czasie coraz popularniejszy pomysł. Większość ludzi podchodzi do tego zjawiska ze zrozumieniem, a posiadanie uli w mieście jest powodem do dumy dla właściciela. Na sprowadzenie pszczół do Malborka wpadł Mateusz Zybko.

– Można powiedzieć, że miejskie pasieki „wychodzą z podziemia”. Zmienia się również miejskie pasieczysko. Kiedyś był to ogródek, teraz częściej dach kamienicy, urzędu, uczelni lub nawet galerii handlowej – tłumaczy M. Zybko. Dlatego rozpoczął on w internecie zbiórkę pieniędzy na pasiekę i zaczął propagować swoją inicjatywę. Jak wyjaśnia pomysłodawca, ule stanęłyby najprawdopodobniej w okolicy ogródków działkowych, a otrzymany z nich miód byłby przekazywany na charytatywne zbiórki w Malborku. Pan Mateusz zwraca uwagę, że pszczoły nie muszą mieszkać wyłącznie na peryferiach.

– Świadczy o tym choćby Gdynia – mówi. Przed rokiem na dach gdyńskiego magistratu wprowadziły się cztery pszczele rodziny. Gdyby udało się wprowadzić podobne rozporządzenia w malborskim prawie, być może pasieki stanęłyby także w centrum miasta nad Nogatem. Jednocześnie pszczelarze rozwiewają obawy ludzi, którzy nie chcą mieć pszczelich sąsiadów w pobliżu. Jak wyjaśniają, głównym zadaniem pszczół jest zapylanie roślin i zbieranie miodu. Nie interesuje ich wlatywanie do naszych mieszkań czy biur, ponieważ niczego ciekawego czy pożytecznego tam dla nich nie ma.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama