Nowy numer 40/2020 Archiwum

Bez demonizowania

Krucjata Wyzwolenia Człowieka to post w intencji tych, którzy nie radzą sobie z alkoholem, a także świadectwo życia podejmujących ją osób, mówiące: nie piję i niczego mi nie brakuje.

Ksiądz Rafał Główczyński SDS do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka dołączył jeszcze przed wstąpieniem do Wyższego Seminarium Duchownego Salwatorianów. Było to tuż po pieszej pielgrzymce na Jasną Górę, na którą wybrał się po I roku studiów. Postanowił wówczas, że do końca życia nie będzie pił alkoholu, a post ten ofiarował w intencji rodzin, które zmagają się z problemem alkoholowym. Gdy podczas spotkań w większym gronie mówi: „Nie piję”, bywa, że słyszy: „Jesteś nienormalny” albo: „Zniszczyłeś sobie życie”.

– Tak na szczęście jest tylko na początku, później nawet od tych samych osób słyszę, że mnie podziwiają albo że są w szoku. Nie mam trudności, by rozmawiać z osobami pod wpływem alkoholu, a takie rozmowy bardzo często zmierzają do pytań: po co to, czemu to ma służyć? Jest to początek głębokiej rozmowy. Ludzie się otwierają i zaczynają opowiadać o swoim życiu, problemach alkoholowych w rodzinie – opowiada ks. Rafał. Takie rozmowy utwierdzają w przekonaniu, że to wyrzeczenie ma sens.

Osobisty post

KWC została powołana przez sługę Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, założyciela Ruchu Światło–Życie. Była ona odpowiedzią na apel Jana Pawła II skierowany do Polaków u progu pontyfikatu: „Proszę, abyście przeciwstawiali się wszystkiemu, co uwłacza ludzkiej godności i poniża obyczaje zdrowego społeczeństwa; co czasem może aż zagrażać jego egzystencji i dobru wspólnemu, co może umniejszać jego wkład do wspólnego skarbca ludzkości, narodów chrześcijańskich, Chrystusowego Kościoła”. Ogłoszona została w obecności Ojca Świętego w Nowym Targu 8 czerwca 1979 r. Dzieło to zostało oddane papieżowi Polakowi, a on je pobłogosławił. – Dla mnie KWC jest swoistym postem w intencji tych, którzy nie radzą sobie ze swoimi słabościami, nałogami. Zobowiązanie krucjaty złożyłem w 2014 roku. Mam w rodzinie osoby walczące z uzależnieniem, swój post ofiarowałem w ich intencji – mówi ks. Maksymilian Ślizień. Nigdy nie miał problemu z alkoholem, a decyzję o tym, że jego życie będzie zupełnie od niego wolne, po raz pierwszy podjął w ramach noworocznych postanowień.

– O KWC wtedy jeszcze nie słyszałem. Publicznie jakichkolwiek ślubów nie chciałem składać. Byłem świadomy, że wtedy także duchowo będę inaczej rozliczany niż w momencie, gdy sam to sobie postanowię i będę w tym trwał – tłumaczy. O krucjacie ks. Maksymilian dowiedział się w czasie swoich pierwszych rekolekcji oazowych, które przeżywał tuż po I roku formacji w Wyższym Seminarium Duchownym w Elblągu. Zrozumiał, że przystąpienie do tego dzieła jest przyłączeniem się do sztabu ludzi, którzy poszczą w intencji osób zniewolonych nałogami. Kapłan przekonał się, jak wielką moc przemiany ludzkiego serca ma krucjata. Po roku jedna z osób, za którą ofiarował swój post, zrozumiała, że ma problem alkoholowy. Podjęła terapię i założyła rodzinę. Dzięki nowym obowiązkom związanym z rodziną przewartościowała swoje życie. Wie, że ma problem, i dlatego trzyma się Pana Boga, rodziny i terapii. Żyje jako trzeźwy alkoholik. –  W sercu odczytuję, że to także owoc mojego postu od alkoholu – przyznaje.

W intencji kapłanów

– Dlaczego krucjata? Słyszałem o niej od dawna. Od przyjęcia święceń kapłańskich odczuwałem pragnienie modlitwy i postu w intencji księży, którzy mają problem z alkoholem – mówi ks. Łukasz Golec. W pewnym momencie do jego rąk trafiła książka „Wyznania księży alkoholików”, którą z wielkim zainteresowaniem przeczytał. – Znałem również kilku kapłanów, którzy cierpieli na tę chorobę. Ich losy popchnęły mnie do tego zobowiązania. W ten sposób objawia się braterstwo naszego prezbiterium: modlimy się za siebie, szczególnie za tych braci, którzy mają trudności. Moją decyzję przypieczętowało spotkanie ze znajomą księdza Blachnickiego, Stanisławą Orzech z Krościenka, która miała prelekcje dla księży studiujących w Instytucie Formacji Pastoralno-Liturgicznej KUL w Lublinie – opowiada.

Osoby, które włączają się w KWC, nie tylko nie piją alkoholu, ale także go nie kupują oraz nie częstują nim innych. Zaznaczają, że na dzieło krucjaty nie można patrzeć jako na demonizowanie alkoholu i określanie go jako coś złego. Alkohol jest dla ludzi, jednak zawsze powinniśmy korzystać z niego z umiarem i głową. Przecież w Kanie Galilejskiej Pan Jezus przemienił wodę w wino. „Słowo »krucjata« wskazuje na Krzyż jako skuteczny znak ostatecznego zwycięstwa nad wszelkim złem. Krzyż, jako symbol dobrowolnej ofiary podjętej z miłości, jest jedyną drogą do skutecznego wyzwalania innych. Aby wejść w tajemnicę krzyża, trzeba pokonać lęk, dlatego zadaniem krucjaty jest wyzwalanie ludzi z lęku” – czytany na kwc.oaza.pl. Członkowie wspólnoty walczą o serce każdego człowieka. Poprzez ten osobisty post realizują miłość bliźniego.

Zabawa na trzeźwo

– W naszej kulturze jesteśmy nauczeni, że urodziny, imieniny, wesela muszą być „zakrapiane”, by ludzie dobrze się bawili. Krucjata jest świadectwem tego, że tak nie musi być. Mogę się bawić, być radosnym, fantastycznie spędzać czas i do tego nie jest mi alkohol potrzebny – zwraca uwagę ks. Maksymilian. Członkowie Ruchu Światło– Życie w wakacje przeżywają 15-dniowe rekolekcje. Często ostatnim punktem w planie dnia są pogodne wieczory, które wypełnia zabawa i taniec. Młodzi przekonują się, że można doskonale się bawić i nie pić nawet piwa. Ksiądz Maksymilian w parafii św. Anny w Sztumie, gdzie jest wikariuszem, dwa razy w roku stara się organizować bale młodzieżowe – andrzejkowy i karnawałowy. Zabawa zawsze kończy się w późnych godzinach nocnych, wszyscy są zmęczeni, a nogi bolą od tańca. Jednak do domu wracają trzeźwi.

– Zależy mi na ich organizacji, bo to promocja tego, co sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki nazywał nową kulturą, czyli kulturą nowego człowieka. W Chrystusie wszystko jest nowe, stąd myśl oazowa o nowym człowieku. W Chrystusie jesteśmy odnowieni, dlatego musimy odnawiać naszą kulturę. W tym przypadku chodzi o naukę umiejętności korzystania z czasu wolnego. KWC przez abstynencję rozumie całkowite i dobrowolne wyrzeczenie się alkoholu pod wszelką postacią i we wszelkiej ilości. Przynależność do KWC przez wielu odczytywana jest jako powołanie. – Uważam, że KWC nie jest dla każdego. Jeżeli ktoś miałby zobowiązanie to podpisywać z ciężkim sercem i nie czuć się w tym radosnym, bo już w głowie wylicza, ile rzeczy negatywnych go czeka, to ja takiej osobie mówię: „W takim stanie nie wolno ci podpisać krucjaty”. Zrobić to mogę jedynie wtedy, gdy wyrzeczenie chcę ofiarować w intencji osób, które mają problemy z używkami – zaznacza ks. Maksymilian.

W ramach wspólnoty można przyjąć zobowiązanie abstynenckie na dwa sposoby: przez członkostwo w Krucjacie Wyzwolenia Człowieka lub przez roczną kandydaturę. – Krucjata kandydacka jest czymś pięknym. Rezygnacja z alkoholu na całe życie dla wielu może być zbyt dużym wyzwaniem, ale postanawiają zrobić sobie rok wolny od niego. To może być błogosławiony czas. Być może w pewnym momencie człowiek powie, nawet sam do siebie: „Tak też można!”. Taki rok może być pomocny i wychowawczy dla każdego z nas – podsumowuje ks. Maksymilian.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama