Nowy numer 32/2020 Archiwum

Z krzyżem przez Polskę

Swoim świadectwem chce rozpalać wiarę Polaków.

Michał Ulewiński ma 27 lat i pochodzi z parafii św. Maksymiliana Kolbego w małej miejscowości Kierz Niedźwiedzi (woj. świętokrzyskie). Pielgrzymuje po kraju z wielkim krzyżem na ramionach. Wyznaczył sobie trasę prowadzącą od Zalewu Wiślanego po Giewont, a następnie przez Gniezno do Sokółki obok Warszawy.

W ten sposób na mapie Polski stworzy ogromny krzyż. Podróż rozpoczął 24 czerwca od małej miejscowości Różaniec w archidiecezji warmińskiej i stamtąd wkroczył na tereny diecezji elbląskiej. W minionych dniach odwiedził m.in. parafię bł. Jerzego Matulewicza w Pasłęku, sanktuarium Chrystusa Miłosiernego w Zielonce Pasłęckiej czy parafię św. Bartłomieja w Miłomłynie. Jak mówi Michał, inspiracją do tego przedsięwzięcia były słowa Pisma Świętego i „Dzienniczek” św. s. Faustyny Kowalskiej.

– Kiedy zastanawiałem się, w jaki sposób mam wykonać to dzieło, przyszły mi do głowy słowa Pana Jezusa, które skierował do s. Faustyny: „Dla ciebie błogosławię całemu krajowi”. I uwierzyłem, że dla mnie Pan Bóg też może pobłogosławić wszystkim Polakom, lecz najpierw muszę odbyć pokutę – mówi Michał. To dopiero początek wędrówki Michała. Czas drogi wypełnia głównie rozmową z Bogiem. – Kiedy idę, mam poczucie wolności i głębokiej radości. Bez modlitwy nie poradziłbym sobie – dodaje. Swoją wędrówkę i samego siebie zawierzył Matce Bożej, której oddaje cześć w modlitwie różańcowej, oraz swojemu świętemu patronowi Michałowi Archaniołowi. Jak zaznacza, jego główna intencja to nawrócenie ludzi, którzy są daleko od Boga. Swoim świadectwem i pokutą chce na nowo rozpalić wiarę wśród Polaków.

– Moim marzeniem jest, aby powstało społeczeństwo, w którym Chrystus jest królem w każdym aspekcie naszego życia – opowiada. W trasie towarzyszy mu drewniany krzyż, który sam stworzył. Ma on 3 metry wysokości i waży ok. 15 kilogramów. Oprócz krzyża i podręcznego plecaka Michał nie ma ze sobą nic. Głęboko wierzy w przesłanie Jezusa Chrystusa, który nakazał apostołom nie zabierać ze sobą trzosa ani torby. Jak opowiada, brak zaopatrzenia się w pieniądze na podróż jest wynikiem głębokiego zawierzenia Panu Bogu. – Nie posłuchałem zachęty przyjaciela, który polecił mi iść bez sandałów – śmieje się. Trudy wędrówki Michał stara się przyjmować z pogodą ducha. Swoją radość przekazuje innym poprzez profil na Facebooku „Państwo Boże”. Relacjonuje tam swoje postępy w drodze oraz daje świadectwo wiary. Jak sam wspomina, długo zastanawiał się, czy dzielić się z innymi tym doświadczeniem, ale zdecydował się na relacjonowanie podróży z nadzieją, że uda mu się nawrócić innych poprzez media społecznościowe.

– Bardzo się cieszę, że mogę dzielić się z innymi moimi przeżyciami. To bardzo miłe, kiedy ludzie czekają, aż wstawię informację dotyczącą noclegu i przeżyć z mijającego dnia – zaznacza Michał. Koniec swojej wędrówki planuje na początek września. Ma wielką nadzieję, że trud jego drogi, pokuta, modlitwa i post przyniosą błogosławione owoce w życiu rodaków. – Jest to czas zupełnego oddania się Bogu, bo nigdy nie wiem, co mnie czeka jutro. Chcę, aby przez moją pokutę Pan dotarł do serc wszystkich, którzy nie pokutują i są daleko od Niego. Głęboko wierzę, że w dzisiejszym świecie możemy sprawić, aby Najświętsze Serce Jezusa zakrólowało – podsumowuje pielgrzym.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama