Nowy numer 43/2020 Archiwum

By rodzina była w zespole

Brakuje im wspólnego śpiewania, posługiwania na Mszach św., publicznych występów. W trakcie izolacji rozpoczęli kilka nowych projektów. Już nie mogą się doczekać, aż wcielą je w życie...

O tym, że nagrają piosenkę w swoich domach i udostępnią ją w internecie, członkowie grupy Nieboskłonni postanowili już trzy dni po tym, jak w całym kraju została ogłoszona kwarantanna. Wybrali „Nadzieję”, cover TGD. Ich nagranie mogło się pojawić w sieci bardzo szybko, może nawet jako pierwsze wśród nagrywanych w domu utworów, jednak czas jego powstawania przedłużył się. Od kilku dni pracowali nad stworzeniem „Nadziei”, gdy w internecie zaczęły pojawiać się przygotowane w domach projekty innych muzyków. – No cóż, nie udało się być pierwszymi. Byliśmy ostatni – śmieją się.

Jak trudno o emocje...

Praca w domu nad nagraniem jest o wiele trudniejsza niż w studiu z wielu względów. Patrycja Łyszkowska, chórzystka, zaznacza, że nie jest łatwo znaleźć odpowiednie warunki, choćby z tego względu, że musi panować cisza. Tymczasem w trakcie nagrania zdarzało się, że powietrze nagle przeszywał krzyk: „Mamooo!”. Czasem wszystko szło doskonale, kiedy nagle sprzęt zaczynał odmawiać posłuszeństwa... W czasie indywidualnego nagrywania trudniej jest także o właściwe emocje.

– Kiedy gramy na koncertach albo widzimy się w czasie nagrania, przeżycia są większe. To widać na naszych twarzach w klipach, które zrobiliśmy. Kiedy byliśmy odizolowani od siebie, trudniej było się wczuć. Nagrywając, musieliśmy włożyć dużo energii w śpiew, by pokazać radość, którą wtedy nie do końca się czuło, bo to był smutny czas – mówi Paweł Szczeblewski.

Przymusowa przerwa

Członkowie zespołu od lat intensywnie pracowali. Spotykali się regularnie, raz w tygodniu na próbach. Najpierw w dwóch grupach – muzyków i chórzystów. Później wspólnie – i wtedy gromadziło się nawet 25 osób. Zawsze było także kilkoro dzieci, które bawiły się w drugiej, mniejszej salce. Liczba prób zależała od liczby występów, a to oznacza, że czasami spotykali się nawet kilka razy w tygodniu. Bardzo intensywny był czas kolędowy albo Wielkiego Postu, kiedy w wielu miejscach prowadzili nabożeństwo Drogi Krzyżowej. Choć były także miesiące przestoju, np. wakacje.

– Bardzo intensywny czas mieliśmy od czerwca ubiegłego roku aż do stycznia. Bywało, że w weekendy graliśmy po trzy koncerty – wspomina Karolina Kornas. Nieboskłonni angażują się nie tylko w projekty chrześcijańskie, ale również patriotyczne, charytatywne. Przygotowywali także nowy projekt, który opowiada o historii zbawienia – od narodzenia Pana Jezusa (bez kolęd) aż do zmartwychwstania. Jego premiera miała odbyć się w Niedzielę Palmową. Uznali, że czas tuż przed świętami Zmartwychwstania Pańskiego jest na to idealny. Zależało im także na tym, by były to rekolekcje.

– Wszyscy byliśmy podekscytowani przygotowaniami do tego projektu. To był nasz nowy pomysł. Zaczęliśmy się już uczyć nowych utworów. Pochłonęło nas to także dlatego, że był duży przekrój utworów – od wolnych (melancholijnych, skłaniających do przemyśleń) po szybkie. Nauczenie się ich było dla nas wyzwaniem – opowiada Patrycja Łyszkowska. – Niestety, pandemia nagle zastopowała wszystkie te projekty i zburzyła plany – mówi z żalem Karolina.

Zawsze śpiewamy w Triduum

Członkowie zespołu mówią, że starali się, aby trudny i smutny czas pandemii przeżyć jednak w radości. Chcieli wnieść do swoich rodzin dobrą atmosferę, ale także przekazać ją swoim słuchaczom. – Aby to nasze niesienie Dobrej Nowiny w tym czasie zatoczyło jak najszersze kręgi, nagraliśmy też Triduum z Nieboskłonnymi – mówi Paweł Szczeblewski, tłumacząc, że była to kompilacja wcześniej nagranych utworów, na nowo zmontowanych.

Na Wielki Czwartek przygotowany został utwór „Jezusa krew”, na Wielki Piątek – „Cierpienie”, następnie zaś „Śmierć” i „Zmartwychwstanie” na Niedzielę Wielkanocną. – Codziennie więc udostępnialiśmy taki klip, aby ludzie mogli się z nami modlić – dodaje Paweł. Taki sposób działania nie zrodził się wewnątrz zespołu, ale był odpowiedzią na prośby, które napływały z zewnątrz. – Zadzwoniła do mnie pewna pani i powiedziała, że bardzo lubi nas słuchać, i zapytała, czy mamy gdzieś nagraną Drogę Krzyżową, której ona co roku słuchała tam, gdzie ją przedstawialiśmy – opowiada K. Kornas.

– Wtedy doszliśmy do wniosku, że skoro są ludzie, którzy od nas oczekują takiego wsparcia, to musimy zrobić coś, aby móc czynnie uczestniczyć i wspomagać ich w modlitwie w tym trudnym czasie – dodaje. Justyna Więcek zwraca uwagę, że zwiększona aktywność zespołu w internecie pozwala także na lepszą ewangelizację w najbliższym otoczeniu. – Oglądając te filmiki, rozpoznają nas np. ludzie z pracy czy nasi uczniowie. Dzieci bardzo przeżywają to, że mogą swoich nauczycieli zobaczyć w takiej roli. A my swoją postawą, a potem rozmową z nimi możemy świadczyć o Panu Bogu – opowiada Justyna.

Muzycy zgodnie twierdzą, że przymusowa izolacja nie zabiła kreatywności w zespole, ale otworzyła wszystkich na nowe jej obszary. Choć podobnie jak większość zespołów wierzą w to, że wkrótce wróci możliwość normalnego koncertowania, przygotowują się na dalsze działania bez publiczności na żywo. – Na przykład teraz zastanawiamy się nad nagraniem koncertu online, który zaproponowała nam gmina Tczew – wyjaśnia Karolina. – To byłoby nowe doświadczenie, które otwarłoby nowe perspektywy – dodaje.

Tworzyć wspólnotę – nie tylko zespół

Dla Nieboskłonnych ważne jest nie tylko nagrywanie nowych piosenek, koncertowanie, ale i formacja. Starają się wspólnie uczestniczyć w rekolekcjach. Kiedyś dwa razy w roku takie trzydniowe duchowe ćwiczenia przeżywali w Mątowach Wielkich. Obecnie spotykają się w czasie dnia skupienia. Każdy z członków zespołu pracuje zawodowo, ma rodzinę, a więc zebrać się w weekend na rekolekcje byłoby trudno. Tymczasem na dniu skupienia – a także zawsze, gdy jest to możliwe – spotykają się nie tylko członkowie zespołu, ale i ich rodziny.

– Chodzi o to, żeby rodzina była w zespole, a nie zespół obok rodziny – mówi Paweł Szczeblewski. Nieboskłonni zaczynali 21 lat temu, wówczas był to także zespół dziecięcy o nazwie Niebieska Schola. Pierwszy swój koncert pod obecną nazwą dali w katedrze elbląskiej św. Mikołaja dziewięć lat temu. – W dzisiejszym składzie mamy osoby, które śpiewają w chórze od samego początku. Kiedy była to scholka, może częściej się zmieniał, ale od pewnego czasu krystalizuje się, składa się wyłącznie z młodzieży i osób dorosłych. A to, co nas odróżnia np. od chórów akademickich, gdzie rotacja jest duża, to fakt, że nasz skład jest raczej stały – opowiada Paweł. – Ale dzięki temu, że wciąż mamy wokół siebie te same osoby, tworzymy nie tylko zespół, ale prawdziwą wspólnotę – podkreśla. Członkowie grupy i ich przyjaciele bardzo często spotykają się prywatnie. Pandemia to przerwała.

– Najtrudniejszym momentem była Pascha, Triduum Paschalne. Po raz pierwszy od powstania Nieboskłonnych nie śpiewaliśmy wspólnie w tych właśnie dniach. Każdy był w swoim domu, trudno było poczuć wspólnotę z zespołem. Byliśmy osobno w czasie Triduum, a wiadomo, że dla chrześcijan jest to czas najważniejszy – zaznacza Paweł. Każdy łączył się z inną parafią, życzenia wysyłali sobie jedynie na Facebooku. – Po bardzo intensywnym czasie, kiedy mieliśmy mnóstwo koncertów, byliśmy zmęczeni. Pojawiały się głosy, że potrzebna jest przerwa. Trudne doświadczenie Triuduum Paschalnego uświadomiło, że naprawdę brakuje nam śpiewania, posługiwania na Mszach św., koncertów. Chcemy do tego wrócić, bo to jest dla nas bardzo ważne – wskazuje Karolina.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama